0 os. online Odwiedzin : 058881

GRUNWALDZKIE KOMENTARZE

NOWINY GRUNWALDZKIE




Aktualności     Archiwum     Facebook




WYNIKI EGZAMINÓW GIMNAZJALNYCH I OŚMIOKLASISTÓW





Tematami, które miały być omawiane w trakcie XV sesji były: ocena i analiza budżetu za pierwsze półrocze oraz praca placówek oświatowych w minionym roku szkolnym. Określenie "miały być" jest użyte celowo. Ażeby jakiś problem analizować, oceniać i nad nim dyskutować potrzebne są co najmniej dwa elementy: materiały z których czerpie się wiedzę oraz chęć zapoznania się z nimi i udziału w dyskusji. Co do materiałów to ta sprawa kuleje. Wójt Szczepkowski podobnie jak jego poprzednik, był już wójt Kacprzyk nie udostępniają informacji na tematy będące przedmiotem obrad rady gminy w wystarczającym zakresie. Zwyczaj, że wójt lub jego pracownik ma przygotowane informacje na kartce i przedstawia je radzie, a radni siedzą jak na przysłowiowym "tureckim kazaniu" jest praktykowany od lat. Analiza i dyskusja nad informacjami przedstawionymi w ten sposób nie przynosi oczekiwanych efektów. Dyskusji nie ma żadnej lub prawie żadnej. Być może o to chodzi, żeby radni nie zagłębiali się zbytnio w jakiś problem, nie zadawali pytań. Podobną taktykę stosował poprzedni wójt.

Informację na temat szczegółowych danych dotyczących stopnia realizacji inwestycji radni otrzymali dopiero przed rozpoczęciem sesji podobnie jak wyniki egzaminów gimnazjalnych i uczniów klas ósmych. Cóż w dyskusji można powiedzieć, kiedy szczegółowe materiały otrzymuje się w ostatniej chwili? "Odfajkowanie" kolejnych ważnych tematów jest słabym rozwiązaniem. Myślę, że radni powinni się zastanowić nad tym czy takie traktowanie im odpowiada. Czy przychodzą na posiedzenia komisji czy też sesję po to, żeby tylko wysłuchać sprawozdań i informacji przekazywanych przez wójta i jego pracowników?

Na temat realizacji budżetu w pierwszym półroczu oraz niechęci wójta Szczepkowskiego do ujawniania danych dotyczących podejmowanych działań i decyzji pisałem w tekście pod tytułem BUDŻET PO PIERWSZYM PÓŁROCZU 2019 ROKU. W tej chwili tylko w uzupełnieniu przedstawiam zestawienie zadań inwestycyjnych zaplanowanych na 2019 rok. W zestawieniu aktualnym na dzień 15 września pokazuję, jakie inwestycje na ten moment zostały opłacone. Niestety nie otrzymałem odpowiedzi na zapytanie, które z nich nie zostaną w tym roku wykonane. Wynika to z niewiedzy wójta i skarbnika czy też z próby ukrycia takiej informacji?

Drugim tematem sesji była ocena pracy placówek oświatowych w 2018/2019 roku. Na ten temat również dyskusji nie było. Zamiast oceny działań organu prowadzącego i samych placówek oświatowych radni przed sesją otrzymali tabele z wynikami z egzaminów uczniów kończących edukację w szkołach podstawowych i gimnazjum. Na ich podstawie przygotowałem grafiki w formie - mam nadzieję - bardziej przyswajalnej dla czytelnika. Osoby zainteresowane mogą same dokonać oceny poziomu nauczania w szkołach.












Ryszard Bala, Mielno, 20. października 2019 roku




SZACUNEK DLA PRAWA





XV sesja Rady Gminy Grunwald przebiegała spokojnie, chociaż przyniosła kilka ciekawych rozstrzygnięć. Główne problemy, jakie udało się załatwić to przede wszystkim podjęcie uchwały w sprawie statutu gminy. Po wykazaniu przez nadzór prawny wojewody sporej ilości błędów, specjalna komisja rady opracowała kolejną wersję statutu i rada ją zaakceptowała. Drugim ważnym tematem było podjęcie uchwały w sprawie utworzenia Gminnego Centrum Sportu Rekreacji i Turystyki . Przypomnę, że w lipcu wójt Adam Szczepkowski chciał w szybkim tempie "przepchnąć" uchwałę w tej sprawie na sesji nadzwyczajnej. Radni jednak zgłosili szereg pytań i wątpliwości i uchwały nie podjęli. Kolejna próba również nie powiodła się, gdyż wójt nic nie zmienił w sposobie przygotowania informacji na temat struktury centrum, jego organizacji, finansowania i mienia jakim będzie dysponowało. Dopiero na ostatniej sesji po otrzymaniu odpowiedzi na pytania i wątpliwości rada przyjęła uchwałę. O ile sam pomysł utworzenia centrum sportu był od początku akceptowany przez większość radnych, to pisanie uchwał "na kolanie" i forsowanie nieprzygotowanych rozwiązań nie zostało przez radę zaakceptowane.

W podobnie nieprzygotowany sposób przedstawiono projekt uchwały w sprawie pomocy materialnej dla uczniów. Warto w tym miejscu zadać pytanie: gdzie jest pomoc prawna w przygotowaniu dokumentów kierowanych do rady? Czy błędy musi korygować dopiero nadzór prawny wojewody?

W czasie XV sesji rada zajmowała się również problemami związanymi z przestrzeganiem prawa i wykonywaniem obowiązków przez Wójta Gminy Grunwald. W sierpniu wpłynęła do rady skarga złożona przez pana Marcina Hałata, ponieważ wójt gminy nie wykonał prawomocnego wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Skargę badała Komisja Skarg, Wniosków i Petycji, i uznała ją ZA ZASADNĄ. Rada gminy w głosowaniu również uznała, że SKARGA JEST ZASADNA i przyjęła w tej sprawie uchwałę wraz z uzasadnieniem. Ale przy tej sprawie tak, jak przy kilku wcześniej rozpatrywanych skargach nasuwa się pytanie: czy oczywiste nawet dla laika sytuacje, w których wójt narusza prawo, mogą budzić u niektórych radnych wątpliwości lub też zupełnie przeciwną ocenę? Okazuje się, że tak! W tej sprawie radni: pan Matuszewski i pan Sawicki byli PRZECIWNI UZNANIU ZASADNOŚCI SKARGI, a radna pani Ziejewska, radny pan Królikowski i radny pan Nowicki wstrzymali się od głosu. Jakie argumenty przekonałyby tych radnych do uznania, że Wójt nie wykonując wyroku WSA naruszył prawo?

W sprawie niewykonania przez wójta Szczepkowskiego uchwały dotyczącej opracowania Wieloletniego Planu Inwestycyjnego grupa radnych zabrała głos, WZYWAJĄC GO DO ZAPRZESTANIA NARUSZANIA PRAWA (fragmenty wystąpienia radnych na załączonej grafice). To jest kolejny przykład potwierdzający, że w radzie dojrzewa świadomość, że powinna być ona strażnikiem porządku prawnego i powinna krytycznie oceniać wszelkie przejawy i próby działań niezgodnych z prawem. Na ten temat w "wolnych wioskach" zwróciłem uwagę w swoim oświadczeniu, wzywając do aktywności w obronie praworządności i zasad demokracji (oświadczenie na załączonej grafice). Ten apel wywołał u radnego pana Piotra Szewczaka nerwową reakcję i pytanie: czy jest to kampania wyborcza? Chciałem wyjaśnić, że nie kandyduję w nadchodzących wyborach. Obrona praworządności i demokracji przed pojawiającymi się oznakami dyktatury na różnych szczeblach władzy leży również w interesie pana Szewczaka. Chyba, że się mylę...












Ryszard Bala, Mielno, 6. października 2019 roku




OBIEKTYWNA OCENA





Na temat podejmowania decyzji na podstawie jasnych i zrozumiałych dla wszystkich oraz OBIEKTYWNYCH kryteriów pisałem kilkakrotnie. Od urzędnika oczekuje się takiego właśnie działania. Działania polegającego na ustaleniu zasad i reguł obowiązujących w jakiejś sprawie oraz podejmowaniu decyzji na podstawie jednakowych kryteriów wynikających z tych zasad i obejmujących wszystkich uczestników danej sprawy. Decyzja urzędnika nie może sprowadzać się do zasady: PO UWAŻANIU.

W trakcie ostatniej sesji radna Pani Ewa Bawolska zadała pytania dotyczące sposobu podejmowania przez wójta decyzji w sprawie udzielenia wsparcia niektórych sołectw kwotą od 300 do 500 zł na organizację imprez integracyjnych. W okresie od 30 kwietnia do 8 lipca wnioski złożyło 10 sołectw. Były one sukcesywnie rozpatrywane i akceptowane przez wójta. Z wyjątkiem wniosku sołectwa Stębark. Na ten wniosek sołectwa Stębark złożony 6 czerwca wójt odpowiedział negatywnie w dniu 18 czerwca tłumacząc odmowę tym, że gmina boryka się z wieloma problemami, kiepskim stanem budżetu oraz - na co zwracamy Państwa uwagę -faktem, że sołectwo Stębark zabezpieczyło sobie środki w ramach funduszu sołeckiego i część przeznaczyło na działania integracyjne. I tu dochodzimy do sedna sprawy:

1. Udział sołectw w funduszu sołeckim jest dobrowolny.

2. Każde sołectwo w 2018 roku mogło zaplanować w ramach przysługującej mu kwoty wydatki na 2019 rok.

3. Mieszkańcy sołectwa Stębark zapobiegliwie i rozważnie zaplanowali swoje wydatki na 2019 rok, uwzględniając w nich również środki na imprezy integracyjne.

4. Decyzją wójta za swoją rozwagę zostali "ukarani".



Sposób rozstrzygnięcia w tej sprawie pokazuje, że decyzje podejmuje się bez jasnych i sprawiedliwych kryteriów. Udziela się wsparcia tym, którzy nie chcieli lub nie potrafili sami zadbać o swoje potrzeby, a tych aktywnych traktuje się po macoszemu. Zamiast premiować zaangażowanie i mądre gospodarowanie przyznanymi środkami kultywuje się bierność i oczekiwanie na podarunki. W ramach tego wsparcia udzielonego niektórym sołectwom wypłacono 3 600 zł. Czy to był wydatek uzasadniony? Wobec ciągłego utyskiwania wójta na kiepską sytuację finansową - mam wątpliwości. Ponadto uznaniowość w tej sprawie nasuwa pytanie: czy dostają ci, którzy ładniej proszą i niżej się kłaniają?



Inny aspekt, o którym w swoim zapytaniu wspominała radna Bawolska to sposób realizacji wydatków oraz ich rozliczanie przez skarbnika gminy. Wszystkie sołectwa kupowały produkty spożywcze i drobne upominki. Jedno - całą kwotę przeznaczyło na opłacenie występu zespołu muzycznego. Zastanawia fakt, że tylko niektóre przedstawiły notatkę z przeprowadzonego rozpoznania rynku w celu wyłonienia najlepszego dostawcy czy też wykonawcy usługi. Dlaczego tylko niektóre? W trakcie sesji padły pytania, na które wójt nie udzielił odpowiedzi. Czy wytłumaczy, dlaczego decyzje i działania w tych sprawach są różne w stosunku do różnych sołectw? Jest to kolejny przykład potwierdzający brak czytelnych kryteriów i zasad. Świadczy o chaotycznym rozwiązywaniu problemów mieszkańców. Niesprawiedliwe decyzje budzą podejrzenia, że są równi i równiejsi.












Ryszard Bala, Mielno, 26. września 2019 roku




BUDŻET PO PIERWSZYM PÓŁROCZU 2019 ROKU





Minęło pół roku realizacji budżetu 2019 r. W sierpniu wójt Szczepkowski przedstawił sprawozdanie z jego realizacji na dzień 30 czerwca. Konstrukcja sprawozdania i zawarte w nim dane są dość skomplikowane aby je przytaczać w całości. Skupię się więc tylko na kilku - w mojej ocenie - istotnych zagadnieniach.

Plan dochodów budżetowych w pierwszym półroczu został zwiększony o ponad 6,5 miliona złotych. Wykonano go na poziomie 42,56%. Zaplanowane po zmianach dochody majątkowe na kwotę prawie 2 milionów zł wykonano na poziomie 3,5%. Uzyskano kwotę 70 800 zł ze sprzedaży dwóch działek oraz przyczepy podłodziowej i zbiorników wodnych jako złomu. Sprzedaż działek - głównie w Gierzwałdzie - nie przynosi spodziewanych efektów. Na październik ogłoszono więc 3-ci przetarg, ale dotychczas tłumów zainteresowanych kupnem nie było. Być może potencjalni nabywcy nauczeni doświadczeniem z poprzednich lat wyczekują, kiedy cena spadnie do poziomu, który gotowi są zaakceptować?

Plan wydatków został zwiększony o prawie 5 milionów i wynosi 36 857 000 zł. Został wykonany w 42%. Wydatki majątkowe zaplanowane na prawie 3 miliony zostały wykonane na poziomie 6,5%, a w tym wydatki inwestycyjne zaplanowane na prawie 2,5 miliona wykonano w 7,5%. Wydano zaledwie 190 000 zł.

Na co jeszcze wypada zwrócić uwagę? Otóż wydatki na wynagrodzenia w pierwszym półroczu 2019 roku pochłonęły kwotę 6,8 mln zł, podczas gdy w takim samym okresie 2018 roku wyniosły 5,7 mln zł. Z czego wynika taka różnica? Wójt Szczepkowski zapewne wie. Ale zamiast tą wiedzę upublicznić woli słuchać "doradców", którzy kierują go pokrzywy. Na temat oporu wójta Szczepkowskiego w sprawie ujawnienia informacji dotyczącej liczby zatrudnionych i kosztów zatrudnienia w październiku 2018 i maju 2019 pisałem 15 lipca w artykule pod tytułem JAK KSZTAŁTOWAŁY SIĘ WYDATKI NA WYNAGRODZENIA W GMINIE GRUNWALD.

Swoją niechęcią do ujawniania podstawowych danych dotyczących funkcjonowania gminy wójt Szczepkowski nie buduje zaufania. Wręcz przeciwnie. Buduje podejrzliwość, co do swoich intencji i działań. Szkoda, że tak bezkrytycznie podchodzi do tego, co mu "doradcy" podpowiadają. Być może jeszcze nie raz się poparzy. A to również może być bolesne dla gminy i jej mieszkańców.

Na koniec jeszcze jedna uwaga: o tym, w jak opłakanym stanie jest budżet na 2019 rok radni i mieszkańcy byli informowani stopniowo, etapami. Chyba dlatego, żeby nie doznali szoku lub zawału. Skarbnik gminy Pani Urszula Borkowska tłumaczyła, że sama w listopadzie nie wiedziała ile potrzeba środków pieniężnych na zamknięcie budżetu 2018 roku. Dlatego spora kwota niezapłaconych faktur i rachunków została przeniesiona na rok 2019. Ale w projekcie budżetu na 2019 rok zaplanowała nadwyżkę budżetową w wysokości 960 000 zł, którą zamierzała przeznaczyć na spłatę pożyczek i kredytów. W sierpniu 2019 roku po nadwyżce nie ma śladu. Pojawia się natomiast deficyt w wysokości 790 000 zł. Ażeby spłacić zaległe raty kredytów bierze się pożyczkę w wysokości 1,4 mln zł, która miała wystarczyć na wszystkie zaplanowany do końca roku wydatki. Wydawało się, że to koniec zadłużania gminy. Nic z tych rzeczy. Kolejna sesja i kolejna uchwała w sprawie zaciągnięcia kolejnej pożyczki; tym razem na sfinansowanie zakupu wozu gaśniczego dla OSP. Ale ten wóz miał być finansowany z poprzedniej pożyczki. Niespodzianek sporo za nami. A ile jeszcze przed nami? Nie jest niespodzianką natomiast pozytywna autorecenzja wykonania budżetu w I półroczu. Skarbnik Borkowska i wójt Szczepkowski w sprawozdaniu nie zapomnieli dać wskazówek dla "mądrzejszej części rady". Warto zapamiętać: "Analizując wykonanie budżetu Gminy Grunwald za I półrocze należy stwierdzić, iż realizacja budżetu przebiegła prawidłowo i zgodnie z planem". Gratuluję takiej pozytywnej samooceny!












Ryszard Bala, Mielno, 14. września 2019 roku




KAPRYSY I PLANY WÓJTA SZCZEPKOWSKIEGO





Działalność w zakresie zarządzania organizacją powinno opierać się na rzetelnie skonstruowanych planach. Daje to możliwość prawidłowej oceny potrzeb i analizy możliwości. Dopiero połączenie tych elementów powinno utworzyć obraz tego, co mamy osiągnąć. W instytucji samorządu terytorialnego istnieje dodatkowy warunek akceptacji społecznej pomysłów, rozwiązań i planów, które zamierzamy realizować.

Czy w taki sposób działa wójt Szczepkowski? Szereg przykładów potwierdza tezę, że w zarządzaniu gminą górę biorą kaprysy. Bo jak inaczej nazwać:

- zakup posypywarki piasku, kiedy wydatek 37 000 zł nie został zaplanowany w budżecie, nie został omówiony z radą?

- organizację zajęć fitness, która zrodziła się z dnia na dzień, podobno w odpowiedzi na jakąś petycję, której nikt nie widział. Kiedy w dziwny sposób został wyłoniony wykonawca i w ciekawych okolicznościach wypłacono mu całą należność w połowie okresu wykonywanego zlecenia?

- pomysł utworzenia gminnego centrum sportu?


Skupię się na tym ostatnim przedsięwzięciu.

Wójt Szczepkowski na sesji nadzwyczajnej w dniu 22 lipca zwołanej na jego wniosek przedstawił dwa projekty uchwał:

- w sprawie określenia przystanków komunikacyjnych przy drogach gminnych. Ten temat wydawał się uzasadniony, skoro w perspektywie zbliżającego się rozpoczęcia roku szkolnego się o nim nie pomyślało wcześniej.

Drugim tematem, który przy okazji sesji nadzwyczajnej wójt chciał załatwić/przepchnąć - była właśnie sprawa powołania nowej jednostki organizacyjnej gminy pod nazwą: Grunwaldzkie Centrum Sportu, Rekreacji i Turystyki. Co było powodem takiego pośpiechu w działaniach wójta w tej sprawie? Powołanie nowej jednostki organizacyjnej to poważne przedsięwzięcie prawne, organizacyjne, finansowe i techniczno-logistyczne. Szczepkowski tłumaczył pośpiech tym, że we wrześniu mają się odbyć zawody sportowe, na który chce wyjść drużynę - podobno z szansami metalowymi. Czy te szanse zostałyby zwiększone, gdyby na koszulkach widniało logo nowej komórki organizacyjnej? Drugim argumentem było to, że chce sięgnąć po środki z Ministerstwa Sportu. Ale nie podał z jakiego tytułu te środki Ministerstwo rozdaje, jakie terminy składania wniosków, o jaką kwotę chodzi.

Większość radnych uznała, że zdjęcie z porządku obrad tego punktu i odesłanie go do komisji w celu rozpatrzenia wszystkich aspektów tego pomysłu będzie dobrym rozwiązaniem. Na marginesie tej sprawy trzeba dodać, że projekt statutu zawierający braki i niedomówienia był jedynym dokumentem przedstawionym radzie na papierze. Pozostałe informacje ustnie przekazane przez wójta były tak ubogie i lakoniczne, że trudno było wyrobić sobie zdanie na temat tego, czym właściwie to centrum miałoby się zajmować, jakim sprzętem i obiektami dysponować, ilu zatrudniać pracowników i jakie koszty generować. W statucie wójt chciał zapewnić sobie prawo powołania dyrektora. I to był jeden z niewielu konkretów.

Minął miesiąc od tego zdarzenia. Osobiście sądziłem, że wójt Szczepkowski zdąży uzupełnić wytknięte mu braki dotyczące informacji i dokumentów. Nic bardziej mylnego. Na sesji w dniu 29 sierpnia obowiązywał ten sam projekt uchwały i ten sam niedopracowany statut. Czyżby wójt już się nie śpieszył do tych pieniędzy, które czekają w ministerstwie? Stracił ponad miesiąc i w tej sprawie nie zrobił NIC! Więc po co był ten pośpiech w lipcu? Rada gminy ponownie większością głosów odesłała projekt uchwały do poprawy.

Przedstawiony dyletancki sposób przygotowania projektu uchwały w sprawie powołania nowej jednostki organizacyjnej gminy daje sporo do myślenia. No cóż. Pomysłów wójtowi Szczepkowskiemu nie brakuje. To dobrze. Brakuje mu jednak wiedzy na temat tego jak te pomysły skutecznie i przede wszystkim zgodnie z prawem i w porozumieniu z radą realizować. Brak wiedzy jest widoczny w wypowiedziach i w działaniach. Do tego dochodzi ewidentny brak chęci współpracy z radą i mieszkańcami. I to są główne przyczyny konfliktów i nieporozumień.

Powiedzenie "OD POMYSŁU DO PRZEMYSŁU" jest skrótem myślowym obrazującym drogę realizacji przedsięwzięć. Ale ramy zakreślone tymi słowami powinny być wypełnione gruntowną analizą problemu, oceną alternatywnych rozwiązań, wyliczeniem kosztów, zaplanowaniem etapów realizacji. Kiedy pominie się to, co jest w środku, dochodzi do takich sytuacji jakie stwarza wójt Szczepkowski: w piątek pomysł a w poniedziałek realizacja. Skutki takiego działania są widoczne. Dobrze, że chociaż w radzie pojawiają się głosy sprzeciwu wobec takiego chaotycznego działania. Planowanie działań jest podstawowym warunkiem skutecznego zarządzania gminą. Adam Szczepkowski, tak jak jego poprzednik tego nie rozumie. A może wygodniej i bezpieczniej nie planować, nie uzgadniać i nie informować mieszkańców o swoich zamiarach? W przyszłości nie będzie potrzeby tłumaczenia się z niezrealizowanych pomysłów.

W marcu 2019 roku rada podjęła uchwałę o przystąpieniu do opracowania Wieloletniego Planu Inwestycyjnego na lata 2020 - 2024. Przez ponad 3 miesiące wójt Szczepkowski nie zdołał opracować takiego planu. Przez kolejne 2 miesiące nie był w stanie odpowiedzieć na pytanie radnej: dlaczego tego planu radzie nie przedstawił? A kiedy już odpowiedział, to pokazał swoją ignorancję dla obowiązującego prawa i kompletne niezrozumienie problemu. Z odpowiedzią wójta można się zapoznać pod adresem: http://gminagrunwald.biuletyn.net/?bip=2&cid=176&id=1835

W czasie sesji w dniu 29 sierpnia mieliśmy okazję po raz kolejny usłyszeć, ale tym razem i zobaczyć w jak fatalnej sytuacji jest infrastruktura wodno-kanalizacyjna. Ale oglądanie slajdów przedstawiających pływające g . . . nie przybliża nas do rozwiązania problemów i likwidacji zagrożeń. Radzie powinien być przedstawiony plan działania określający zakres niezbędnych inwestycji i zakupów oraz oszacowane koszty tych najpilniejszych potrzeb. Lata zaniedbań poprzedniej ekipy nie zostaną szybko naprawione. Budżet jest w opłakanym stanie, a chaotyczne działania wójta tego stanu nie porządkują. Samo utyskiwanie i użalanie się nic nie zmieni.

Dlatego złożyłem wniosek o opracowanie projektu uchwały w sprawie wieloletniego planu rozwoju i modernizacji urządzeń wodociągowych i kanalizacyjnych na lata 2020 - 2024. Wtedy dopiero będziemy mogli rozmawiać o konkretnych potrzebach i sposobach ich załatwienia.

Gminy zostały utworzone w celu zaspokajania zbiorowych potrzeb mieszkańców. I tylko w porozumieniu z mieszkańcami, przy ich aktywnym udziale te potrzeby należy wyselekcjonować i opisać a następnie zaplanować sposób i czas ich realizacji.












Ryszard Bala, Mielno, 4. września 2019 roku




FUNDUSZ SOŁECKI NA 2020 ROK





W lipcu 2019 roku wójt Szczepkowski przesłał sołtysom informację na temat wysokości środków pieniężnych przypadających sołectwom w 2020 roku z funduszu sołeckiego. Ponieważ kwoty te są mniejsze od tych, które zostały przyznane na 2019 rok, otrzymałem kilka pytań dotyczących prawidłowości ich wyliczenia. Z informacji jaką otrzymałem z urzędu gminy wynika, że mniejsze kwoty funduszu spowodowane są głównie niższym poziomem wykonania dochodów bieżących gminy w 2018 roku w stosunku do roku 2017. Na załączonej grafice przedstawiam wzór i dane do wyliczenia kwoty funduszu sołeckiego na 2020 rok. Można ją samemu wyliczyć wstawiając do wzoru liczbę mieszkańców sołectwa na dzień 30 czerwca 2019 roku.



Wchodzimy w okres zebrań wiejskich, na których powinno się podjąć uchwały i wnioski w sprawie przeznaczenia kwoty funduszu w 2020 roku. Czwarty rok realizacji własnych, wybranych przez mieszkańców projektów daje nadzieję, że dobrze poznano zasady i możliwości wynikające z dysponowania środkami finansowymi. Możliwość zaspokajania najpilniejszych potrzeb mieszkańców wsi z pewnością jest dobrym rozwiązaniem. Daje poczucie decydowania w sprawach dla nich istotnych. Pozwala w demokratyczny sposób ocenić, co jest najbardziej potrzebne i wybrać te projekty, które w ramach przyznanych środków mogą być zrealizowane. Potrzeby w zakresie budowy infrastruktury są w dalszym ciągu duże. Nowe chodniki, drogi, skwery, place zabaw i siłownie są jak najbardziej celowym działaniem. Ale warto zadać sobie pytanie: czy to są główne i najważniejsze zadania do zrealizowania z funduszu sołeckiego? Czy na przykład budowa świetlicy, drogi lub innej inwestycji, gdzie nakłady wielokrotnie przekraczają wartość środków przyznanych sołectwu powinna być realizowana z funduszu sołeckiego? Czy nie zostawić tych przedsięwzięć do realizacji przez wójta przy wykorzystaniu zewnętrznych środków pochodzących z różnych programów?

Przecież jednym z podstawowych celów funduszu sołeckiego jest aktywizowanie mieszkańców wsi. Podejmowanie działań dla powszechnego ich udziału w realizowanych przedsięwzięciach nie tylko inwestycyjnych ale także kulturalnych, sportowych, turystyczno - krajoznawczych, rozrywkowych. Budowa chodnika czy świetlicy to ważne zadanie z punktu widzenia potrzeb mieszkańców. Ale to zadanie wykonuje firma wyłoniona przez wójta w przetargu. Tu udział mieszkańców, ich wspólny wysiłek jest niewielki, żeby nie napisać - żaden. Może warto rozważyć większy nacisk na aktywizację i integrację mieszkańców poprzez ich udział we wspólnie organizowanych przedsięwzięciach, a duże zadania inwestycyjne pozostawić wójtowi. Z pewnością w sołectwach są osoby posiadające różne umiejętności i talenty. Warto więc ich poszukać i zachęcić do wspólnego działania. Poprawa warunków życia mieszkańców to nie tylko nowe chodniki i siłownie.












Ryszard Bala, Mielno, 9. sierpnia 2019 roku




DWIE SESJĘ NADZWYCZAJNE W LIPCU 2019 ROKU

W GMINIE GRUNWALD





Sesje nadzwyczajne w gminie Grunwald, to do tej pory były sytuację wyjątkowe. Na palcach jednej ręki policzyłby je w minionych dwóch kadencjach rady. W obecnej w ciągu ostatnich trzech tygodni zostały zwołane już dwie.

W dniu 4. lipca 2019 roku powodem była potrzeba podjęcia istotnych z punktu widzenia finansów gminy uchwał. Ponieważ nikt nie rzucił się z ofertą, aby wykupić od nas obligacje na kwotę 1 400 000 zł, zaszła konieczność podjęcie nowej uchwały w sprawie zaciągnięcia pożyczki długoterminowej na taką samą kwotę. Ponadto rada gminy zabezpieczyła interesy Banku Spółdzielczego w Olsztynku, któremu gmina zalega w spłatach zaciągniętych kredytów na kwotę 440 000 zł. Zabezpieczeniem jest ustanowienie hipoteki na działce nr 79/160, położonej w Mielnie. Działka o powierzchni 1 hektara położona jest w bardzo atrakcyjnym miejscu nad jeziorem Mielno. Jak stwierdził wójt Szczepkowski może być warta około 1 000 000 zł. Strach pomyśleć, co się stanie, jeżeli gmina nie znajdzie pieniędzy na spłatę kwot zaległych rat kredytowych.

Na 22. lipca 2019 roku została zwołana kolejna sesja nadzwyczajna. Jednym z tematów będzie podjęcie uchwały w sprawie określenia przystanków komunikacyjnych w miejscowościach, w których dotychczas komunikacja publiczna nie funkcjonowała. Chodzi o następujące miejscowości: Korsztyn, Lubianek, Omin, Kalwa, Domkowo, Rychnowska Wola i Rychnowo Kolonia. Uruchomienie komunikacji w tych miejscowościach z pewnością przyczyni się do poprawy warunków życia mieszkańców.

Innym tematem tej sesji nadzwyczajnej będzie sprawa utworzenia Grunwaldzkiego Centrum Sportu Rekreacji i Turystyki. Jestem zaskoczony, i myślę, że nie tylko ja takim sposobem powoływania nowej jednostki organizacyjnej gminy. Bez jakichkolwiek wcześniejszych sygnałów, bez opiniowania tego pomysłu przez komisje rady, bez określenia i przedstawienia szczegółów organizacyjnych, kadrowych i finansowych. Ot tak, z czwartku na poniedziałek wójt Szczepkowski realizuje swój pomysł utworzenia jednostki organizacyjnej gminy. Czym podyktowany jest taki pośpiech? Czy wynika on z przekonania, że radni i tak przyklepią? W tym działaniu wójta Szczepkowskiego widać jego chęć dialogu z radą i stosunek do podejmowania ważnych decyzji. To są dwa główne tematy zgłoszone w zaproszeniach na sesję. Osobiście mogę przypuszczać, że wyskoczą jeszcze niespodzianki związane z finansami.



Na ogłoszony przetarg o udzielenie pożyczki w wysokości 1 400 000 zł wpłynęła jedna oferta. Złożyła ją firma BFF Polska S.A. z Łodzi, zajmująca się restrukturyzacją i finansowaniem jednostek sektora publicznego. Firma w swojej ofercie wyliczyła koszt obsługi pożyczki na kwotę 783 275 zł.

Życie na kredyt jest kosztowne, to wiadomo nie od dziś. Ale jak nie ma innego pomysłu na zarządzanie finansami, to bierze się kredyt niezależnie ile on będzie kosztował. Jak mawiali starożytni Rosjanie: "Tonący brzytwy się chwyta". Ciekawe, kto tą brzytwę wójtowi Szczepkowskiej poda? Zastanawiam się, dlaczego na przykład Bank Spółdzielczy w Olsztynku nie złożył oferty? Czy dlatego, że spłatę zaległych rat zabezpieczyła rada gminy wyrażając zgodę na ustanowienie hipoteki na atrakcyjnej działce? Czy może dlatego, że kierownictwo tego banku dokładnie zna sytuację finansową gminy i wolało nie podejmować ryzyka? W sprawie kredytowania pozostają jeszcze tak znane i renomowane firmy jak parabanki. Czy pójdziemy tą drogą?












Ryszard Bala, Mielno, 21. lipca 2019 roku




JAK KSZTAŁTOWAŁY SIĘ WYDATKI NA WYNAGRODZENIA

W GMINIE GRUNWALD?





Kwota rocznych wydatków na wynagrodzenia pochłaniała do tej pory w przybliżeniu 30% wydatków budżetowych ogółem. Planowany wzrost wydatków na wynagrodzenia z 30% w roku 2018 do 40% w roku bieżącym może świadczyć o wysokich podwyżkach dla pracowników lub o dużym wzroście zatrudnienia. Nie świadczy to o poszukiwaniu oszczędności i racjonalnym gospodarowaniu środkami publicznymi. Utrudnianie dostępu do informacji na temat zatrudnienia może świadczyć o próbie ukrycia niewygodnych dla wójta faktów.

Poziom wynagrodzeń w administracji podlega regulacjom i ograniczeniom wynikającym z ustaw i rozporządzeń. Ponieważ wynagrodzenia wypłacane w jednostkach samorządu pochodzą ze środków publicznych, nie powinno być problemu z dostępem do informacji ogólnej, na przykład: jaką kwotę ze środków budżetowych przeznacza się w miesiącu na wynagrodzenia. Oczywiście nie chodzi tu o to ile miesięcznie zarabia pani Krysia czy Marysia, bo to - jak na razie - są dane chronione. Chodzi o informację o tym jak wójt kształtuje wydatki na różne cele i zadania, a w tym na wynagrodzenia. Adam Szczepkowski chyba nie rozumie pojęcia "jawność" w odniesieniu do podejmowanych przez organ władzy publicznej decyzji i działań.

W maju 2019 roku zwróciłem się z prostym pytaniem dotyczącym wysokości wydatków na wynagrodzenia. Chciałem uzyskać informację na temat stanu zatrudnienia w jednostkach organizacyjnych gminy oraz sumy kwot wynagrodzeń wypłaconych za miesiąc październik 2018 roku i za miesiąc maj 2019 roku. Porównanie tych danych dałoby obraz tego, w jakim kierunku zmierzają działania wójta związane z polityką zatrudnienia oraz angażowaniem środków finansowych w tym zakresie. Wójt Szczepkowski próbuje utrudniać dostęp do tych informacji na temat zarządzania bydżetem,używając bzdurnych i pokrętnych argumentów. Żąda, abym uzasadnił, do czego ta informacja jest mi potrzebna. Twierdzi, że przygotowanie tej informacji wiąże się z wykonywaniem czynności prowadzących do uzyskania informacji w nowej formie i treści, jakiej organ dotychczas nie posiadał oraz, że wymagać to będzie podjęcia czasochłonnych działań o charakterze intelektualnym, połączonych z zaangażowaniem pracownika. Pismo przygotowane pseudo prawniczym językiem, zawierające szereg odniesień do wyroków sądów administracyjnych dotyczących ustawy o dostępie do informacji publiczej, oraz wzajemnie przeczących sobie stwierdzeń ma uzasadniać żądanie ode mnie przedstawienia szczególnie istotnego interesu publicznego.Nie wiadomo - śmiać się czy załamywać ręce.

Panie Szczepkowski! Pełniąc funkcję radnego gminy mam prawo ale i obowiązek interesować się sposobem zarządzania gminą. A Pana obowiązkiem jest udzielanie odpowiedzi na pytania zadawane przez radnych. Bez potrzeby odpowiedzi na Pana bzdurne żądania.

Zdumienie budzi fakt, że kierownik zakładu nie ma bieżącej informacji na temat stanu zatrudnienia w poszczególnych jednostkach organizacyjnych, i nie wie ile pieniędzy w miesiącu pochłaniają wydatki na wynagrodzenia. 40 lat temu kierownik PGR-u lub GS-u był na bieżąco informowany przez pracowników kadr i księgowości o takich sprawach, bo to są główne dane w procesie zarządzania organizacją. Gdyby wójt Szczepkowski nie wiedział gdzie tych danych szukać, to podpowiem: te informacje znajdują się w jednym komputerze. Średnio zdolny pracownik obsługujący program kadrowo-płacowy jest w stanie w ciągu kilku minut te dane wyselekcjonować w dowolnej konfiguracji.



DLACZEGO WÓJT SZCZEPKOWSKI PRÓBUJĘ UTRUDNIĆ DOSTĘP DO INFORMACJI?



Można się domyślać. Wskazówką mogą być informacje wynikające z przedstawionego wykresu. Czy wójt Szczepkowskiej sądzi, że da się ukryć podstawowe dane dotyczące stanu zatrudnienia i kwoty wynagrodzenia wypłacanego co miesiąc? Czy na tym ma polegać współpraca i porozumienie, do którego nawoływały niektóre osoby? Społeczeństwo ma prawo wiedzieć jak wydawane są publiczne pieniądze. Żądanie tłumaczenia i uzasadnienia szczególnie ważnego interesu publicznego jest tak kuriozalne, że budzi obawy o stan emocjonalny autor tego pisma.












Ryszard Bala, Mielno, 18. lipca 2019 roku




DALSZE ZADŁUŻANIE. CZY TO JEDYNA DROGA ?





Minęło pół roku realizacji budżetu gminy Grunwald. Na głębszą analizę przyjdzie czas, kiedy wójt opublikuje sprawozdanie z realizacji budżetu za pierwsze półrocze 2019 roku. Ale dziś już widać, że jesteśmy w poważnych tarapatach finansowych. Zostawione w spadku przez poprzedniego wójta oraz skarbnika gminy niezapłacone zobowiązania ciążą na tegorocznym budżecie jak kamień młyński uwiązany do szyi. Wprawdzie w pierwszym kwartale spłacono sporą część należności pozostających z roku poprzedniego, ale wyczerpano kasę do tego stopnia, że brakuje na bieżącą działalność. Spłacenie tych zaległości było priorytetem, gdyż w przeciwnym razie groziłoby to procesami sądowymi lub interwencją odpowiednich organów.

Bez dodatkowych pieniędzy lub bez konkretnych i zdecydowanych działań oszczędnościowych są małe szanse, żeby wyjść z kryzysu, w jaki popadła gmina za sprawą poprzedniej ekipy. O działaniach naprawczych racjonalizujących zarządzanie finansami na razie nie słychać. Co prawda wójt Szczepkowski ostatnio straszył radnych i sołtysów jakimś planem naprawczym, który według niego miałby polegać głównie na zamrożeniu wydatków na inwestycje oraz fundusz sołecki, ale te pogróżki były potrzebne by uciszyć tych, którzy byliby przeciwni dalszemu zadłużaniu gminy. Bo zaciąganie kolejnych kredytów oraz emisja obligacji to główne pomysły na ratowanie trudnej sytuacji finansowej.

Po zaciągnięciu kolejnej pożyczki zadłużenie gminy

wzrośnie do kwoty 10 579 044 złote.

Na koniec 2018 roku zadłużenie wynosiło 9 259 137 złotych.


W tej chwili - jak się wydaje - banki, które do tej pory chętnie udzielały gminie kredytów, zaczynają ostrożnie podchodzić do dalszego pożyczania. Ostatnio rada podejmowała uchwałę w sprawie wyrażenia zgody na ustanowienie hipoteki na atrakcyjnej działce nad jeziorem Mielno. Czyżby wzrosło ryzyko, że gmina nie będzie w stanie spłacać dotychczas zaciągnięte zobowiązania?

Zadłużanie gminy przez poprzedniego wójta było jednym z głównych powodów decyzji mieszkańców o pokazaniu mu czerwonej kartki. Dlaczego wójt Szczepkowski podąża tą samą drogą? Myślę, że spory w tym udział mają doradcy, z których usług w dalszym ciągu korzysta. Brak wiedzy, brak innego spojrzenia na zarządzanie finansami ogranicza możliwości poszukiwania innych, bardziej racjonalnych rozwiązań. Bo skąd doradcy mogą wiedzieć, jak finansami zarządzać, skoro do tej pory ślepo wykonywali polecenia "szefa", nie próbując w najmniejszym stopniu się sprzeciwiać, kiedy ten popełniał głupstwa.

W zarządzaniu finansami potrzebna jest umiejętność planowania i kontroli efektów zaplanowanych działań. W razie zagrożeń niezrealizowania jakiegoś zaplanowanego celu - natychmiastowa reakcja i podejmowanie działań alternatywnych lub zmiana planów. Skarbnik gminy z rozbrajającą szczerością przyznała, że planując budżet na 2018 roku nie wiedziała w październiku i listopadzie ile pieniędzy do budżetu w kolejnych dwóch miesiącach spłynie, na jaką kwotę podpisane są zobowiązania i ile środków potrzebuje ażeby zamknąć budżet. Wprost niepojęta szczerość i bezradność.

Potrzeba pozyskania nowych środków jest tak wielka, że do budżetu wprowadza się wirtualne, dawno już zapomniane kwoty. Sama skarbnik, Pani Urszula Borkowska mówi, że ".to, czy te pieniądze będą, to jest na wodzie pisane".A mimo, to razem z wójtem decydują się zwiększyć dochody budżetu (oczywiście tylko na papierze), żeby wykazać przed RIO, że budżet ma się dobrze i jest w stanie wytrzymać kolejny kredyt czy obligacje.

Jak sprawa będzie się rozwijała - zobaczymy. Ciekawą kwestią są poglądy wójta Adama Szczepkowskiego na zadłużanie się i na spłacanie tego zadłużenia. Ale na ten temat przy następnej okazji. Na razie polecam Państwu lekturę protokołów z sesji rady gminy oraz z posiedzeń komisji rady. http://gminagrunwald.biuletyn.net/?bip=1&cid=154

Można z nich poznać prawdziwe poglądy, argumenty i postawy osób w nich uczestniczących.












Ryszard Bala, Mielno, 11. lipca 2019 roku




CZYM ZASILIĆ BUDŻET ?





Ostatnio na stronie Biuletynu Informacji Publicznej gminy Grunwald pojawiły się ogłoszenia o przetargach nieograniczonych na sprzedaż działek pod zabudowę na cele mieszkaniowe jednorodzinne. Działki stanowią zwarty kompleks w południowo-zachodniej części Gierzwałdu. Powierzchnia waha się w granicach od około 10 do 18 arów. Działki wycenione zostały na kwotę od 23 000 do 39 000 zł netto.

Rzucenie na rynek 28 działek w jednym czasie nie jest z punktu widzenia polityki sprzedaży posunięciem racjonalnym. Ale z drugiej strony budżet gminy pozostawiony przez poprzednią ekipę jest w opłakanym stanie i na gwałt potrzebuję zasilenia środkami ze sprzedaży nieruchomości. Być może wzrośnie skuteczność w egzekwowaniu od podmiotów prawnych i fizycznych należności, jakie przypadają gminie. Wójt Szczepkowski zapowiedział radykalną zmianę podejścia do tematu umorzeń. Po pierwszym kwartale widać, że umorzeń nie ma. Należności są rozłożone na raty więc jest szansa, że prędzej czy później do budżetu trafią. Wracając do sprzedaży działek na sesji w marcu wójt Szczepkowski zadeklarował podjęcie tematu reklamy sprzedawanych nieruchomości. Rzeczywiście na portalach społecznościowych pojawiła się reklama tych działek. Czy jeszcze gdzieś - tego nie wiem. Na ile będzie ona skuteczna - okaże się w czerwcu, gdyż w tym miesiącu zostaną przeprowadzone przetargi na sprzedaż tych działek. Na załączonych grafikach jeszcze raz przedstawiam zestawienie działek oraz terminy przetargów.

Do budżetu gminy wprowadzona została kwota 600 000 zł, którą gmina mogłaby uzyskać ze sprzedaży tych działek. Została ona już rozdysponowane na różne przedsięwzięcia. Jeżeli tej kwoty nie będzie, trzeba będzie z tych przedsięwzięć zrezygnować lub na ich realizację przesunąć środki z innych zadań. Sprawa pozyskiwania środków do budżetu z pewnością będzie jeszcze tematem publicznej dyskusji, gdyż zarządzanie finansami gminy jest sporą bolączką poprzedniej jak i obecnej ekipy. Zasilanie budżetu środkami pochodzącymi ze sprzedaży mienia czy obligacji może być działaniem niewystarczającym. O innych sposobach zbyt dużo się nie mówi. Straszenie mieszkańców jakimś nieokreślonym programem naprawczym, który istnieje jedynie w głowie wójta pokazuje, że nie ma na razie szansy na szukanie oszczędności i racjonalizowanie wydatków. Najprostszą metodą łata się dziury w budżecie.

Jak wyglądała sprzedaż nieruchomości w latach 2011 - 2018 przedstawiam na załączonych grafikach. Ustalenie dokładnego wykazu sprzedanych działek i mieszkań jest trudne ze względu na braki w dokumentacji pozostawionej przez poprzednią ekipę. Nie daję gwarancji, że wszystkie nieruchomości sprzedane w tym okresie zostały ujęte ze względu na rozbieżność informacji zawartych w sprawozdaniach budżetowych oraz w wykazach sprzedanych nieruchomości. Po raz kolejny potwierdza się niski poziom kompetencji zarządzających gminą w poprzedniej epoce. Widać z tych zestawień, że uzyskane sumy nie są zbyt wysokie. Wręcz znacznie odbiegają od założonej przez obecnego wójta kwoty 600 000 złotych.

Jesienią 2018 roku, po pożegnaniu Kacprzyka powiało optymizmem. Ale ten optymizm i nadzieja mogą się niebawem wypalić, jeżeli będą podsycane pustymi lub nierealnymi obietnicami. Jeżeli mieszkańcy nie zauważą przemyślanych i zdecydowanych działań w kierunku poprawy stylu zarządzania zwłaszcza w finansach, mogą dojść do wniosku, że buty pozostawione przez poprzednika pasują jak ulał na następcę.












Ryszard Bala, Mielno, 2. czerwca 2019 roku




UMORZENIA W 2018 ROKU





W czasie sesji w dniu 28 marca 2019 roku przedstawione zostały wyniki analizy umorzeń podatkowych oraz należności cywilnoprawnych w latach 2014-2018 w gminie Grunwald. Żonglerka tymi umorzeniami i hojność, z jaką ich udzielano świadczą o instrumentalnym podejściu do gospodarowania finansami publicznymi. Moim zdaniem ewidentnie pokazany został sposób, w jaki rządzący zdobywają poklask i poparcie wśród części mieszkańców.

Nasilenie umorzeń w roku wyborczym, a zwłaszcza w ostatnim kwartale ewidentnie wpisuje się w kampanię kupowania głosów. Ostatnio opublikowane zostały na BIP wykazy imienne osób, którym w 2018 roku umorzono lub rozłożono na raty należności podatkowe oraz cywilnoprawne (opłaty za czynsz, wodę, C.O.). Nie wnikam czy osoby wyszczególnione na tych wykazach były rzeczywiście w bardzo trudnej sytuacji. Uzasadnienie tych decyzji sformułowaniem: "ważny interes podatnika" - jest nic nieznaczącym bełkotem urzędniczym. Każdy podatnik ma interes osobisty w tym, żeby płacić jak najmniejsze podatki. Ale wszyscy powinniśmy mieć świadomość, że podatki i należności wpłacane do gminy tworzą budżet gminy, z którego korzystają wszyscy mieszkańcy. Zdziwienie budzi fakt, że na tych wykazach znalazły się także nazwiska sołtysów, którzy na co dzień są inkasentami należności podatkowych.

Do tak powszechnego umarzenia podatków warto dodać wypłaty nagród w ostatnim kwartale 2018 roku. Połączenie tych faktów pokazuje "kompetencje" byłego wójta, jego zdolności do zjednywania sobie przychylności elektoratu. Myślę, że były wójt Kacprzyk doskonale wiedział o tym, że tymi działaniami pogrąża budżet gminy. Ale żeby nie czuć się osamotnionym w odpowiedzialności za budżet, winą za zadłużanie gminy obciążał również przewodniczącego rady. Przewodniczący Matuszewski na te oskarżenia nie reagował. Czyżby z pokorą zgadzał się z tym, że jest współwinny ponad 9-cio milionowego zadłużenia?

Prezentacja skali umorzeń przygotowana i przedstawiona w czasie sesji wywołała oburzenie u byłego wójta. Właściwie nie prezentacja, ale sam fakt upublicznienia tych danych. Domyślam się, że trudno mu było odnosić się do przedstawionych faktów, bo są one oczywiste i dobitnie świadczą na jego niekorzyść. Swoją wściekłość skierował na osoby, które informacje przygotowały i przedstawiły. Historia zna przypadki kiedy tych, którzy przynosili złe wieści skracano o głowę. Ale pogróżki i insynuacje nie mają już dzisiaj takiej siły oddziaływania. Mogą jedynie przywodzić na myśl bezzębnego wilka, który ciągle myśli, że wszyscy się go boją.

Rozdawnictwo pieniędzy i innych fruktów jest skutecznym sposobem na budowanie sobie poparcia. Dowodzą tego przykłady nie tylko z naszego podwórka. Zdobywanie (czytaj: kupowanie) poparcia elektoratu jest praktyką znaną od wielu wieków. Władza, która obawia się utraty swoich stołków, przywilejów, wpływów - wykorzystuje środki publiczne na nagrody, umorzenia, odroczenia spłaty należności, rozdaje na prawo i lewo różne "plusy" i ekstra prezenty. Wszystko to kosztem budżetów, w których zgromadzone są środki publiczne. Ale te budżety to nie są studnie bez dna, z których można czerpać bez końca. Kiedyś nadejdzie czas, że trzeba będzie zdać sprawozdanie z tego jak pieniędzmi publicznymi się zarządzało. Przekonał się o tym nieoczekiwanie dla siebie i chyba boleśnie - były już wójt gminy Grunwald Henryk Kacprzyk. Powinien przekonać się każdy, komu wydaje się, że wystarczy rozdawać, aby zachować stołek.












Ryszard Bala, Mielno, 11. maja 2019 roku




FUNDUSZ SOŁECKI W 2018 ROKU





Minął kolejny rok, w którym w gminie Grunwald realizowany był fundusz sołecki (FS). Przybywa zwolenników a nawet obrońców tego ważnego dla sołectw elementu. Ostatnio w czasie sesji w dniu 25 kwietnia 2019 roku głos w obronie funduszu sołeckiego zabrał radny Matuszewski. Cieszy Jego postawa, choć trudno zauważyć, kto temu funduszowi zagraża, że trzeba by go bronić. Pan Matuszewski 2015 roku, kiedy po raz pierwszy podejmowana była uchwała w sprawie wyodrębnienia funduszu sołeckiego na posiedzeniu komisji głosował przeciw a na sesji wstrzymał się od głosu w sprawie podjęcia uchwały o wyodrębnieniu FS. Dziś jak widać - kiedy obok nie siedzi mentor i mocodawca - można śmiało i bez obaw deklarować się jako obrońca funduszu.

Po trzech latach doświadczeń z wykorzystaniem środków warto zastanowić się nad tym, czego naprawdę mieszkańcy oczekują. Analiza tabel przedstawiających te przedsięwzięcia, które w 2018 roku wykonano w ramach FS nasuwa kilka wniosków.

W zdecydowanej większości są to wydatki majątkowe, związane z zakupem sprzętu na wyposażenie świetlic, placów zabaw i siłowni. Do tego dochodzą wydatki inwestycyjne na budowę infrastruktury drogowej, sportowej i rekreacyjnej. Natomiast bardzo mały udział w tych wydatkach mają działania dotyczące organizacji imprez integrujących dla mieszkańców. Imprezy kulturalne, sportowe i rozrywkowe należą do nielicznych i są realizowane od lat tylko w niektórych, ciągle tych samych miejscowościach. Oczywiście posiadanie infrastruktury technicznej jest ważne dla poprawy warunków życia mieszkańców. Dobrze wyposażona świetlica, plac zabaw, siłownia czy boisko dają szansę na zorganizowanie imprezy dla mieszkańców. Dają szansę ale tego nie gwarantują. Żeby impreza przyciągnęła mieszkańców, oderwała ich od telewizorów i komputerów potrzebna jest grupa osób aktywnych, posiadających umiejętności organizatorskie, mających pomysły i przede wszystkim - zapał do pracy. Złote klamki i arrasy na ścianach nie gwarantują dobrej zabawy i mile spędzonego czasu.

Dlatego w czasie sesji zaproponowałem dyskusję na temat zmiany formuły użytkowania świetlic i całej infrastruktury gminnej znajdującej się na terenach sołeckich. Dyskusję, która dałaby odpowiedź na pytanie: czy mienie gminne w sołectwach można przekazać w zarząd sołectwu? Oczywiście prawnie i organizacyjnie jest to możliwe. Ala czy mentalnie jesteśmy na to gotowi? Wiązałoby się to z przejęciem odpowiedzialności za to mienie, dbaniem o bieżącą konserwację i eksploatację. Dawałoby to również szansę na wynajmowanie składników mienia przekazanych sołectwu w zarząd, a środkami uzyskanymi tą drogą zasilanie kwoty przekazywanej sołectwu. Uczyniłoby to mieszkańców gospodarzami tego mienia, a nie tylko użytkownikami. Zasady korzystania z mienia komunalnego dość szczegółowo opisane są w Statucie Sołectwa Mielno. http://grunwald.biuletyn.net/fls/bip_pliki/2015_09/BIPF520011BD1C164Z/Statut_solectwa_Mielno.pdf,

§ 32. 1. Sołectwo zarządza i korzysta z mienia komunalnego, przekazanego przez Gminę na zasadach określonych w Statucie Sołectwa oraz przepisach ogólnie obowiązujących w zakresie gospodarowania mieniem komunalnym.

§ 36. 1. Sołectwo prowadzi gospodarkę finansową w ramach budżetu Gminy.

2. Dochody pochodzące z wynajęcia składników przekazanych w zarząd mienia stanowią dochód Gminy i są przekazywane na konto Gminy.

3. Dochody, o których mowa w ust. 2 powiększają środki wyodrębnione w budżecie Gminy dla Sołectwa.

4. Księgowość dochodów i wydatków Sołectwa prowadzi Urząd Gminy


Oczywiście przyjęcie takiego sposobu funkcjonowania wymaga odwagi i wiedzy zarówno w Urzędzie Gminy, jak i u sołtysów. Nie wszyscy - przynajmniej na początku - byliby w stanie temu podołać. Ale czy to ma oznaczać, że nie warto dać szansy tym, którzy chcieliby spróbować czegoś więcej niż tylko budowanie nowych obiektów? Nowi sołtysi potrzebują trochę czasu, aby rozejrzeć się w swoich obowiązkach i uprawnieniach, poznać możliwości funkcjonowania sołectwa.

Sądzę, że trzeba szukać nowych rozwiązań i sposobów aktywizowania mieszkańców, zachęcania ich do wspólnego realizowania różnych przedsięwzięć nie tylko inwestycyjnych, ale także rozrywkowych, sportowych czy kulturalnych. Być może warto podjąć dyskusję na ten temat.












Ryszard Bala, Mielno, 28. kwietnia 2019 roku




TRUDNY BUDŻET 2019





W czasie ostatniej sesji w dniu 28 marca radna Ewa Bawolska złożyła wniosek o udzielenie odpowiedzi na pytanie: ile z zaległości płatniczych na koniec 2018 roku udało się już spłacić? Na odpowiedź - i tu wielkie zdziwienie - nie trzeba było czekać tygodniami czy miesiącami, bo były wójt Kacprzyk i były sekretarz Szydlik przeprowadzali "kwerendy w celu wyselekcjonowania dokumentów". Obszerna i dokładna informacja spłynęła w dniu 10 kwietnia. Co z niej wynika? Czytelnicy mogą sami ocenić analizując załączone tabele. Wydatki zaplanowane na 2018 rok "nie zmieściły" się w budżecie ubiegłego roku. Na dzień 31 grudnia 2018 roku zaległości w opłatach za dostawy i usługi wynosiły 3 876 661 zł. W trzech miesiącach bieżącego roku udało się spłacić 1 271 332 zł. Do spłaty pozostaje 2 605 639 zł.

Tyle mówią liczby.

A co mówi Kacprzyk? Na portalu społecznościowym użala się, że w domowych pieleszach nie może oglądać on-line transmisji z przebiegu sesji. Jak sam zauważa, gmina została do tego zobowiązana nowelizacją ustawy o samorządzie z 9 maja 2018 roku. Były wójt Kacprzyk miał 6 miesięcy na przygotowanie się do transmisji obrad sesji rady gminy. Czy coś w tym kierunku zrobił? Czy nowelizując wielokrotnie budżet w ubiegłym roku znalazł na to pieniądze? Czy przygotowując budżet na 2019 rok zaplanował wydatki na zakup urządzeń? Proponuję czytelnikom uważnie przestudiować załączone tabelę, a odpowiedzi na te pytania będą oczywiste.

To, w jakim stanie znajduje się budżet gminy pokazuje kompetencje duetu odpowiedzialnego za gospodarowanie finansami. Stwierdzenie Kacprzyka "Praca wójta nie polega na wykazywaniu za gminne pieniądze, jaki zły jest poprzednik ale na tym jaki ja jestem dobry", świadczy o hipokryzji i samouwielbieniu. Pokazywanie, jaki to on jest dobry wychodziło mu najlepiej, zwłaszcza w "propagandzie sukcesu" uprawianej za publiczne pieniądze w biuletynach informacyjnych i na zawłaszczonej stronie internetowej.

Sądzę, że gminę Grunwald czeka długi okres wychodzenia na prostą po wieloletnich "sukcesach" pod przywództwem poprzedniego wójta. Pocieszające jest chyba to, że gorzej to już było, teraz może być tylko lepiej.












Ryszard Bala, Mielno, 13. kwietnia 2019 roku




WYKONYWAŁAM ROZKAZY





W czasie sesji Rady Gminy Grunwald w dniu 28 marca 2019 roku prawnicy zatrudnieni przez wójta przedstawili prezentację na temat umorzeń podatków i należności cywilnoprawnych w gminie. Analiza obejmowała okres 2014-2018. Po przedstawieniu ogólnych zasad, na jakich powinny się odbywać odroczenia, rozłożenia na raty i umorzenia należności, przedstawiono przebieg tego procesu w gminie Grunwald. Obraz, jaki się pojawia budzi zdumienie. Ale dłuższe zastanawianie się prowadzi do wniosku, że to była jedna z metod kupowania sobie poparcia. Lekką ręką podpisywane decyzję o umorzeniu lub odroczeniu spłaty rat podatkowych bądź należności cywilnoprawnych pozbawiały gminę dużych pieniędzy.

W latach 2014-2018 na skutek UMORZEŃ budżet gminy pozbawiony został kwoty 512 084 zł. Ponadto kwota 1 209 249 zł, która powinna wpłynąć w tym okresie z podatków i opłat została ODROCZONA. Czy wpłynęła i w jakiej wysokości - tego przedstawiający prezentacją nie byli w stanie powiedzieć. Ażeby obraz był pełniejszy dodam, że na koniec 2018 roku do budżetu gminy NIE WPŁYNĘŁO Z TYTUŁU PODATKÓW I OPŁAT 1 662 201 zł oraz z tytułu zaliczek alimentacyjnych 1 236 430 zł. Z przedstawionych informacji wynika, że brakuje trzech teczek z dokumentacją dotyczącą odroczeń. Kiedy patrzy się na te dane nietrudno odgadnąć tajemnicę ostatniego ćwierćwiecza.

Po przedstawieniu tej prezentacji poprosiłem o komentarz panią Borkowska - skarbnika gminy. Komentarza nie usłyszeliśmy. Pani Borkowska powiedziała: "Decyzję w tej sprawie podejmuje wójt a nie ja. Nie podejmowałem tych decyzji nie mam czego komentować". Umywanie rąk i przerzucanie odpowiedzialności na "szefa" jest dziś wygodne. Byłemu wójtowi współczuję, że musiał współpracować z takim skarbnikiem. Ale - patrząc z drugiej strony - chyba było mu to wygodne, że nikt nie wtrącał się do podejmowanych przez niego działań, nikt nie próbował go odwieść od błędnych decyzji. Historia XX i XXI wieku zna przykłady tłumaczeń: "wykonywałem tylko rozkazy" lub "nie należało to do moich kompetencji".

Gmina zatrudnia i dobrze opłaca skarbnika - głównego księgowego - po to, żeby ten pełnił rolę strażnika finansów, kierował pracami referatu finansowego i czuwał nad pozyskiwaniem i wydawaniem pieniędzy publicznych. Powinien być doradcą wójta w sprawach związanych z realizacją budżetu. Został ustawowo wyposażony w narzędzie kontrasygnaty. Kiedy pytałem czy pani Borkowska kiedykolwiek skorzystała z tego narzędzia, usłyszałem w odpowiedzi, że nie pamięta. Nie pamięta dlatego, że nigdy to się nie zdarzyło? Zaginięcie teczek z dokumentacją świadczy o braku nadzoru nad referatem.

Wójt Adam Szczepkowski niechętnie odnosi się do wniosków o przeprowadzenie audytu finansów gminy. Osobiście uważam, że audyt wykonany przez niezależną instytucją przeciąłby wszelkie spekulacje i domysły na temat funkcjonowania systemu finansów w gminie, ale przede wszystkim wskazałby kierunki działania do poprawy sytuacji w tym zakresie. Adam Szczepkowski nie jest finansistą, nie ma doświadczenia w zarządzaniu jednostką budżetową. W zarządzaniu finansami powinien mieć wsparcie ze strony kompetentnego i dobrze przygotowanego skarbnika, który w porę włączy sygnał ostrzegawczy, kiedy statek zbliża się do rafy. Czy pani Borkowska jest dobrym skarbnikiem? Z pewnością dla byłego wójta była wygodnym, bo posłusznie realizowała jego pomysły, nie sprzeciwiała się błędnym decyzjom, nawet w drobnych sprawach konsultowała się z "szefem". Sądzę, że trwanie na tym stanowisku, żeby doczekać do emerytury nie jest dobrym rozwiązaniem dla gminy. Obawiam się, że jeszcze możemy tego boleśnie doświadczyć.












Ryszard Bala, Mielno, 3. kwietnia 2019 roku




KOSZTOWNY PREZENT





Na jakie prezenty nas stać? Pytanie może banalne. Każdy ocenia na podstawie zasobności portfela na jaki prezent może sobie pozwolić. Ale oprócz tego niektórzy poprzez wartość prezentu chcą podkreślić swoją hojność, pokazać się w oczach obdarowanego jako osoba mu bliska, przyjazna, życzliwa. W myśl zasady "zastaw się a postaw się". Inni kosztownymi prezentami próbują spłacić jakieś wcześniejsze zobowiązania lub obietnice.

Na początku 2018 roku do gminy Grunwald wpłynął wniosek o dofinansowanie zakupu samochodu dla policji powiatowej z przeznaczeniem dla posterunku w Stębarku. W marcu 2018 roku rada gminy w czasie dyskusji nie była przekonana do tego, żeby przekazać 42,5 tys. zł. Przebieg dyskusji w tej sprawie przedstawia protokół z posiedzenia połączonych komisji rady zamieszczony na stronie http://gminagrunwald.biuletyn.net/?bip=2&cid=69&id=1251 .

Problem wrócił we wrześniu, kiedy tworzono budżet na 2019 rok. W tym projekcie budżetu znalazło się kilkanaście pozycji inwestycyjnych, których były wójt Kacprzyk i skarbnik Borkowska nie byli w stanie opłacić z budżetu 2018 roku. Te wydatki przeniesione z ubiegłego roku mocno obciążają budżet tegoroczny. Ale skarbnik Borkowska tylnymi drzwiami, tak zwanym "drobnym druczkiem" wprowadziła do budżetu dodatkową kwotę 42,5 tys. zł jako prezent dla policji. Za opracowanie budżetu została wyróżniona przez byłego wójta Kacprzyka nagrodą w wysokości 4000 zł.

W czasie ostatniej sesji była okazja, żeby z tego wydatku się wycofać i pieniądze przeznaczyć na inne cele służące mieszkańcom gminy. Podnoszony przez niektórych radnych argument, że dofinansowanie policji zwiększy nasze bezpieczeństwo jest śmieszny, żeby nie powiedzieć bzdurny i bałamutny. Policja jest organem państwa, powołanym do zapewnienia ładu i porządku publicznego. Na realizację tego zadania powinna otrzymywać środki adekwatne do potrzeb. Jej skuteczność - w moim przekonaniu słaba - nie zależy od tego ile pieniędzy jej podarujemy, ale od zaangażowania funkcjonariuszy i sprawnego dowodzenia. Wyposażenie techniczne nie jest głównym warunkiem skuteczności.

Niektórzy radni w dyskusji przedstawiali różne pomysły i propozycje. Kilka cytatów z dyskusji w czasie posiedzenia komisji:

Wójt - Pan Henryk Kacprzyk - jak żeśmy budżet omawiali, zatwierdzaliśmy to mówiłem, że ten budżet jest napięty ze względu na to, że jest bardzo dużo inwestycji na ten rok.

Przewodniczący Rady Gminy - Pan Sławomir Matuszewski - odpowiedź taka, że wniosek nie był ujęty w budżecie i jeżeli będą środki, to oczywiście.

Radny - Pan Arkadiusz Piasecki - jak dofinansujemy jako rada, to mamy jakieś zabezpieczenie, że przynajmniej do końca kadencji nie będziemy mandatów dostawali?

Przewodniczący Komisji - Pan Zbigniew Napłoszek - ja mam kolejną propozycję w związku z zakupem samochodu, może przeprowadźmy ogólnogminne konsultacje społeczne.

Przewodniczący Komisji - Pan Zbigniew Napłoszek - może ten program jest stworzony dla gmin całego powiatu ostródzkiego i nie można się wychylić.

Obecny wójt gminy też stał na stanowisku, żeby te 42,5 tys. zł policji przekazać. Stanowisko o tyle dziwne, że przy każdej okazji podkreśla, że budżet zostawiony przez poprzednika jest w bardzo słabej kondycji. Na coś trzeba się zdecydować: albo wydatki analizujemy na forum rady i podpowiadamy gdzie i w jaki sposób można je ograniczyć, albo oddajemy tę sprawę wyłącznej decyzji wójta, a sami spokojnie obserwujemy kiedy się to zawali. Czas najwyższy odpowiedzieć sobie jaką drogę wybieramy.

Ostatecznie rada przyjęła uchwałę w sprawie zmiany budżetu i tym samym "przyklepała" wydatek 42,5 tys. zł jako prezent dla policji. Przeciwko tej uchwale głosowali: E. Bawolska, H. Gutowska, M. Kamińska, I. Stanka, R Bala, D. Nowicki. Wstrzymali się od głosu: C. Lecewicz, A. Piasecki. Za przyjęciem tej uchwały głosowali E. Ziejewska, K. Zwalińska,: A. Królikowski, S. Matuszewski, Z. Napłoszek, J. Sawicki, P. Szewczak.

Tym sposobem głosujący ZA wyświadczyli przysługę wójtowi, który też był za przeznaczeniem tej kwoty dla policji. Czy może to okazać się "niedźwiedzią przysługą"? Czas pokaże. Być może jest to "podprowadzanie" na skraj przepaści i czekanie, że podprowadzony sam wykona kolejny krok.












Ryszard Bala, Mielno, 31. marca 2019 roku




WYBORY SOŁTYSA W MIELNIE





W poniedziałek 25. marca 2019 roku w szkole podstawowej w Mielnie odbyło się zebranie sprawozdawczo-wyborcze mieszkańców sołectwa. W zebraniu wzięło udział około 50 osób. Przewodniczył Sołtys Mielna Pan Karol Duda. Po powitaniu mieszkańców i gości oraz przyjęciu porządku zebrania sołtys przedstawił obszerne i szczegółowe sprawozdanie ze swojej działalności w mijającej kadencji. Swoje sprawozdanie ilustrował dokumentacją fotograficzną przedstawiającą zrealizowane projekty na terenie sołectwa. Do najważniejszych przedsięwzięć, które w kadencji 2015-2019 udało się wykonać należy zaliczyć:

- naprawę drogi w miejscowości Omin;

- budowę placu zabaw w miejscowości Tymawa;

- budowę wiaty przystankowej w miejscowości Omin;

- zagospodarowanie skweru obok szkoły, na którym zamontowano siłownię zewnętrzną, wiatę rekreacyjną, ławki. Teren pod wiatą wyłożono kostką a w centralnej części placu postawiono obelisk upamiętniający 100-lecie odzyskania niepodległości. Wokół skweru posadzono ponad 300 sztuk sadzonek grabu, który stanowił będzie żywopłot.

Przedsięwzięcia udało się wykonać dzięki środkom pochodzącym z funduszu sołeckiego. W ciągu 3 lat obowiązywania uchwały w sprawie funduszu sołeckiego na zakupy i inwestycje sołectwo wydało prawie 80 tys. zł. Doliczając do tego pracę społeczną mieszkańców a szczególnie młodzieży szkolnej, wartość tych inwestycji jest znacznie większa. Właśnie praca młodzieży zasługuje tu na szczególne podkreślenie. Dokładniejsze informacje na temat działania sołtysa można znaleźć na profilu Sołectwo Mielno na Facebooku https://www.facebook.com/So%C5%82ectwo-Mielno-674015619660945/

Po przedstawieniu sprawozdania rozpoczęła się dyskusja, w której mieszkańcy pozytywnie ocenili działalność sołtysa oraz wskazywali projekty i pomysły kolejnych przedsięwzięć i działań, które należałoby zrealizować w najbliższym czasie. Sporo uwagi poświęcono problemom utrzymania czystości na terenie sołectwa. Następnie przystąpiono do organizacji wyborów sołtysa. Zgłoszono dwie kandydatury: Pani Barbary Mikulskiej-Brzozowskiej oraz Pana Karola Dudy. Kandydaci zaprezentowali swoje osoby oraz programy, które chcieliby zrealizować w nadchodzącej kadencji. W wyniku głosowania sołtysem został wybrany Pan Karol Duda. Do Rady Sołeckiej wybrano następujące osoby: Panią Barbarę Mikulską-Brzozowską, Panią Małgorzatę Schmidt, Pana Cezarego Kobiałko i Pana Roberta Nikla.

W trakcie zebrania jeden z mieszkańców podkreślał zasługi byłego wójta gminy Grunwald w proces pozyskiwania działek leżących na terenie parku w Mielnie. Zapomniał przy tym dodać jak były wójt niechętnie odnosił się do inicjatyw i działań sołtysa oraz mieszkańców. Warto tu przypomnieć sprawę wzywania sołtysa listami poleconymi do usunięcia piasku zgromadzonego na potrzeby urządzanego skweru, odmowy udostępnienia pomieszczeń w szkole na przeprowadzenie zebrań wiejskich, odmowy zamontowania oświetlenia nad siłownią zewnętrzną, wycofania zgody na budowę chodnika do szkoły kiedy materiał został już zgromadzony. Wspomnieć też trzeba o jego całkowitym braku zaangażowania i pomocy w sprawę formalnych uzgodnień z Nadleśnictwem Olsztynek i gospodarstwem rybackim, kiedy mieszkańcy Omina chcieli urządzić kąpielisko. Za to dużą aktywność były wójt wykazywał w tych momentach, kiedy nadarzała się okazja do przejęcia władzy w sołectwie lub zagospodarowania środków z funduszu sołeckiego na inwestycje na terenie "ośrodka". No cóż, zebrania wiejskie w trakcie kadencji u wpływowego mieszkańca sołectwa nie wywoływały zainteresowania. Być może nie byłaby to dla niego zbyt komfortowa sytuacja, gdyby uczestniczył w zebraniu zorganizowanym za jego przyczyną w szałasie myśliwskim. Więcej o problemach mieszkańców sołectwa Mielno w atrykule DLACZEGO MIESZKAŃCY MIELNA MAJĄ "POD GÓRKĘ"? w archiwum tej strony.

Nowej Radzie Sołeckiej należy życzyć zapału i aktywności w realizacji pomysłów mieszkańców. Sołtys Karol Duda pokazał w poprzedniej kadencji na co go stać. Teraz warto dać szansę nowym osobą skupionym w radzie, która pod przewodnictwem sołtysa będzie działać przez najbliższe 5 lat.

POWODZENIA!













Ryszard Bala, Mielno, 28. marca 2019 roku




WYBORY SOŁTYSÓW I RAD SOŁECKICH





Obchodzony niedawno Dzień Sołtysa stał się okazją do podsumowań działalności sołtysów i rad sołeckich w mijającej kadencji. Kwiaty, upominki, ciepłe słowa wyrażające uznanie za trud włożony w sprawowanie tej ważnej społecznej funkcji jak najbardziej sołtysom się należą.

Bycie sołtysem to jest wyzwanie. Jeżeli chce się temu wyzwaniu sprostać, trzeba mieć do tego odpowiednie predyspozycje. Sołtys jest przedstawicielem pierwszego szczebla samorządu i pośrednikiem w kontaktach między lokalną społecznością a władzą samorządu i administracją gminy. To wymaga od niego bezpośrednich kontaktów z mieszkańcami po to, żeby poznawać ich problemy i pomysły. Również po to, aby zmotywować ich do działania na rzecz swojego miejsca zamieszkania. Pomysły i propozycje powinien omawiać z radą i wójtem, natomiast mieszkańcom przekazywać informacje o podejmowanych uchwałach i planowanych przedsięwzięciach. Ażeby dobrze wypełniać rolę sołtysa potrzebna jest chęć aktywnego działania na rzecz sołectwa. Dużym atutem jest również odpowiedni poziom wiedzy społecznej, z zakresu administracji oraz umiejętność posługiwania się - zwłaszcza w dzisiejszych czasach - nowoczesnymi technikami przekazywania informacji. Działania sołtysa powinna wspierać aktywna rada sołecka.

Oceniając czteroletnią kadencja sołtysów i rad sołeckich powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie czy ten okres został właściwie wykorzystany dla poprawy warunków życia mieszkańców wsi, realizacji inwestycji z funduszy sołeckich, dla integracji społecznej. Taka ocena powinna - moim zdaniem - obejmować działania sołtysa i rady sołeckiej, ale także zaangażowanie i działania mieszkańców. Bo przecież bez ich aktywnego udziału sołtys nie jest w stanie zbyt wiele zrobić.

Na podstawie moich obserwacji odnoszę wrażenie, że w naszych warunkach przez wiele poprzednich kadencji ukształtował się wypaczony model funkcjonowania sołtysa i radnego. Jest dużo przykładów potwierdzających opinią, że radni w wielu przypadkach DUBLUJĄ działania sołtysów. Zabiegają o realizację różnych inwestycji w swoich okręgach wyborczych, które często w dużym stopniu pokrywają się z obszarem jednego lub dwóch sołectw. W czasie sesji nieraz słuchałem wniosków i próśb sołtysów skierowanych do wójta powtarzanych wielokrotnie w tych samych sprawach. W odpowiedzi ze strony wójta słychać było mgliste obietnice lub pokrętne tłumaczenia. Sołtysi w takich sytuacjach niestety nie mieli mocnych kart. Co innego radni. Ci mając w rękach kartę przetargową w postaci głosu, mogli bardziej skutecznie zabiegać o załatwienie swoich lokalnych interesów. Takim sposobem wójt miał pod kontrolą radę, dając lub obiecując tyle ile potrzeba było do uzyskania wymaganej większości. Niektórzy radni w tym "handlu" uczestniczyli. Czy wynikało to z chęci pokazania siebie jako skutecznego "załatwiacza"? Czy też była to ucieczka od problemów związanych ze stanowieniem prawa, podejmowaniem uchwał i kontrolą wójta? Wszak te zagadnienia są głównym zadaniem radnych. Natomiast troska o bieżące naprawy dróg, konserwację oświetlenia, remont czy wyposażenie świetlicy to są zadania sołtysa. Być może łatwiej policzyć spalone żarówki, dziury w drodze czy chodniku niż przeczytać i zrozumieć ustawę, dokonać analizy projektu uchwały czy też ocenić funkcjonowanie jednostek organizacyjnych gminy lub działania wójta.

Sądzę, że jest wiele do zrobienia w gminie. Również w sprawie podziału zadań i kompetencji na najniższych szczeblach samorządu. Potrzebna jest zmiana wypaczonych, ale mocno - również wśród radnych - zakorzenionych poglądów, że radny jest od "załatwiania czegoś". Niech radni zajmą się tym, do czego zostali wybraniu i upoważnieni przez ustawę. A kierowaniem życiem wsi powinni zająć się sołtys z radą sołecką. Oczywiście taki podział nie wyklucza kooperacji i współpracy. A wręcz ją wymusza. PRACA SOŁTYSA NA RZECZ WSI I PRACA RADNEGO NA RZECZ GMINY POWINNY BYĆ NAKIEROWANE NA POPRAWĘ WARUNKÓW ŻYCIA MIESZKAŃCÓW I SPRAWNE, RACJONALNE ZARZĄDZANIE GMINĄ. W tej pracy potrzebna jest aktywność. Zachowawcze postawy nie wniosą nic dobrego. Na razie "starzy" sołtysi i "nowy" wójt nie ułożyli jeszcze modelu współpracy. Sądzę, że może to nastąpić po wyborach, a właściwie MUSI to nastąpić po wyborach. Nie wyobrażam sobie, żeby sytuacja gdzie przedstawiciel sołectwa jest petentem -żeby nie napisać natrętem - może trwać dalej. Sołtysi powinni być przede wszystkim partnerami dla rady i dla wójta, uczestnikami wspólnych działań w celu rozwiązywania problemów sołectw i gminy oraz planowania równomiernego rozwoju wszystkich miejscowości.












Ryszard Bala, Mielno, 14 marca 2019 roku




KOSZTOWNE POŻEGNANIE





"Prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna". Powiedzenie jednego z polityków być może odnosiło się do innego kontekstu, ale w swoim ogólnym znaczeniu można je zaadoptować do naszych lokalnych warunków.

Jesteśmy już 4 miesiące po wyborach, których wynik prawdopodobnie był wielkim szokiem dla byłego wójta i jego ekipy. Ekipa nagle podupadła na zdrowiu uciekając na zwolnienia lekarskie. Natomiast były wójt odchodząc z urzędu pokazał, jakiej klasy był samorządowcem, jak bardzo "dbał" o interesy gminy. Znając doskonale sytuację finansową gminy - ponieważ wraz ze skarbnikiem doprowadził do 9-cio milionowego zadłużenia - podejmował działania, żeby ją jeszcze bardziej pogrążyć. W ostatnim kwartale wypłacił nagrody pracownikom na kwotę 134 000 zł. Decyzję o nagrodach podpisał 15 listopada, wiedząc, że za kilka dni przestanie być wójtem. Czy miało to być CESARSKIE POŻEGNANIE? Myślę, że lepiej zapisałby się w pamięci byłych podwładnych, gdyby zorganizował im uroczysty obiad lub kolację w dobrym lokalu z dobrą muzyką i sam za to zapłacił z własnych dochodów. Ale jak widać taki gest w perspektywie dalszego życia ze skromnej emerytury nie przyszedł mu do głowy. Łatwiej było sięgnąć po pieniądze publiczne niż do własnego portfela. A pracownicy? Cóż - jak dają to się bierze, a jak biją to się ucieka. I nikt nie powinien mieć pretensji o to, że pracownicy te nagrody przyjęli. Ale czy po takim pożegnaniu nie mają kaca?

Jak wyglądał w 2018 roku proces wypłacania nagród w gminie Grunwald przedstawiam na załączonym zestawieniu.

Temat umorzeń należności cywilno-prawnych oraz należności podatkowych był sygnalizowany przez obecnego wójta na początku kadencji. Po szersze i bardziej szczegółowe informacje w tej sprawie wystąpiłem z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej. Jednak otrzymałem decyzję odmowną. Dlatego przedstawione zestawienie zawiera niepełne dane. Patrząc na te zestawienia przychodzi mi na myśl powiedzenie przypisywane Madame de Pompadour: "Po nas choćby potop".

Ze skąpych informacji przekazywanych przez obecnego wójta można się dowiedzieć, że tuż przed odejściem jego poprzednik dokonał jeszcze szeregu innych czynności, które mogą świadczyć o tym, że nie działał w interesie gminy a raczej wręcz przeciwnie.

W dniu 13 listopada 2018 roku podpisał niekorzystny dla gminy aneks do umowy z właścicielem Centrum Medycznego Grunwald, zobowiązując się w imieniu gminy do przeprowadzania na koszt gminy bieżących konserwacji lokali wynajmowanych przez Centrum Medyczne. I żeby było śmieszniej: umowa może być rozwiązana przez strony z dwuletnim okresem wypowiedzenia. (Patrz: protokół z sesji Rady Gminy Grunwald w dniu 24 stycznia 2019 roku zamieszczony na stronie BIP). Z wypowiedzi wójta Szczepkowskiego wynika, że Centrum Medyczne w poprzedniej epoce korzystało z szeregu przywilejów i ulg.

O innym przykładzie działań byłego wójta jego następca wspomniał na sesji w dniu 21 lutego 2019 roku. Sprawa dotyczyła próby wyeliminowania gminy z organizacji Dni Grunwaldu. Wielokrotnie wypowiadałem się na temat niejasnych powiązań między różnymi podmiotami i osobami w trakcie przygotowania i realizacji tego przedsięwzięcia. Czy próba odsunięcia gminy od organizacji Dni Grunwaldu miała na celu ograniczenie wiedzy osób "spoza kręgu" na temat procesu planowania, uzgodnień, realizacji i rozliczeń finansowych związanych z tą imprezą? Były wójt i jednocześnie prezes rady Fundacji Grunwald bronił dostępu do dokumentów jak niepodległości albo jak skarbca. W tej chwili publicznie potwierdza, że na temat wspólnej organizacji Dni Grunwaldu nie toczą się żadne rozmowy miedzy gmina Grunwald a Fundacją. Gdyby nie fakt, że sprawozdania z realizacji imprezy przesyłane były do innych instytucji finansujących, prawdopodobnie nigdy nie zostałyby ujawnione wpływy i wydatki fundacji związane z tą imprezą. Przypomnę, że na ten temat dość dużo materiału znajduje się w BOLEŚCIACH GRUNWALDU Nr 13 z września 2017 roku. Osoby zainteresowane mogą się z tym wydaniem również zapoznać w ARCHIWUM na tej stronie.

Obserwując działania przy organizacji Dni Grunwaldu daje się zauważyć pewną prawidłowość: pieniądze wpływają na konto Fundacji Grunwald, natomiast część faktur do opłacenia otrzymuje gmina Grunwald. Kilka razy pytałem o to, jakie faktyczne korzyści ma gmina Grunwald z tego, że na jej terenie organizowana jest inscenizacja skupiająca tak wielką liczbę uczestników i widzów. Żadnej odpowiedzi nie uzyskałem.

Temat organizacji Dni Grunwaldu będzie z pewnością jeszcze nie raz poruszany. Jest to zbyt ważne przedsięwzięcie, żeby gmina w nim nie uczestniczyła. Ale oprócz uczestnictwa w przygotowaniach powinna osiągać z tego tytułu realne, na przyzwoitym poziomie korzyści.













Ryszard Bala, Mielno, 9.marca 2019 roku




PROTEST MIESZKAŃCÓW MIELNA, PAWŁOWA,

DĘBOWEJ GÓRY I NOWEJ WSI OSTRÓDZKIEJ





W ostatnim tygodniu zwołane zostały zebrania w związku z planowaną budowa dużej fermy drobiu między Mielnem a Pawłowem. W tej sprawie najpierw w dniu 11.02.2019 r. Pawłowie, a w dniu 16.02.2019 roku w Mielnie odbyły się zebrania mieszkańców, poświęcone głównie lokalizacji tej fermy. W obu zebraniach licznie uczestniczyli mieszkańcy okolicznych miejscowości. Przybyli na zebranie do Mielna nie mogli pomieścić się w małej sali sportowej w Szkole Podstawowej. Duża frekwencja spowodowana była gorącym i wywołującym duże emocje tematem. W zebraniu wzięli udział: Wójt Gminy Grunwald, sołtysi sąsiednich sołectw Nowej Wsi Ostródzkiej i Pawłowa, radni samorządu powiatowego oraz gminy Olsztynek i Grunwald, przedstawiciele różnych podmiotów i organizacji zawodowych.

Zebranie prowadził sołtys Mielna Pan Karol Duda.
Dyskusja dotyczyła głównie zagrożeń wynikających z lokalizacji dużej fermy drobiu w pobliżu zabudowań oraz wpływu emisji czynników biochemicznych na siedziby ludzi i środowisko naturalne. Bardzo aktywnie w dyskusji uczestniczyli mieszkańcy rejonów, w których wcześniej podejmowane były próby budowy podobnych ferm. Chodzi głównie o Platyny i Kunki. Ich doświadczenia przekazane mieszkańcom Mielna z pewnością pomogą skuteczniej przeciwstawić się tej inwestycji. Bardzo ważną społecznie sprawą są deklaracje pomocy i wsparcia ze strony osób posiadający wiedzę fachową i doświadczenie w walce przeciwko uciążliwym instalacjom. Zaangażowanie i wsparcie deklarują również mieszkańcy innych miejscowości gminy. Takie postawy budują lokalną więź i pomagają osiągnąć zamierzony cel. A głównym celem naszego działania jest ochrona mieszkańców i środowiska przed niewątpliwie negatywnym oddziaływaniem dużej fermy kurzej.

Zebranie pokazało również Wójtowi Gminy Grunwald, jakie są społeczne oczekiwania i w jakim kierunku powinny zmierzać jego działania, gdyż wójt - jako pierwsza instancja - będzie podejmował decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach dla tej inwestycji. Zebranie podjęło dwie uchwały: w sprawie wystąpienia do Wójta Gminy Grunwald o wydanie odmownej decyzji środowiskowej oraz w sprawie wprowadzenia w opracowywanym planie zagospodarowania przestrzennego ograniczeń eliminujących możliwość budowy wielkopowierzchniowych ferm hodowlanych.

Na zakończenie tego tematu uczestnicy składali indywidualne wnioski skierowane do wójta w tych sprawach. SZANOWNI PAŃSTWO Pragnę również poinformować, że osoby, które chciałyby dołączyć do protestu, mogą wypełnić i podpisać wnioski, których druki mogę udostępnić. Wypełnione wnioski można przekazać do sołtysa lub radnego w Mielnie lub bezpośrednio do Urzędu Gminy w Gierzwałdzie. Na składanie wniosków pozostało niewiele czasu. Warto więc tej sprawie poświęcić kilka minut aby wyrazić nasz sprzeciw wobec tej cuchnącej i zatruwającej środowisko inwestycji.

Druki te można również pobrać w formacie PDF z tego miejsca:

Wniosek do mpzp - dowload

Protest przeciwko fermie - dowload












Ryszard Bala, Mielno, 17.lutego 2019 roku




FERMA DROBIU MIELNO





Zaczął się w "ruch" w sprawie projektowanej fermy brojlerów w miejscowości Mielno. Za sprawą aktywnych społecznie osób podejmowane są starania mające na celu zablokowanie pomysłu lokalizacji dużej fermy drobiu w okolicach miejscowości Dębowa Góra. Administracyjnie działka leży na terenie gminy Grunwald, w sołectwie Mielno, ale skutki działalności fermy najbardziej dotkną mieszkańców Dębowej Góry oraz Nowej Wsi Ostródzkiej. Niewątpliwie mieszkańcy Mielna i Pawłowa, być może Omina, Lichtajn, Drwęcka i Królikowa też je odczują. Wszak "zapachy" będą się rozprzestrzeniać zgodnie z kierunkami wiatrów i żadna bariera ich nie powstrzyma.

O pomyśle budowy jakiejś instalacji w tym miejscu mówiło się już od dość dawna. Czy kandydujący do rady powiatu Jan Kacprzyk o tym wiedział? Czy kandydat na wójta Henryk Kacprzyk znał zamiary inwestorów? W kampanii wyborczej obu panów nie uczestniczyłem. Mogę się domyślać, że taką inwestycją na terenie gminy i powiatu chętnie by się pochwalili. Czy wspominali o tym - tego nie wiem. Być może uczestnicy spotkań wyborczych obu panów mają lepszą wiedzę w tym zakresie.

Ale wracając do Fermy Drobiu Mielno - na załączonych grafikach przedstawiam fragmenty Raportu o oddziaływaniu na środowisko.. dla tego przedsięwzięcia. Analiza tego dokumentu wymaga specjalistycznej wiedzy i fachowego przygotowania. Nie podejmuję się tego zadania. Sądzę, że niewiele jest osób - nawet w instytucjach opiniujących - które byłyby w stanie rzetelnie i obiektywnie zweryfikować przedstawione w raporcie założenia, wyliczenia i wnioski. Natomiast nawet laikowi udaje się zauważyć nieścisłości i błędy świadczące o tym, że trzon tego dokumentu opracowywany był dla innej lokalizacji i innego przedsięwzięcia. Ale to drobiazg.

Najważniejsze w tej sprawie to solidarne działanie mieszkańców, instytucji i innych podmiotów w celu wyeliminowania zagrożenia "cuchnącą instalacją".

"Raport o oddziaływaniu na środowiski przedsięwzięcia polegającego na budowie Fermy Drobiu Mielno..."

można pobrać z tego miejsca:

Raport o oddziaływaniu na środowisko - dowload












Ryszard Bala, Mielno, 11.lutego 2019 roku




POWIAŁO OPTYMIZMEM





Na temat budowy na terenie gminy Grunwald zakładów i instalacji, które w wyniku procesu produkcyjnego wydzielają szereg szkodliwych odpadów i zapachów, można przeczytać na portalach społecznościowych i lokalnych stronach internetowych. Sam poruszałem temat projektów budowy biogazowni w Mielnie, wytwórni mas bitumicznych w Rychnowie czy polepszacza glebowego na terenie żwirowni w Mielnie.

Ostatnio pojawił się projekt budowy fermy drobiu w Mielnie o łącznej liczbie stanowisk do chowu 1 012 000 sztuk brojlerów kurzych. Na ten temat od dłuższego czasu w środowisku lokalnym krążyły różne informację wywołujące niepokój mieszkańców. Z inicjatywy mieszkańców Pacółtówka został napisany wniosek poparty licznymi podpisami mieszkańców okolicznych miejscowości i skierowany do wójta gminy Grunwald o sporządzenie planu zagospodarowania przestrzennego dla działek, które od dłuższego czasu stanowią pokusę dla inwestorów zamierzających lokalizować to cuchnące i zatruwają środowisko instalacje. Jednocześnie do Urzędu Gminy Grunwald wpłynął wniosek inwestora SAPERE Sp. z o.o. Radzanów, powiat mławski o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla budowy fermy drobiu w Mielnie. W odpowiedzi na wniosek złożony przez mieszkańców wójt Adam Szczepkowski przedstawił radzie gminy projekt uchwały w sprawie przystąpienia do sporządzania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego gminy Grunwald w obrębie geodezyjnym Mielno.

Teren objęty planem przedstawiam na załączonym zdjęciu. Granice tego terenu obejmują również działkę, na której właściciel żwirowni w Mielnie zamierzał ulokować polepszacz glebowy. Sądzę, że wójt i radni gminy podjęli właściwe działania w kierunku definitywnego wykreślenia działek między Mielnem a Pawłowem z zakusów inwestorów zamierzających "uszczęśliwiać" nas niechcianymi instalacjami. Czy sprawa została definitywnie zakończona? Myślę, że na odtrąbienie zwycięstwa jeszcze za wcześnie. Być może inwestorzy podejmą jakieś działania w kierunku realizacji swoich pomysłów. Dlatego mieszkańcy powinni zachować czujność, aby móc szybko zareagować w razie pojawienia się kolejnych zagrożeń.



Przy okazji temat z innej dziedziny.

W październiku 2018 roku po spotkaniu wyborczym z mieszkańcami Kiersztanowa złożyłem wniosek do byłego wójta Henryka Kacprzyka o wystąpienie do lokalnych przewoźników w sprawie uruchomienia kursu autobusowego na trasie Gierzwałd-Kiersztanowo-Gierzwald. Niestety w trakcie kampanii wyborczej ani Henryk Kacprzyk ani były sekretarz Waldemar Szydlik nie mieli czasu, aby tą sprawą się zająć. Swój wniosek ponowiłem w styczniu w 2019 roku. Odpowiedź, jaką otrzymałem przedstawiam na zdjęciu. Nie jest ona w pełni satysfakcjonująca. Przewoźnicy też potrafią liczyć koszty i zyski. Ale jest jeszcze jakaś nadzieja, że znajdzie się ktoś, komu będzie się to opłaciło. Pozytywne w tej sprawie jest to, że odpowiedź otrzymałem w ciągu kilku dni.











Ryszard Bala, Mielno, 6.lutego 2019 roku




OBCHODY 100-LECIA ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI

W MIELNIE





Z inicjatywy Sołtysa Mielna Pana Karola Dudy na skwerze urządzanym wspólnym wysiłkiem mieszkańców, przy wykorzystaniu środków z funduszu sołeckiego wybudowano obelisk upamiętniający 100-lecie Odzyskania Niepodległości. Autorem projektu i wykonawcą tablicy był artysta rzeźbiarz Pan Wojciech Kała z Mielna, a cokół z kamienia wykonał Pan Bogdan Kierzkowski.

Odsłonięcia obelisku w przeddzień Święta Niepodległości dokonali: Pani Porucznik Maria Szypowska - działaczka ruchu oporu w czasie II wojny światowej. Walczyła w Powstaniu Warszawskim na terenie Kampinosu oraz Pan Porucznik Michał Szypowski, który brał udział w działalności konspiracyjnej w ramach NSZ a następnie AK. Uczestniczył w akcji "Burza".

W uroczystości wzięli udział mieszkańcy Mielna i okolicznych miejscowości, młodzież szkolna ze Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Mielnie oraz z klas mundurowych Zespołu Szkół Zawodowych im. Sandora Petöfi w Ostródzie. Wśród zaproszonych gości byli m.in. Senator RP Pani Bogumiła Orzechowska, Burmistrz-Elekt m. Ostróda Pan Zbigniew Michalak oraz Wójt-Elekt gminy Grunwald Pan Adam Szczepkowski. Część artystyczną uroczystości przygotowały dzieci ze szkoły podstawowej w Mielnie. W cokole obelisku zamurowano "kapsułę czasu" zawierającą prace graficzne uczniów tutejszej szkoły.

Poczty sztandarowe wystawiły:

- Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II w Mielnie;

- Liceum Ogólnokształcącego z ZSZ im. Sandora Petöfi w Ostródzie;

- Wojskowe Koło Łowieckie "Batalion" w Olsztynie;

W ten sposób społeczność Mielna i okolic uczciła 100-lecie Odzyskania Niepodległości. Dla dzieci i młodzieży była to żywa lekcja historii i patriotyzmu.


Relację z tej uroczystości przedstawił Oddział Regionalny TVP Olsztyn

https://olsztyn.tvp.pl/39897732/male-miejscowosci-tez-swietuja-z-inicjatywy-mieszkancow-odslonieto-obelisk











Ryszard Bala, Mielno, 11. listopada 2018 roku




SAMOOCENA WÓJTA KACPRZYKA





Dotarła do mnie kolejna gazetka KWW Grunwald. Mam nadzieję, że ostatnia. W swoim stylu treścią, formą, poziomem manipulacji nie odbiega od poprzednich. Czytając te gazety wyobrażam sobie, co myśli autor o swojej osobie. Z artykułów "bije po oczach" przekaz: Oto ja jestem jedyny, który może zarządzać gminą. Za mną pasmo samych sukcesów i osiągnięć. Gmina pod moim przywództwem rozwija się i kwitnie jak mało która. Nie widzę innego kandydata na fotel wójta, który potrafiłby sprostać obowiązkom. Ten, który się pojawił jest niedouczony, pazerny, nie ma znajomości, nie stworzył układów, z których mógłby korzystać. Zarządzając gminą będzie się potykał o własne nogi.

Henryk Kacprzyk postanowił wymienić szereg swoich zasług. Wójt z 28-letnim stażem jako przykłady swoich najważniejszych osiągnięć wymienia wymianę dachu i bramy garażowej w OSP w Dylewie, wymianę komina w kotłowni w Gierzwałdzie, wymianę pieców centralnego ogrzewania w szkołach. Żenada! Henryk Kacprzyk przypisuje sobie zasługi wynikające z realizacji funduszu sołeckiego, którego wyodrębnieniu zdecydowanie się sprzeciwiał. Chwali się, że w latach 2015-2018 gmina zdołała zrealizować inwestycje na blisko 15 milionów złotych.

Postanowiłem to sprawdzić. Na podstawie sprawozdań z wykonania budżetu za lata 2015, 2016, 2017 oraz sprawozdania za pierwsze półrocze 2018 roku sporządziłem tabelkę (na załączonej grafice). Wynika z niej, że zrealizowano wydatki inwestycyjne na kwotę 9 683 246 zł. Różnica jak widać wyraźna. Ani słowem Kacprzyk nie wspomina, że zadłużenie gminy wynosi na dzień dzisiejszy 9 259 170 137 zł.

Na czym opiera się lukrowana opinia wójta na temat jego zasług i osiągnięć? Czy przekaz, że jest jedyną osobą, która może zarządzać gminą i tym razem znajdzie uznanie? Czy mieszkańcy zrozumieją jak są okłamywani i manipulowani? Odpowiedź na te pytania poznamy już niebawem.

JESTEŚMY BIEDNI CZY BOGACI?



W wydanej przed II turą wyborów broszurce Henryk Kacprzyk podjął próbę udowodnienia, że na terenie Gminy Grunwald żyje się tak dobrze, jak mało gdzie. W tym celu zamieścił dane z GUS o dochodach i wydatkach poszczególnych gmin. Wynika z nich, że zajmujemy 131 miejsce na 2478 gmin w Polsce w poziomie dochodów i wydatków w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Problem w tym, że ranking ten obejmuje również dochody z licznie zaciąganych kredytów czy subwencji równoważącej (tzw. janosikowego).

O wiele bardziej miarodajnym jest najnowsze zestawienie przygotowane przez Ministerstwo Finansów o wysokości dochodów podatkowych w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Nie obejmuje ono kwot uzyskiwanych z kredytów czy subwencji lub dotacji otrzymywanych z budżetu państwa. W klasyfikacji tej mamy najniższy wskaźnik z wszystkich gmin powiatu ostródzkiego. Zatem jesteśmy bogaci czy biedni? Myślę, że na opinię poszczególnych ludzi na ten temat wpływa subiektywne odczucie dotyczące osobistej sytuacji.

Drogi wyborco!

Czy w wyniku działań wójta z 28-letnim stażem Henryka Kacprzyka znajdujesz się w lepszym czy gorszym położeniu na tle mieszkańców innych gmin?

Odpowiesz na to pytanie już w najbliższą niedzielę!









DLACZEGO HENRYK KACPRZYK

NIE WYKONUJE POSTANOWIEŃ

SĄDU OKRĘGOWEGO I SĄDU APELACYJNEGO?






W dniu 19 października Sąd Apelacyjny w Gdańsku oddalił zażalenie Henryka Kacprzyka na postanowienie Sadu Okręgowego w Elblągu. Przypomnę, że Sąd Okręgowy ZAKAZAŁ Henrykowi Kacprzykowi rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji:

- że Arkadiusz Rosa przyczynił się do zadłużenia gminy Grunwald:

- że Arkadiusz Rosa nie wiadomo na co wydał środki uzyskane w formie dotacji oświatowej na prowadzenie Niepublicznej Szkoły Podstawowej w Dylewie oraz z dofinansowania uzyskanego na realizację projektów unijnych;

- że gdyby Gmina Grunwald nie musiała przekazywać dotacji placówkom niepublicznym takim jak Niepubliczna Szkoła Podstawowa w Dylewie i innym, zadłużenie byłoby znacznie mniejsze, a tacy przedsiębiorcy jak Arkadiusz Rosa musieliby żyć za swoje a nie za gminne pieniądze.

Ponadto Sąd Apelacyjny oddalając zażalenie Henryka Kacprzyka podtrzymał postanowienie Sądu Okręgowego, który NAKAZAŁ SPROSTOWANIE NIEPRAWDZIWYCH INFORMACJI GŁOSZONYCH PRZEZ KACPRZYKA ORAZ NAKAZAŁ PRZEPROSZENIE PRZEZ HENRYKA KACPRZYKA ARKADIUSZA ROSY. Sprostowanie kłamstw i przeprosiny miały ukazać się na portalach społecznościowych Facebook użytkowników KWW Grunwald i Gmina Grunwald i być widoczne na pierwszym miejscu przez tydzień od momentu publikacji.

Użytkownik KWW Grunwald zniknął z Facebooka zaraz po ogłoszeniu postanowienia Sądu Apelacyjnego. Natomiast w dniu 19.10.2018 roku na profilu Gmina Grunwald pojawiły się plakaty wyborcze Jana Kacprzyka i Henryka Kacprzyka. Sprostowań nieprawdziwych informacji nie ma do dnia dzisiejszego. Żeby tę lukę wypełnić, na zamieszczonych obrazach przedstawiam treści, które zgodnie z postanowieniami sądów Kacprzyk powinien był już dawno zamieścić.











Ryszard Bala, Mielno, 26. października 2018 roku




PROGRAM WYBORCZY KWW ARKADIUSZA ROSY






Co prawda program został przedstawiony w ulotce rozprowadzanej na terenie gminy, to jednak warto go przypomnieć w wersji skróconej, aby użytkownicy mediów społecznościowych mogli go poznać. Przy okazji jeszcze raz prezentujemy kandydatów do rady gminy i kandydata na wójta - Pana Arkadiusza Rosę.

Liczymy, że Państwo zaakceptujecie nasze propozycje i poprzecie je przy urnach wyborczych głosując na kandydatów zgłoszonych przez KWW Arkadiusza Rosy w dniu 21 października 2018 roku.

#######################################################################################################

1. Zwiększenie aktywności społecznej mieszkańców poprzez organizację konsultacji i udział mieszkańców w opiniowaniu ważnych problemów dotyczących życia gminy.

2. Zwiększenie jawności działania organów gminy (wójta i rady gminy) poprzez publikację dokumentów regulujących tok życia mieszkańców i jednostek organizacyjnych, ułatwiających mieszkańcom społeczną kontrolę nad działaniami wójta, jednostek gminnych i rady gminy.

3. Zwiększenie aktywności młodzieży w życiu społecznym gminy poprzez powołanie Młodzieżowej Rady Gminy.

4. Analiza przychodów i wydatków budżetowych w celu oceny ich zasadności i racjonalności. Podjecie działań zmniejszających obciążenia podatkowe z jednoczesnym zwiększeniem skuteczności ich wpływów. Zwiększenie skuteczności pozyskiwania środków z programów wsparcia i dofinansowania.

5. Reorganizacja systemu zaopatrzenia w wodę, odprowadzania ścieków i utrzymania czystości poprzez utworzenie odrębnej jednostki organizacyjnej (przedsiębiorstwa).

6. Działanie na rzecz ochrony środowiska poprzez kontynuację programu budowy przydomowych oczyszczalni ścieków, termomodernizację budynków gminnych, poszukiwanie odnawialnych źródeł energii.

7. Przygotowanie terenów pod nieuciążliwe inwestycje, promocja tych miejsc i poszukiwanie inwestorów.

8. Ocena stanu infrastruktury drogowej, podjęcie działań do poprawy nawierzchni dróg gminnych i współpraca z powiatem i województwem w celu poprawy stanu innych dróg.

9. Wprowadzenie innowacyjnych rozwiązań w oświacie poprzez zastosowanie nowych technologii i nowoczesnych metod nauczania.

10. Wprowadzenie bezpłatnych obiadów dla wszystkich przedszkolaków i uczniów.

11. Stworzenie warunków lokalowych do zwiększenia oferty usług medycznych poprzez przygotowanie miejsc do pracy specjalistów medycznych (na przykład kardiologa, okulisty), udział w krajowych programach profilaktycznych i wprowadzenie bezpłatnych szczepień dla seniorów.

12. Kontynuacja organizacji Dni Grunwaldu, wzbogacenie ich otoczki kulturalnej, organizacja święta gminy.

13. Rozbudowa trybuny przy boisku we Frygnowie poprzez budowę zadaszenia oraz oświetlenia płyty boiska w celu wydłużenia czasu użytkowania obiektu.

14. Zwiększenie dostępności urzędu poprzez wydłużenie czasu pracy do 17:00 w jeden dzień w tygodniu.

#######################################################################################################

Komitet Wyborczy Wyborców Arkadiusza Rosy




RÓWNI I RÓWNIEJSI






Kampania wyborcza rozkręciła się na dobre. W pięknym jesiennym krajobrazie pojawiły się dodatkowe kolory na rozwieszonych plakatach. Kandydaci i ich komitety robią wiele by wypromować swoje kandydatury. Niektórzy tak w tym się zaangażowali, że zapominają albo lekceważą jakiekolwiek zasady. Mam na myśli wieszanie i zrywanie plakatów, banerów i innych materiałów wyborczych. Ostatnio z takimi przykładami zetknąłem się w kilku miejscowościach.

Najpierw jednak przedstawię podstawowe zasady, jakie wprowadził wójt gminy Grunwald Henryk Kacprzyk. Mianowicie do bezpłatnego umieszczania obwieszczeń wyborczych i plakatów wskazał w sposób bardziej lub mniej komiczny miejsca w głównych miejscowościach gminy, przy okazji zapominając o Łodwigowie i Górach Lubiańskich. Na tablicach ogłoszeń dozwolone jest umieszczanie tylko ogłoszeń o terminach zebrań wyborczych.

KWW Arkadiusza Rosy swoje ogłoszenia o spotkaniach zamieszcza na sołeckich tablicach ogłoszeń. Ale zdarzyło się, że w Kiersztanowie na takie ogłoszenie został przypięty plakat Komitetu Wyborczego Wyborców "Grunwald". Zdjęcia obrazują tą sytuację. Miało to miejsce przed zaplanowanym w Kiersztanowie spotkaniem wyborczym Arkadiusza Rosy. Tak więc ograniczono mieszkańcom dostęp do informacji o terminie tego spotkania. Inny przykład samowoli w tym zakresie zaobserwowałem w Marcinkowie. Na jednej tablicy plakat wyborczy Sławomira Matuszewskiego, natomiast na drugiej plakat przedstawiający wszystkich kandydatów KWW "Grunwald". Przypomnę, że zasady ustalił wójt Henryk Kacprzyk.

Rodzi się pytanie: Dla kogo te zasady zostały wprowadzone, skoro plakaty komitetu z którego startuje Henryk Kasprzyk - obecny wójt gminy Grunwald oraz Sławomir Matuszewski - obecny przewodniczący rady gminy zostały powieszone w miejscach, w których nie powinny wisieć? Czy wójt Kacprzyk nie wie, jakie ustalił zasady? Czy przewodniczący Matuszewski jest "równiejszym" spośród równych? Jak na tę sytuację zareagują organy ścigania? Wszak działania opisane powyżej wypełniają znamiona wykroczeń ujętych w kodeksie wykroczeń, gdzie określone są również sankcje finansowe.

Panie Kacprzyk, Panie Matuszewski - powinniście dawać przykład jak należy przestrzegać prawo. Ale kpiną z prawa jest nieprzestrzeganie zasad, które samemu się ustanowiło!!!

To pokazuje wasze prawdziwe oblicze. Zresztą nie pierwszy raz. To są kolejne przykłady zawłaszczania przestrzeni publicznej, przez grupę ludzi kurczowo trzymających się u władzy z użyciem wszelkich sposobów i metod.












Ryszard Bala, Mielno, 13. października 2018 roku




PORAŻKA HENRYKA KACPRZYKA PRZED SĄDEM OKRĘGOWYM W ELBLĄGU!






W piątek, 5 października 2018 r. o godz. 11.00 przed Sądem Okręgowym w Elblągu odbyła się w trybie wyborczym rozprawa wytoczona przez Henryka Kacprzyka kandydatowi na wójta Arkadiuszowi Rosie. Wójt zarzucił Arkadiuszowi Rosie rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji.

W wywiadzie dla tygodnika "Gazeta Ostródzka" z dnia 7 września Arkadiusz Rosa stwierdził, że "według danych Ministerstwa Finansów nasza gmina jest najbiedniejsza spośród wszystkich gmin powiatu ostródzkiego". To zdanie Henryk Kacprzyk uznała za informację nieprawdziwą. Według niego Gmina Grunwald jest jedną z najbogatszych. W swoim wniosku do sądu domagał się sprostowania i przeprosin na łamach Gazety Ostródzkiej i Boleści Grunwaldu.

Zastanawiające jest dlaczego Henryk Kacprzyk nie pozwał Ministra Finansów, przecież to ministerstwo wytworzyło tą informację, a Arkadiusz Rosa ją jedynie przytoczył.

Sąd po trwającej 45 minut rozprawie wniosek Henryka Kacprzyka oddalił jako w sposób oczywisty bezzasadny. W uzasadnieniu postanowienia Sędzia Sądu Okręgowego w Elblągu Dorota Zientara napisała m.in.: "Wnioskodawca (Henryk Kacprzyk - przyp. redakcji) nie wykazał, by wypowiedź uczestnika (Arkadiusza Rosy - przyp. redakcji) była nieprawdziwa. Okolicznością niesporną jest, że według zestawienia opublikowanego na stronie internetowej Ministerstwa Finansów, wskaźnik G - podstawowych dochodów podatkowych na 1 mieszkańca gminy przyjęty do obliczania subwencji wyrównawczej na 2018r. dla Gminy Grunwald wynosi 1004,14 zł. Jest to najniższa wartość przy uwzględnieniu wyniku pozostałych gmin powiatu ostródzkiego (.). W ocenie Sądu stwierdzenie, że gmina osiągająca najniższy dochód podatkowy na jednego mieszkańca jest gminą najuboższą w regionie nie jest nadinterpretacją danych opublikowanych na stronie Ministerstwa Finansów. Wnioskodawca (Henryk Kacprzyk) nie wykazał, by według innych danych tego Ministerstwa sytuacja Gminy Grunwald była lepsza niż pozostałych w powiecie. Przedstawione przez niego zestawienia pochodzą z innych źródeł i sporządzone zostały przy uwzględnieniu innych parametrów. Zauważyć w tym miejscu należy, że przywołane wyżej zestawienie służy ustaleniu wysokości tzw. subwencji wyrównawczej, a zatem świadczenia z budżetu państwa, którego zadaniem jest wyrównywanie zamożności poszczególnych rejonów kraju przez dofinansowanie ze wspólnego budżetu jednostek samorządu terytorialnego o niższym dochodzie na jednego mieszkańca. Wysokość wskaźnika G wpływa na wysokość subwencji. Skoro subwencja ma wspierać najuboższe gminy, to ostatnia pozycja w zestawieniu (najniższy wskaźnik) dowodzi najgorszego wyniku jak chodzi o wysokość dochodów własnych gminy (.). Jak wskazano wyżej według zestawienia ministerialnego, wśród gmin powiatu ostródzkiego dochód podatkowy w Gminie Grunwald faktycznie jest najniższy, a zatem żądanie wnioskodawcy nie zasługiwało na uwzględnienie."

Sąd zatem potwierdził, że według danych Ministerstwa Finansów Gmina Grunwald jest najbiedniejsza wśród wszystkich gmin powiatu ostródzkiego, gdyż ma najniższy wskaźnik dochodów podatkowych w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Zatem Henrykowi Kacprzykowi nie udało się zakłamać rzeczywistości, choć bardzo się starał. Taki jest efekt jego 28-letnich rządów.

Należy w tym miejscu podkreślić, że wójta na sali sądowej reprezentował nie byle jaki fachowiec - doktor prawa i wykładowca prawa na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim -Sebastian Bentkowski. Arkadiusza Rosa bronił się sam. Wspierał go przed Sądem Okręgowym w Elblągu jedynie pełnomocnik wyborczy Ryszard Bala, który prawnikiem nie jest. Mimo to prawda zwyciężyła!





WIARA W OBIETNICE PRZEDWYBORCZE






Już niedługo zostaną opublikowane programy komitetów wyborczych zgłaszających kandydatów na wójta i radnych. Chciałbym zająć się analizą stopnia realizacji programu Henryka Kacprzyka, który został opublikowany w czasie kampanii wyborczej w 2014 roku. Chciałbym też skupić się na problemie ogólniejszym, o którym kilkakrotnie pisałem na stronie http://wyborygrunwald.pl/ i na FB https://www.facebook.com/search/top/?q=wybory%202018.

Chodzi o wyważone planowanie inwestycji w oparciu o zapotrzebowanie społeczne oraz realne możliwości finansowe.


W kampanii wyborczej 4 lata temu Henryk Kacprzyk zapowiadał wybudowanie pięciu świetlic wiejskich. W ciągu czterech lat nie wybudował żadnej! Udało mu się ledwie wyremontować jedną w Łodwigowie. Jestem przekonany o tym, że gdyby w 2016 roku radni opozycyjni ulegli namowom Henryka Kacprzyka, budynek świetlicy w Łodwigowie zostałyby sprzedany, a nowego by nie było. Zamiast zająć się poszukiwaniem środków zewnętrznych na budowę Henryk Kacprzyk zlecał wykonanie projektów nie mając na realizację budowy zabezpieczonych pieniędzy w budżecie.

W ramach ustawy o dostępie do informacji publicznej zwróciłem się do wójta Kacprzyka o przedstawienie jakie projekty budowlane gmina zamówiła i do kiedy są ważne pozwolenia na ich budowę. Oczywiście wójt Kacprzyk - jak to ma w zwyczaju - przeciągał sprawę i odpowiedź uzyskałem dopiero po dwóch miesiącach. Wynika z niej, że:

- projekt budowlany świetlicy w Stębarku kosztował 11 070 zł. Pozwolenie na budowę wygasło 31 stycznia 2018 r.

- projekt budowlany świetlicy w Glądach kosztował 29 520 zł. Pozwolenie jest ważne do 24 kwietnia 2021 roku. W tym jednak wypadku o budowie świetlicy należy zapomnieć. Co najwyżej w grę wchodzi remont i to też nie wiadomo kiedy.

- projekt budowy budynku użyteczności publicznej - domu kultury w Mielnie kosztował 14 145 zł. Pozwolenie na budowę wygasło 16 września 2018 r.

- projekt budowy świetlicy w Rychnowskiej Woli nie został wymieniony w zestawieniu, które otrzymałem. Oznacza to, że nie został opracowany.

Pojawił się za to projekt budowy świetlicy w Kiersztanówku za 28 959 zł. Pozwolenie na budowę ważne jest do 17 maja 2020 roku.


W tym roku zapowiadany był projekt budowy świetlicy w Korsztynie. Na sesji w dniu 20 lipca 2018 r. wójt Kacprzyk nie potrafił odpowiedzieć sołtysowi czy zlecił jego wykonanie. Przedstawione zestawienia zapowiedzi przedwyborczych w zakresie budowy świetlic dowodzą, że Henryk Kacprzyk w swoich obietnicach gotów jest posunąć się do granic absurdu w nadziei, że wyborcy to kupią.

Przejdźmy dalej do katalogu obietnic z programu wyborczego Henryka Kacprzyka z 2014 roku. Obiecywał remont budynku GOK, ale wniosek o dofinansowanie, który został napisany przez nieznanego autora tak nieudolnie, że nie przeszedł nawet oceny formalnej i został odrzucony. Latami ciągnie się sprawa parkingu przy Ośrodku Zdrowia w Gierzwałdzie. Jak się okazuje wyzwanie przekraczające możliwości wójta. Na koniec dwie pozycje uzależnione od środków z Lokalnej Grupy Działania. Wójt co prawda pozyskał 170 000 złotych, ale przeznaczył te środki na słynny już w całym województwie i okolicy "ogród terapeutyczny" zamiast na porządne boiska w dużych miejscowościach. Ostatnio wyraził się, że "papier wytrzyma wszystko co komu przyjdzie do głowy na nim napisać". I tu akurat się zgodzę.

Obietnice Henryka Kacprzyka składane nie tylko w czasie kolejnych kampanii wyborczych są tyle warte, co papier na którym zostały wydrukowane. Dziwi mnie jednak wiara mieszkańców gminy w to, że zostaną zrealizowane.

Program Henryka Kacprzyka z 2014 roku przypomniałem, żeby mieszkańcy mieli o co pytać w trakcie spotkań przedwyborczych. Jestem przekonany, że usłyszą wiele barwnych opowieści na temat "obiektywnych" przyczyn niezrealizowania tak pięknych obietnic z 2014 roku. Być może nie dadzą wiary w kolejne deklaracje i zapewnienia. Mam również nadzieję, że tekst ten wywoła jakąś dyskusję na temat planowania inwestycji, udziału obywateli w tym procesie, wspólnym określaniu tego, co w gminie jest możliwe a co konieczne do wykonania. Obiecywanie "gruszek na wierzbie" a co gorsze wiara sporej części społeczeństwa, że na te gruszki można się doczekać jest słabym rozwiązaniem.











Ryszard Bala, Mielno, 28. września 2018 roku




KOMITET WYBORCZY WYBORCÓW ARKADIUSZA ROSY INFORMUJE:






Zgodnie z tym co napisałem w ostatnim numerze "Boleści Grunwaldu" dobierając kandydatów na Radnych kierowałem się szeregiem kryteriów.

Po pierwsze zależało mi na tym, żeby były to osoby odważne, które nie mają problemów z wypowiadaniem własnego zadania.

Drugim kryterium był brak osobistego, zawodowego podporządkowania władzy gminnej. Nie ma szans, by nauczycielka zatrudniona w szkole publicznej na terenie Gminy mogła być obiektywną i niezależną Radną. Z obawy przed utratą pracy zawsze będzie popierać wójta, ktokolwiek by nim nie był. Podobnie jest w przypadku pracowników Gminnego Ośrodka Kultury czy Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Żaden z kandydatów na Radnych z mojego komitetu nie pracuje w tych instytucjach.

Chciałbym Państwu przedstawić sylwetki każdego z nich. Jest to grupa różnorodna zarówno pod względem wiekowym, jak i doświadczeń życiowych i zawodowych. Łączy ich chęć działania i zmieniania rzeczywistości na lepszą. Gorąco zachęcam do oddania na nich głosu!













ARKADIUSZ ROSA

KANDYDAT NA WÓJTA GMINY GRUNWALD




ODGRZEWANE KOTLETY






Nie znam upodobań kulinarnych Henryka Kacprzyka, ale po jego ostatnich wypowiedziach publicznych przypuszczam, że mogą mu smakować odgrzewane kotlety. Teksty, które pojawiły się w ostatnich dniach podpisane przez Wójta Gminy Grunwald Henryka Kacprzyka, przesiąknięte są toksynami o niespotykanym natężeniu.

Henryk Kacprzyk wykorzystując stronę internetową Gminy Grunwald do prowadzenia kampanii wyborczej przywołuje wątki i tematy zalatujące brzydkim zapachem.

Odniosę się do wątku odwołania mnie z funkcji Przewodniczącego Rady Gminy Grunwald. Wydarzenie miało miejsce w marcu 2017 r. Upłynęło od tego momentu półtora roku.

Czy Henryk Kacprzyk nadal czerpie z tego faktu wielką satysfakcję i radość? Wydaje się, że tak. Po raz kolejny o tym wspomina. Tak bywa, że przy minimalnej różnicy głosów osoba dysponująca budżetem, mająca prawo do rozdzielania stanowisk i innych lukratywnych przywilejów jest w stanie "kupić" jeden lub więcej głosów, aby zapewnić sobie większość w kolegialnych organach. Na temat kulisów odwołania przewodniczącego rady pisałem w artykule pod tytułem RADA GMINY ODWOŁAŁA PRZEWODNICZĄCEGO RADY na stronie http://wyborygrunwald.pl/ar.php w dniu 2 kwietnia 2017 r., oraz na Facebooku https://www.facebook.com/Wybory-2018 w postach z tego okresu. Jestem przekonany, że radni: Szymańska, Kamińska, Sawicka, Leszczyńska, Matuszewski i Królikowski podpisujący się pod skopiowanym z innej gminy wnioskiem zrobili to w akcie wzburzenia po moim tekście pod tytułem BAJKA NIE-BAJKA, który ukazał się na tych samych stronach w połowie marca 2017 roku. Tych, którzy dotychczas nie czytali zachęcam do lektury, aby poznać kulisy i powody działania wnioskodawców. Być może wyjaśni to Państwu przyczyny ekstazy, jaką przeżywa pan Kacprzyk.

Wracając do - już oficjalnie zgłoszonego - kandydata na nowego-starego wójta chciałbym zwrócić Państwa uwagę na zwyczaj Henryka Kacprzyka zawłaszczania sobie tego, co jest dobrem wspólnym. Mam tu na myśli wydawane za publiczne - czyli nasze - pieniądze Grunwaldzkie Informatory Samorządowe, w których oprócz informacji z życia i działalności instytucji gminnych wójt odnosi się do działań osób prywatnych i próbuje je zdyskredytować w opinii czytelników. Ten sposób działania stosuje również wykorzystując gminną stronę na FB. Powiedzenie Ludwika XIV "PAŃSTWO TO JA" znalazło godnego naśladowcę w naszej gminie. W tej chwili Henryk Kacprzyk dostrzegł szansę w nowocześniejszych środkach przekazu i zaczął używać gminnego profilu na Facebooku.

Panie Kacprzyk! Jakim prawem zawłaszcza Pana nazwę GMINA GRUNWALD do celów własnej, prywatnej kampanii wyborczej?

Dlaczego ogranicza Pan dostęp innych kandydatów do publikacji wypowiedzi na gminnej stronie?

Czy hasło: "GMINA TO JA" jest Pana głównym hasłem wyborczym?

Wracając do tekstów Henryka Kacprzyka, to muszę stwierdzić, że błędami ortograficznymi, stylistycznymi, gramatycznymi i użytymi sformułowaniami potwierdził niski poziom umiejętności posługiwania się językiem polskim, jak i - co niestety smutniejsze - także elementarnej kultury osobistej. Sądzę, że mieszkańcy czytając te wypowiedzi też zwrócili na to uwagę.











Ryszard Bala, Mielno, 19. września 2018 roku




TEKSTY, KTÓRE UKAZAŁY SIĘ W 15-TYM NUMERZE BOLEŚCI GRUNWALDU. cz.2

JAK WÓJT NAMAWIAŁ RADNYCH DO ZŁAMANIA PRAWA?

I WIĘKSZOŚĆ RADNYCH TO ZROBIŁA!






1 lipca 2018 roku weszło w życie rozporządzenie Rady Ministrów zmniejszające o 20% wysokość maksymalnego wynagrodzenia zasadniczego wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Rozporządzenie to zostało wydane po ujawnieniu wysokości nagród, jakie premier Beata Szydło przyznała ministrom swojego rządu w 2017 roku. Było reakcją na oburzenie społeczne sposobem nagradzania członków rządu.

W związku z powyższym każda Rada Gminy na mocy przepisów prawa powszechnie obowiązującego zobowiązana została do dostosowania wynagrodzenia swojego wójta do nowej wysokości maksymalnego wynagrodzenia zasadniczego.

Nasi radni zajęli się sprawą podczas komisji 25 czerwca 2018r. i sesji 27 czerwca 2018r. Projekt uchwały przygotował wójt Kacprzyk i zaproponował dla siebie. maksymalną wysokość wynagrodzenia, na którą pozwala nowe rozporządzenie. Następnie namawiał radnych do odrzucenia projektu! Podczas komisji powiedział: Rzeczywiście, że trzeba się zastosować do stawek, ale niekoniecznie musi podejmować tą uchwałę rada gminy. Rada gminy powinna zasugerować tym, że zabiera się im kompetencje. Niech to zrobi aparat wykonawczy rządu czy wojewoda. Niech on to przeprowadza. Jeżeli każe jego przełożony bezpośredni czyli premier, a premierowi każe przewodniczący partii, to niech tą drogą pójdzie ta obniżka.

Plan wójta był bardzo przebiegły - radni odrzucają projekt obniżki i dalej obowiązuje uchwała dotychczasowa, która w sposób oczywisty będzie niezgodna z obecnie obowiązującym prawem. Henryk Kacprzyk kłamał, manipulował i oszukiwał radnych. Jak nam powiedziała rzeczniczka wojewody paniBożenna Ulewicz wojewoda nie ma możliwości prawnej wydania zarządzenia zastępczego w sprawie wysokości wynagrodzenia wójta. Pan Kacprzyk posuwając się do manipulacji zagwarantował sobie do końca kadencji wynagrodzenie w niezmienionej wysokości 11 460 zł, mimo iż narusza to obowiązujące przepisy prawa.

Poza tym w powyższej wypowiedzi wójta jest wiele logicznych sprzeczności. Stwierdził, że Radzie zabierane są kompetencje i dlatego namawiał, by ze swoich kompetencji w ramach protestu . zrezygnowała. Manipulacja "wysokich lotów". Rada Gminy ustalając wynagrodzenie wójta zawsze musiała stosować się do widełek określonych w rozporządzeniu!

Na wypowiedź wójta zareagował radny Ryszard Bala, który powiedział: Szanowni Państwo mamy obowiązek postępować zgodnie z prawem i w granicach prawa. Akty nadrzędne (rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie wysokości maksymalnego wynagrodzenia - przyp.red) są prawem obowiązującym. Wymigiwanie się czy uchylanie się od podjęcia działań nie jest dobrym rozwiązaniem. Bo to pokazuje, że jesteśmy koniunkturalni. Tam gdzie prawo nam odpowiada, to my to prawo przestrzegamy i realizujemy, a tam gdzie to prawo nam nie odpowiada to zostawiamy, niech ktoś inny za nas podejmie decyzję. Tu w naszej sytuacji jest takie nieszczęście, nieszczęście w cudzysłowie, że wójt miał prawie maksymalne stawki. Już nie można zrobić żadnego manewru, żeby mimo obniżenia kwoty wynagrodzenia zasadniczego, innymi składnikami, czy stawkami procentowymi powrócić do wynagrodzenia tego, które posiadał (..) ja myślę, że gdyby w rozporządzeniu widełki zostały podniesione, to Pan Matuszewski jak królika z kapelusza wyciągnąłby projekt uchwały podnoszącej wynagrodzenie wójtowi, tak jak to było we wrześniu 2015 roku. Natomiast tu ponieważ jest obniżka, ucieka Pan do takich kruczków, żeby oddać wojewodzie..

Podczas sesji wójt w dalszym ciągu namawiał radnych do złamania prawa: Zarówno Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego wniosła do Trybunału Konstytucyjnego, do Prezydenta wniosek o niewprowadzanie w życie tychże Rozporządzeń Rady Ministrów. Tylko nie ma wątpliwości jedna osoba w naszej gminie, nasz tutaj radny Bala. Śmieszne też jest też w ogóle w kontekście, że wójt dzisiaj otrzymał absolutorium czyli doceniono go za pracę za ostatni rok i myślę, że bardzo wysoko doceniono i w nagrodę za to teraz mu rypnąć po wynagrodzeniu na podstawie wskazania osoby, która jest w zasadzie nawet spoza rządu, a kaprys której spowodował wielki bałagan w Polsce - przekonywał Henryk Kacprzyk.

Do dyskusji włączyła się radna Jadwiga Dymkowska, która stwierdziła: Skoro mamy żyć w państwie prawa, to to tego prawa przestrzegajmy. Skoro Rada Ministrów tak zadecydowała, to trzeba do tego jakoś podejść. Wydaje mi się, że ta uchwała jest przygotowana rozsądnie, bowiem są pod uwagę brane maksymalne stawki. Wójt w rezultacie straciłby 1 280 zł brutto. (Propozycja przewidywała obniżenie wynagrodzenie wójta do kwoty 10 180 zł brutto - przyp.red). Czy warto się boksować, odkładać to na później? - retorycznie zapytała radna. Wójt nie odpuszczał i dalej brnął w coraz bardziej niedorzeczne argumenty: Nie chodzi o to czy te pieniądze będą mniejsze czy większe, bo jak powiedziałem, że najgorzej być adwokatem w swojej sprawie. Kwestia podejścia do samorządu. Rząd nie lubi samorządu i to wszyscy odczuwają(...). W tej chwili rząd celowo to robi, żeby samorządy nie mogły wykorzystać środków unijnych, żeby one zostały dla rządu. Rząd teraz ma w pogardzie to co samorządy myślą, bo samorządy były zawsze solą w oku dla jednej opcji politycznej. Obniżając komuś ja wynagrodzenie uzasadniam, że w związku z tym i tym, Pan nie wykonał tego i tego, źle Pan to zrobił to i to, obniżamy Panu wynagrodzenie o tyle i o tyle. Ja rozumiem i mogę się od tego odwołać. Mam jeszcze prawo. Tutaj ktoś z zewnątrz zadecydował nie za jeden samorząd, ale za wszystkie samorządy w Polsce. Z tym to powinniśmy się nie zgadzać. Nieważne, że ja będę miał obniżone, ale powinniśmy protestować jak protestuje Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego, jak protestują Związki Gmin Warmińsko-Mazurskie, które wręcz zalecają takie postępowanie. Niech właśnie ten organ administracji rządowej zadecyduje, wtedy będzie wiadomo - powiedział Henryk Kacprzyk.

Jak można opowiadać takie rzeczy, skoro wojewoda nie ma możliwości wydania zarządzenia zastępczego? Rząd nie lubi samorządów? Nie lubi wszystkich, nawet tych, gdzie rządzą przedstawiciele PiS? Obniżka dotyczy przecież wszystkich. Zdaniem wójta wszyscy radni powinni zaprotestować i podnieść ręce za rozwiązaniem niezgodnym z prawem. Takie stanowisko to podżeganie (namawianie) radnych do łamania prawa w celu osiągnięcia osobistej korzyści majątkowej. To przerażające, ale takie brednie przekonały większość i zgodnie z wolą pana Kacprzyka odrzucili oni projekt uchwały obniżającej mu wynagrodzenie. Można mieć różną opinię na temat motywów wprowadzenia rozporządzenia obniżającego zarobki samorządowcom. Jednak prawa trzeba przestrzegać!

Na profilu Facebook radnej Iwony Stanki, która zagłosowała tak jak życzył sobie Henryk Kacprzyk jedna z mieszkanek tak skomentowała postawę radnych, którzy zagłosowali przeciw uchwale obniżającej wynagrodzenie wójta: "(.) Zarobki wójta w gminie, która jest jedną z najbiedniejszych w regionie i Polsce są absurdalne. Postawa radnych jest naganna, nie tylko z punktu widzenia gospodarności finansami gminy, ale także zwykłej ludzkiej przyzwoitości" - napisała pani Magdalena Kędziorska

Zgadzam się z tą opinią w całej rozciągłości i dlatego raz jeszcze podam, którym radnym zabrakło tejże ludzkiej przyzwoitości. Byli to: Małgorzata Kamińska, Joanna Leszczyńska, Wioletta Sawicka, Adam Królikowski, Stanisław Zaboroś, Alina Szymańska, Sławomir Matuszewski i Iwona Stanka.

Od głosu wstrzymali się: radni Adam Butrymowicz, Dariusz Borkowski, Zbigniew Napłoszek i Arkadiusz Piasecki. Pewnie mieli wątpliwości czy prawa należy przestrzegać czy też niekoniecznie?

Jedynymi radnymi, którzy zachowali się tak jak powinni i głosowali za obniżeniem pensji wójta zgodnie z obowiązującym prawem byli Jadwiga Dymkowska i Ryszard Bala. Okazuje się, że głosowanie w zgodzie z obowiązującym porządkiem prawnym jest u nas wielkim osiągnięciem! Szanowni Państwo! Zapamiętajcie kto i jak głosował! Za niecałe dwa miesiące będziecie wybierać radnych. Miejcie to na uwadze!

Apelujemy do tych, którzy mają poczucie przyzwoitości. Zgłaszajcie swoje kandydatury na radnych. W przeciwnym razie wybrani zostaną ponownie: Małgorzata Kamińska, Joanna Leszczyńska, Wioletta Sawicka, Adam Królikowski, Stanisław Zaboroś, Alina Szymańska, Sławomir Matuszewski i Iwona Stanka, którzy zakpili sobie z obowiązującego prawa! Zastanawiające jest do czego jeszcze byliby w stanie się jeszcze posunąć? Jak zagłosowaliby, gdyby na przykład pan Henryk Kacprzyk postanowiłby uchwałą Rady Gminy obwołać się Księciem Grunwaldzkim? Z odpowiedzią na to hipotetyczne i nieco żartobliwe pytanie pozostawiamy czytelników.

Warto też postawę wójta Kacprzyka zestawić z zachowaniem Burmistrza Ostródy Czesława Najmowicza. Pomimo, że Pan Burmistrz zarządza Gminą, która ma budżet prawie 4-krotnie wyższy zarobił w 2017 roku o 34 087,67 zł mniej od Henryka Kacprzyka. Gdy Rada Miasta zajmowała się tematem obniżki jego wynagrodzenia nie namawiał radnych do odrzucenia projektu obniżki. Radni Ostródy wynagrodzenie Burmistrza obniżyli dostosowując je do obowiązującego rozporządzenia. Można by rzec: Jaki wójt/burmistrz - takie standardy!













ARKADIUSZ ROSA

KANDYDAT NA WÓJTA GMINY GRUNWALD




TEKSTY, KTÓRE UKAZAŁY SIĘ W 15-TYM NUMERZE BOLEŚCI GRUNWALDU. cz.1

GRUNWALDZKIE BIZANCJUM






Na podstawie danych, które ukazały się w Biuletynach Informacji Publicznej 9 gmin powiatu ostródzkiego opracowaliśmy cztery zestawienia: zarobków wójtów/burmistrzów, osób ich zastępujących, skarbników, jak również całości kosztów ponoszonych na wynagrodzenie kadry kierowniczej urzędu.

W klasyfikacji wójtów/burmistrzów odnieśliśmy wielki sukces! Henryk Kacprzyk zajął w 2017 roku 1 miejsce w powiecie! W 2017 roku wykazał dochód o 23 529 zł wyższy od roku poprzedniego. Od wójta sąsiedniej gminy Dąbrówno - Piotra Zwalińskiego zainkasował ponad 2 razy więcej! Różnica wyniosła dokładnie 88 129,66 zł.

Stworzenie idealnie sprawiedliwego sposobu wynagradzania samorządowców to trudne wyzwanie. Z pewnością wynagrodzenie powinno być uzależnione między innymi od dochodów jednostki samorządu terytorialnego. Biorąc pod uwagę ten czynnik okazuje się, że zarobki pana Kacprzyka są nieproporcjonalnie wysokie w stosunku do dochodów gminy. Nasz wójt zarobił więcej nie tylko od innych wójtów i burmistrzów powiecie. Okazuje się, że jego dochód był wyższy nawet od marszałka województwa! Gustaw Marek Brzezin wykazał w swoim oświadczeniu majątkowym za 2017 rok dochód w wysokości 159 653,26 zł, a więc o 10 800,20 zł mniejszy od Henryka Kacprzyka, mimo że zarządza prawie 20-krotnie większym budżetem!

Kto odpowiada za taki stan rzeczy? Największą odpowiedzialność ponoszą radni. Nie bez winy jest sam Henryk Kacprzyk. O tym jak potrafi walczyć o wysokość swoich zarobków przeczytacie Państwo w kolejnym artykule.

Przy ustalaniu wysokości wynagrodzeń należy poruszać się w granicach określonych rozporządzeniem. Choć na podstawie tego, co wydarzyło się ostatnio, można wyciągnąć wniosek, że większości radnych wydaje się, że mogą prawo lekceważyć!

Podczas czerwcowej sesji radny z Frygnowa Sławomir Matuszewski w kwestii obniżenia wynagrodzenia wójta wypowiedział się w sposób następujący: Ja będę głosował przeciw, ale chodzi o to, że to jest dla mnie decyzja polityczna, ale też bez żadnego rozeznania. Dzisiaj na budowie zarabiają po 8 tysięcy zł. Majster zarabia trochę więcej 12-15 tysięcy zł.

Ta wypowiedź jest tak absurdalna, że aż trudno ją komentować, ale ona w sposób bardzo trafny obrazuje służalczość względem wójta, całkowite podporządkowanie i brak jakiegokolwiek obiektywizmu. Pan Matuszewski w swojej opinii nie był odosobniony. Za odrzuceniem projektu uchwały obniżającej wysokość wynagrodzenia wójta zagłosowali oprócz radnego Matuszewskiego - Alina Szymańska, Joanna Leszczyńska, Małgorzata Kamińska, Wioletta Sawicka, Adam Królikowski, Stanisław Zaboroś oraz Iwona Stanka.

Kwota zarobków, jaką w oświadczeniu majątkowym za 2017 rok wykazał Henryk Kacprzyk wzbudziła poważne wątpliwości. Decyzją Rady Gminy z września 2015 roku łączna wysokość jego miesięcznego wynagrodzenia brutto wynosi 11 460 zł. Jeśli przemnożymy tę wartość razy 13 (wójt otrzymuje także tzw. "13") otrzymamy 148 980 zł. Tymczasem wójt podał, że zarobił z tytułu umowy o pracę 170 453,46 zł. Skąd zatem ta różnica? Zapytany o to odpowiedział, że nie stanowi to informacji publicznej! Co chciał w ten sposób ukryć Henryk Kacprzyk? Już wiemy! Otóż chciał ukryć, że jest już emerytem! Obecnie pobiera nie tylko pensję, ale także emeryturę! Pan Kacprzyk korygował swoje oświadczenie majątkowe już dwukrotni!. Najpierw zapomniał o wykazaniu kredytu na zakup auta. W pierwszej i drugiej wersji oświadczenia napisał, że uzyskał dochód z umowy o pracę w wysokości 170 453,46 zł. Prawda jest jednak inna i napisał ją dopiero w trzeciej wersji oświadczenia majątkowego! Dwa razy SKŁAMAŁ.!!! KOMPROMITACJA!!! Okazuje się, że dochód z umowy o pracę to 150 792,36 zł, a pozostała kwota 19 661,10 zł to dochód z emerytury, którą w minionym roku zaczął pobierać!!! W pierwszej i drugiej wersji oświadczenia majątkowego minął się z prawdą!

Tabela nr 2 dotyczy zarobków zastępców wójtów i sekretarzy z powiatu ostródzkiego. W gronie 14 sklasyfikowanych Waldemar Szydlik zajął 6 miejsce z zarobkami rocznymi w wysokości 115 572,14 zł. Natomiast zastępca pana Kacprzyka - Artur Wilczek, mimo iż pełni tę funkcję zaledwie rok zarobił 102 985,77 zł, więcej od zastępcy wójta Dąbrówna, czy Miłomłyna .

Tabela nr 3 obejmuje skarbników gmin.Skarbnik Gminy Grunwald Urszula Borkowska zarobiła w 2017 roku 101 571,33 zł, a więc o 37 889,16 zł więcej od swojej odpowiedniczki w sąsiedniej gminie Dąbrówno. W klasyfikacji została wprawdzie wyprzedzona przez skarbniczki miasta i gminy wiejskiej Ostróda. Jednak dochody tych gmin są odpowiednio ponad 2 razy wyższe - gmina wiejska Ostróda i prawie 4 razy wyższe w przypadku gminy miejskiej Ostróda. Rzuca się w oczy również to, że skarbnik Morąga, która odpowiada za budżet ponad 3-krotnie większy od Gminy Grunwald zarobiła mniej od pani Urszuli Borkowskiej!

Tabela nr 4 pokazuje sumę wydatków na zarobki kadry kierowniczej w porównaniu z dochodami budżetowymi poszczególnych gmin. Na wynagrodzenia wójta/burmistrza, sekretarza, zastępcy i skarbnika więcej od naszej gminy wydała Gmina Morąg, ale jej dochody są ponad 3 razy wyższe niż nasze, a liczba mieszkańców jest 5-krotnie większa.

My z naszych podatków na wynagrodzenie pana Kacprzyka, pana Szydlika, pana Wilczka i pani Borkowskiej wydaliśmy prawie pół miliona złotych. To niedorzeczne i dlatego z pewnością można powiedzieć, że nasza gmina - dla jej kadry kierowniczej - to takie "GRUNWALDZKIE BIZANCJUM"!

Jeżeli uważacie Państwo, że nasi urzędnicy na stanowiskach kierowniczych zarabiają za dużo, to jedynym sposobem zmiany tego stanu rzeczy jest udział w wyborach i wyrażenie swojego zdania przy urnie. Chodzi o to, żeby ludzi, którzy myślą inaczej niż nasza pazerna władza było przy urnie wyborczej więcej. Jeśli tak się nie stanie, z pewnością będziemy mogli liczyć na kolejne rekordy w wynagrodzeniach dla kadry kierowniczej Urzędu Gminy. Jeżeli wybierzecie mnie Państwo na wójta - zapewniam: zrobię wszystko, by zmniejszyć wynagrodzenia kadry kierowniczej Urzędu!













ARKADIUSZ ROSA

KANDYDAT NA WÓJTA GMINY GRUNWALD




PAŃSTWOWE GOSPODARSTWO WODNE

WODY POLSKIE ODPOWIADA NA ARTYKUŁ






W sierpniu na tej stronie oraz na stronie https://www.facebook.com/Wybory-2018-1490810351189552/ zamieściłem artykuł pod tytułem

STAWIANIE PŁOTÓW PRZY BRZEGACH RZEK I JEZIOR

W tekście tym przedstawiłem swoje poglądy w zestawieniu z obowiązującym prawem wodnym w zakresie grodzenia dostępu do wód publicznych przez niektórych właścicieli nieruchomości nad jeziorem Mielno. Na treść tego artykułu zareagowało Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie. Właśnie otrzymałem informację dotyczącą podjętych działań i ustaleń. Z komentarzy mieszkańców jakie do mnie docierają widać oburzenie i dezaprobatę działań osób sprawujących od wielu lat władzę, którym wydaje się, że wolno im więcej niż innym obywatelom i więcej niż pozwala prawo.

O ewentualnych dalszych krokach organów czuwających nad przestrzeganiem prawa wodnego będę Państwa informował.











Ryszard Bala, Mielno, 6. września 2018 roku




NARESZCIE!!!

NAJWAŻNIEJSZA DROGA W GMINIE GRUNWALD ZOSTAŁA OŚWIETLONA!






W ostatnich dniach sierpnia 2018 roku nad jeziorem Mielno wykonywano prace związane z budową oświetlenia przy drogach gminnych w pobliżu ogrodu terapeutycznego i prywatnych posesji m.in. wójta gminy Grunwald Henryka Kacprzyka i radnego powiatowego Jana Kacprzyka. O oświetlenie tej drogi Henryk Kacprzyk i jego syn zabiegali od czasu uchwalenia funduszu sołeckiego w 2016 roku, jednak mieszkańcy Mielna na to się nie zgodzili. Pan Kacprzyk jednak jak widać nie "odpuścił" tematu i jak to ma w zwyczaju, w konspiracji w ciągu kilkudziesięciu godzin wykonano wykop pod kable i zamontowano latarnie. Wprawdzie nie na całym, około 800-metrowym odcinku drogi, ale na odcinkach położonych w pobliżu zabudowań panów K. Budowa w błyskawicznym tempie oświetlenia w okolicy swojego domu jest szokująca w zestawieniu z postawą wójta Kacprzyka wobec budowy oświetlenia w innych miejscowościach w gminie Grunwald. Przytoczę tu kilka faktów.

Wielkie zdumienie wywołuje niegospodarność - żeby nie użyć bardziej dosadnego słowa - w zakresie realizacji prac związanych z budową oświetlenia. Sztandarowym przykładem tej niegospodarności jest tutaj powieszenie czterech opraw oświetleniowych na słupach energetycznych w Mielnie. Jedna oprawa w hurtowni kosztuje 500 - 800 złotych. Prace montażowo-instalacyjne wykonywała firma Instalatorstwo Elektryczne Eugeniusz Piątek z Frygnowa. Wójt Kacprzyk za podwieszenie owych opraw i połączeniem ich kablem napowietrznym zapłacił łącznie 25 850 złotych. Ocenę czy to był wydatek uzasadniony i racjonalny pozostawiam czytelnikom.

W 2014 roku wykonywano oświetlenie wsi Glądy. Jednak oświetlano tylko część wsi. Przypominam sobie, że ponad rok czasu trwały starania pani Joanny Grabowskiej i mieszkańców miejscowości o dokończenie tej inwestycji. Sporo zachodu, wysiłku i nerwów kosztowało naprawienie błędów i nieudolności w projektowaniu i wykonaniu tego przedsięwzięcia. Pani Joanna zaangażowała się w sprawy publiczne z pełnym poświęceniem i doprowadziła do zrealizowania postulatów mieszkańców.

Inny przykład to budowa oświetlenia w Kitnowie, gdzie radny pan Dariusz Borkowski wielokrotnie zgłaszał problem zagrożenia bezpieczeństwa na nieoświetlonej drodze powiatowej i wielokrotnie słyszał zapewnienia, że lada moment, po zabezpieczeniu środków rozpocznie się budowa. Można się zniechęcić słysząc z ust wójta ciągle powtarzaną śpiewkę o braku funduszy. Chociaż w tym wypadku pieniądze na oświetlenie Kinowa były w budżecie od początku roku, to inwestycję zakończono dopiero w grudniu!

Jeszcze jeden przykład podejścia wójta Kacprzyka do problemów zgłaszanych przez mieszkańców. W kwietniu 2018 roku sołtys Mielna pan Karol Duda złożył wniosek do wójta o podłączenie dwóch lamp do linii oświetlenia przebiegającej nad skwerem i siłownią zewnętrzną w celu oświetlenie tego terenu. Wójt Kacprzyk w odpowiedzi pokazał po raz kolejny swój stosunek do mieszkających poza tzw. ośrodkiem mieszkańców Mielna. Stwierdził mianowicie, że "Jest wiele miejsc na terenie Naszej gminy, które znacznie bardziej wymagają oświetlenia" (pisownia oryginalna). Osoby znające Kacprzyka od razu mogły się domyślać, co miał na myśli pisząc o miejscach bardziej potrzebujących oświetlenia. Okazuje się, że jednym z najbardziej potrzebujących jest wójt, jego syn i kilkoro ich sąsiadów! To potwierdza - tak jak wcześniej opisywano na stronie http://wyborygrunwald.pl/ oraz w BOLEŚCIACH GRUNWALDU - wielką troskę wójta Kacprzyka o urządzenie okolic własnego domu i wyposażenie tego terenu w różne atrakcje, mające przyciągnąć gości do pensjonatów i kwater i zapewnić im godziwy sposób spędzania czasu. Oczywiście nie za prywatne pieniądze właścicieli tych pensjonatów, a za pieniądze pochodzące z budżetu gminy. A inni mieszkańcy gminy? Niech sobie radzą sami!











Ryszard Bala, Mielno, 3. września 2018 roku




INWESTUJMY Z GŁOWĄ!






W 2016 roku Lokalna Grupa Działania Kraina Drwęcy i Pasłęki, do której należy również nasza gmina ogłosiła nabór wniosków w zakresie budowy lub przebudowy ogólnodostępnej i niekomercyjnej infrastruktury turystycznej, rekreacyjnej lub kulturalnej. Gmina Grunwald złożyła wniosek na budowę OGRODU TERAPEUTYCZNEGO i otrzymała dofinansowanie w kwocie 170 tys. złotych. Startujące w tym samym konkursie gminy Morąg i Ostróda uzyskały dofinansowanie na adaptację i przebudowę świetlic wiejskich. Kwoty dofinansowania wyniosły odpowiednio: 320 tys. zł i 344 tys. zł. W naszej gminie natomiast zamiast budować świetlice zamawia się kolejne projekty. Tylko po co nam projekty, skoro nie mamy własnych i nie pozyskujemy zewnętrznych środków na ich budowę? Z informacji jakie uzyskałem wynika, że posiadamy niezrealizowane projekty na budowę następujących obiektów:

- rozbudowa i przebudowa świetlicy w Glądach;

- budowa budynku użyteczności publicznej - domu kultury w Mielnie;

- budowa świetlicy w Stębarku;

- budowa świetlicy w Kiersztanówku.

Za zaprojektowanie ich zapłacono niemałe pieniądze. Niektóre są gotowe już od kilku lat. Ostatnio wójt Kacprzyk zapraszał projektantów do złożenia oferty na wykonanie dokumentacji projektowej na budowę świetlicy w Korsztynie. Zapyta ktoś: po co kolejny projekt skoro dotychczasowe nie zostały zrealizowane? Przypomnę, że w ciągu czterech lat obecnej kadencji udało się wyremontować jedynie świetlicę w Łodwigowie . Wrócę jednak do pytania: po co te projekty? Informując mieszkańców, że przygotowany zostanie (został) projekt, daje im się nadzieję, ba wręcz utwierdza się w przekonaniu, że oto lada chwila, już za moment - będą mieli świetlicę. Wielu w to wierzy, a wiara wśród mieszkańców w obietnice składane w roku wyborczym to klucz do sukcesu. Tak łudzi się mieszkańców kolejnych miejscowości, a oni z nadzieją oczekują realizacji składanych obietnic. Czy wójt Kacprzyk liczy na to, że jakiś "bezdomny z Warszawy" wrzuci mu do kapelusza pół miliona złotych na wybudowanie świetlicy? W mieszkańcach Korsztyna obudzono nadzieję, że będą mieli świetlicę - skoro poszukuje się wykonawcy projektu.

W ostatnich dwóch latach obserwujemy instalację szeregu siłowni plenerowych. Rozwój tężyzny fizycznej jest jak najbardziej pożądany. Nie powinniśmy jednak zapominać o powiedzeniu "w zdrowym ciele - zdrowy duch". W ciągu tej kadencji powstało lub powstanie kilkanaście siłowni, ale wyremontowano zaledwie jedną świetlicę. Przy mizernej ofercie Biblioteki Gminnej i Gminnego Ośrodka Kultury jest to dowód na brak planowania równomiernego rozwoju kultury i sportu. Kolejne siłownie powstaną nad jeziorem Mielno i w Łodwigowie za prawie 200 tys. złotych. Czy jest sens lokalizować drogie urządzenia w miejscach, gdzie będą wykorzystywane głównie w okresie wakacyjnym?

Na podstawie tych przykładów można stwierdzić, że działalność inwestycyjna gminy prowadzona jest chaotycznie, bez żadnego planu. Nie analizuje się potrzeb i możliwości. Wójt Kacprzyk wielokrotnie podkreślał, że jeżeli jest okazja, to trzeba korzystać z dofinansowania, bo może się to wkrótce skończyć. Słowo "dofinansowanie" jest tu kluczowe. Oprócz pieniędzy, które dostaje się z zewnątrz, potrzebny jest wkład własny. Tu można zadać pytanie: czy ktoś kupuje trzeci garnitur świąteczny tylko dlatego, że jest wyprzedaż? Przecież na wyprzedaży też jakieś pieniądze trzeba zapłacić. Z niepotrzebnym garniturem można sobie poradzić przekazując go szwagrowi w prezencie, lub odsprzedając sąsiadowi, ale z "okazyjnymi", nietrafionymi inwestycjami już tak nie można. Przed zakupem trzeba ocenić czy jest on niezbędny i czy nas na ten zakup stać. Bo w przeciwnym razie wyda się pieniądze na coś niepotrzebnego i nikt tych pieniędzy nie zwróci. Przykład OGRODU TERAPEUTYCZNEGO jest tu bardzo wymowny. Podkreślanie przy każdej okazji przez wójta Kacprzyka ile to środków pozyskał może świadczyć o obsesji na tym punkcie. Brać, co się da. Nieważne - czy potrzebne! Bez pomysłu, bez planu. Ważne, żeby pochwalić się kwotą pozyskanych środków. Na realizację projektów potrzebnych i niepotrzebnych bierze się kredyty, a kiedy wyczerpało się możliwości kredytowe, emituje się obligacje. Kto to będzie spłacał? Nie martwmy się tym! Ostatecznie można podnieść podatki! Jest "kasa", więc można zamawiać kolejne "mamroty"! A co będzie jutro ...???











Ryszard Bala, Mielno, 29. sierpnia 2018 roku




"OCZKO W GŁOWIE" WÓJTA KACPRZYKA


<



Od trzech miesięcy w Mielnie, nad jeziorem, funkcjonuje OGRÓD TERAPEUTYCZNY. Obserwując to, co dzieje się w tym roku na dzikiej plaży nad jeziorem, można by w młodzieżowym języku powiedzieć, że "szału nie ma". Mimo wyjątkowo gorącego lata liczba osób korzystających z plaży i jeziora jest wyraźnie mniejsza niż w latach ubiegłych.

Molo zafundowane przez wójta Kacprzyka w znaczny sposób zmniejszyło powierzchnię kąpieliska, tworząc z niego niewielki brodzik, wręcz klatkę. Słupy podtrzymujące skutecznie wyhamowują napływ świeżej wody z jeziora tak, że woda w dostępnej części kąpieliska ma konsystencję zupy szpinakowej. Trudno więc zmusić się do zanurzenia się w takiej wodzie. Być może część osób, które do tej pory spędzały tu czas wybrała inne plaże lub kąpieliska. Kiedy w ubiegłym roku pytałem jakie będzie przeznaczenie czterech wiat, które wybudowano nad jeziorem, wójt nie potrafił odpowiedzieć. Dziś już chyba widać, do czego służą. W projekcie ogrodu znajdowała się gra pod nazwą "Złap rybkę". Dzisiaj są to dwa kosze na śmieci. Czy w tej grze chodzi o wyławianie z tych koszy puszek z resztkami sardynek czy makreli? Na pomoście miała być zamontowana luneta do oglądania (podglądania) ptaszków. Lunetę można zobaczyć jedynie na zdjęciach z "hucznego" otwarcia OGRODU TERAPEUTYCZNEGO. W dalszym ciągu brak jest publicznej toalety. Taki standard XXI wieku proponuje wójt.

Tak więc mieszkańcy gminy za 340 tys. złotych otrzymali prezent wątpliwej jakości. Pomysłodawcy wybudowania OGRODU TERAPEUTYCZNEGO przydałaby się chyba terapia w zupełnie innym miejscu. Projektowanie obiektu odbyło się w tajemnicy przed mieszkańcami. Otwarcie w maju 2018 roku także przeprowadzono w konspiracji. Czy pan Kacprzyk wstydził się dzieła, które stworzył, kiedy codziennie, jadąc do pracy, patrzy na ten pomnik nieudolności i braku wyobraźni? W najbliższym czasie zapewne będzie ten pomnik rozbudowywał. Oczywiście nie za swoje, ale za publiczne pieniądze.











Ryszard Bala, Mielno, 22. sierpnia 2018 roku




STAWIANIE PŁOTÓW PRZY BRZEGACH RZEK I JEZIOR


<



W artykule ZAMIAST WSTĘGI PRZETNIJMY ŁAŃCUCH zamieszczonym w maju 2018 roku na stronie http://wyborygrunwald.pl/ , przy okazji "hucznego" otwarcia ogrodu terapeutycznego nad jeziorem Mielno, zasygnalizowałem temat grodzenia dostępu do wód publicznych. Przypomnę, że wójt gminy Grunwald Henryk Kacprzyk przyznał, że to on wydał zezwolenie (jakim prawem?) na zamknięcie łańcuchem z kłódką dostępu do wód publicznych jeziora Mielno. Dopiero po mojej interwencji w czasie sesji rady gminy w dniu 16 maja 2018 roku (patrz: nagranie video sesji od godz. 1:19:10 na stronie

http://www.gminagrunwald.pl/asp/pl_start.asp?typ=13&submenu=120&menu=120&dzialy=120&akcja=artykul&artykul=220) kłódka została otwarta, chociaż łańcuch wisi dalej. Nie trzeba już szukać "klucznika" w pobliskim barze czy też w hangarze na sprzęt pływający.

Problem dostępu do wód publicznych reguluje ustawa Prawo wodne z 20 lipca 2017 roku. Tam też zawarte są przepisy dotyczące zasad i prawa przejścia przez prywatną ziemię przylegającą do rzek i jezior - oraz dotyczące zakazu grodzenia nieruchomości do samego brzegu.

Zakaz stawiania płotu przy brzegu rzeki czy jeziora uregulowany jest następująco:

Art. 232. 1. Zakazuje się grodzenia nieruchomości przyległych do publicznych śródlądowych wód powierzchniowych ... w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, a także zakazywania lub uniemożliwiania przechodzenia przez ten obszar.

Innymi słowy: właściciel nieruchomości, która przylega do rzeki czy jeziora, może być właścicielem całej ziemi - aż do brzegu - ale nie może ograniczać (płotem, tabliczką) przysługującego innym osobom prawa dostępu do wód publicznych. Wynika to z ogólnej zasady zawartej w art. 32. 1. "Każdemu przysługuje prawo do powszechnego korzystania z publicznych śródlądowych wód powierzchniowych, morskich wód wewnętrznych oraz z wód morza terytorialnego, jeżeli przepisy ustawy nie stanowią inaczej".

Wody publiczne to te, które stanowią własność Skarbu Państwa lub samorządu terytorialnego. Korzystać z nich można w celu zaspokajania potrzeb osobistych oraz gospodarstwa domowego i rolnego, wypoczynku, turystyki, sportów wodnych i amatorskiego połowu ryb pod warunkiem, że nie stosuje się urządzeń technicznych. Tyle na temat tego co zawarte jest w przepisach prawa. A jak to wygląda w praktyce?

Wielokrotnie spotykałem się z wypowiedziami wyrażającymi wątpliwości czy też oburzenie sytuacją, gdzie płoty ustawione przez właścicieli nieruchomości położonych nad brzegiem rzeki czy jeziora zamykały przejście wzdłuż brzegu, wbrew temu jak gwarantuje to cytowana powyżej ustawa. Przekonanie niektórych osób, że wolno im grodzić do "samej wody" jest błędne. Przykłady "sobiepaństwa" i lekceważenia obowiązującego prawa ilustrują załączone fotografie. Czy niektórym osobom wolno więcej niż prawo pozwala? Co na to wójt gminy Grunwald Henryk Kacprzyk, który z takim zapałem zaangażował się w odgrodzenie łańcuchem dostępu do jeziora Mielno? Podobno w imię zapobiegania naruszeniom prawa. Przecież naruszenie prawa jest tu ewidentne. Gdyby miał trudności w zlokalizowaniu miejsc, gdzie te płoty są ustawione - chętnie te miejsca wskażę. Co na to inne organy powołane do egzekucji przepisów?

Gdyby ktoś miał wątpliwości w tej sprawie, to na koniec wrócę do ustawy Prawo wodne.

Art. 478. ust. 2. "Kto wbrew przepisowi art. 232 ust. 1 grodzi nieruchomości przyległe do publicznych śródlądowych wód powierzchniowych lub do brzegu wód morskich lub morza terytorialnego, w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, lub zakazuje lub uniemożliwia przechodzenie przez ten obszar, - podlega karze grzywny".

Art. 479. "Orzekanie w sprawach o czyny, o których mowa w art. 476-478, następuje na zasadach i w trybie przepisów ustawy z dnia 24 sierpnia 2001 r. - Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia (Dz. U. z 2016 r. poz. 1713, z późn. zm.)".












Ryszard Bala, Mielno, 12. sierpnia 2018 roku




ABSOLUTORIUM DLA WÓJTA GMINY GRUNWALD






W czasie sesji w dniu 27 czerwca 2018 roku Rada Gminy Grunwald udzieliła wójtowi Kacprzykowi absolutorium. Za przyjęciem uchwały w tej sprawie głosowało 11 radnych. Radni Borkowski i Butrymowicz wstrzymali się od głosu, a radny Bala głosował przeciw. Udzielenie bądź nie udzielenie absolutorium powinno być poprzedzone gruntowną analizą sprawozdania finansowego oraz oceną wykonania budżetu w roku poprzednim. W sprawie oceny wykonania budżetu za 2017 r. radni spotykali się trzykrotnie: na posiedzeniu komisji rewizyjnej, na posiedzeniu połączonych komisji rady i na sesji. W trakcie tych trzech spotkań na temat wykonania budżetu, stopnia zrealizowania dochodów, planowania i realizacji wydatków - RADNI NIE MIELI NIC DO POWIEDZENIA. Ich bierność w ocenianiu gospodarowania środkami publicznymi każe się zastanowić, czy wynika to z:

- braku elementarnej wiedzy na temat finansów samorządu;

- obojętności i braku zainteresowania tą problematyką;

- obawy, że krytyczne wypowiedzi mogą zaszkodzić interesom osobistym radnych?

Ocena zrealizowania budżetu jest jednym z najważniejszych zadań rady gminy. W wykonaniu radnych gminy Grunwald ta ocena sprowadziła się jedynie do podniesienia ręki w głosowaniu nad uchwałą. Taki sposób wyrażania swojego stanowiska w kluczowych sprawach dotyczących gminy przez większość radnych jest stałym elementem ich aktywności. Przykro się to obserwuje. Ta milcząca rada nie spełnia zadań, do jakich została powołana. Aktywność ograniczona jedynie do udziału w akcie głosowania jest zaprzeczeniem idei samorządności.

W trakcie wspomnianego posiedzenia komisji rady i w czasie sesji trwało "urabianie" radnych w celu przekonywania ich do wyrażenia zgody na dalsze zadłużanie gminy. Aktywnie w tym "urabianiu" uczestniczył wójt Kacprzyk i przewodniczący Matuszewski. Obecny na sali (chociaż systematycznie spóźniający się - chyba celowo, żeby jego wejście zostało zauważone) radny powiatowy dołączył się do zachwalania pomysłu pozyskiwania nowych środków finansowych. Podkreślał, że miasto Ostróda wyemitowało obligacje na kwotę 26 mln zł. Te wypowiedzi świadczą o tym, że pieniędzy w budżecie nie ma. Możliwości kredytowe są na wyczerpaniu bądź już zostały wyczerpane. Ale pozostały niezrealizowane i nieopłacone inwestycje, bardzo ważne z uwagi na rok wyborczy. Obawa Kacprzyka, że nie wszystko uda się zrealizować powoduje, że gwałtownie poszukuje nowych pieniędzy.

Przypomnę tylko, że na początku 2015 roku zadłużenie gminy wynosiło 3,8 miliona złotych a na koniec 2017 roku 8,17 mln zł. W ciągu 3 lat zadłużenie wzrosło ponad dwukrotnie. To są efekty beztroskiego zarządzania finansami, braku pomysłu na zreformowanie finansów gminnych, na szukanie oszczędności i racjonalnych sposobów gospodarowania tym, co się posiada. Podawany przez wójta Kacprzyka przykład, że łatwiej kupić telewizor na kredyt niż na ten zakup oszczędzać, pokazuje jego sposób rozumowania. Oczywiście łatwiej się kupuje za pożyczone pieniądze zwłaszcza kiedy nie myśli się o tym, że trzeba będzie te pieniądze oddać z odsetkami oraz kiedy nie myśli się o tym skąd będą pochodzić pieniądze na zwrot zaciągniętych zobowiązań. Ciekawie zapowiada się najbliższa sesja w sprawie wyrażenia zgody na dalsze zadłużanie gminy. Czy argumenty trójcy propagatorów życia na kredyt przekonały radnych do wyrażenia takiej zgody? Myślę, że jeszcze będą próbować wyszukując bzdurne argumenty i uzasadnienia.

Czy na 4 miesiące przed końcem kadencji radni mają moralne prawo zgadzać się na dalsze zadłużanie gminy? Przecież jest bardzo prawdopodobne, że większość z nich nie będzie miała wpływu w następnej kadencji na podejmowane decyzję. Proponuję mieszkańcom gminy zadać radnym w swoich okręgach wyborczych kilka pytań dotyczących finansów gminy w ubiegłych latach, celowości dalszego zadłużania oraz perspektywy i możliwości spłaty zadłużenia lub wykupu obligacji.

Jeszcze jedna sprawa związana z finansami. Wójt przygotował i przedstawił radzie projekt uchwały w sprawie zmiany swojego wynagrodzenia w związku z rozporządzeniem Rady Ministrów wprowadzającym 20% obniżkę minimalnego i maksymalnego wynagrodzenia zasadniczego dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Wójt Kacprzyk przedstawiając ten projekt jednocześnie ZACHĘCAŁ RADNYCH DO NIEPODEJMOWANIA TEJ UCHWAŁY. W tym dzielnie wspomagał go przewodniczący Matuszewski. Wójt swoje obowiązki wykonał - uchwałę przygotował i przedłożył radzie. Ale to Rada Gminy Grunwald tą uchwałę odrzuciła. Ośmioro wiernych wójtowi radnych: Stanka, Królikowski, Matuszewski, Szymańska, Sawicka, Leszczyńska, Kamińska i Zaboroś głosowało za odrzuceniem tej uchwały. Tak więc wynagrodzenie wójta pozostaje nadal na dotychczasowym poziomie 11 460 zł miesięcznie.

Na marginesie tej sprawy - radni przyjmując tą uchwałę mieli okazję zaoszczędzić w budżecie kilka tysięcy złotych. Nie skorzystali z tej okazji. Ośmioro z nich pokazało, że ważniejsze dla nich jest dobre samopoczucie Kacprzyka niż dobro gminy. Oczywiście kilka tysięcy złotych to nie jest znacząca kwota w budżecie zadłużonym na około 7,5 miliona. Ale oszczędzanie powinno zacząć się od siebie, a nie przerzucać na barki mieszkańców gminy!











Ryszard Bala, Mielno, 4. lipca 2018 roku




CO TAM W RADZIE?






Odpowiadając na tak postawione pytanie trzeba by użyć dwóch słów: cicho i ponuro. Sesja rady w głównej części przebiega sprawnie, przy braku jakiejkolwiek aktywności ze strony radnych. Brak dyskusji, ocen, wniosków, wymiany opinii jest porażający. Udział radnych w sesji sprowadza się do podpisania listy obecności i do kilkukrotnego głosowania. Zresztą podobnie jest w czasie posiedzeń komisji. Ostatnia sesja jest tego potwierdzeniem. Przewodniczący Pan Matuszewski wprowadził do porządku sesji 10 sprawozdań i analiz z działalności jednostek organizacyjnych gminy. I te sprawozdania zostały "odfajkowane" w ciągu 15 minut. Co więcej, w porządku sesji przewodniczący umieścił 2 sprawozdania z działalności GOK i biblioteki wiedząc, że dyrektor GOK i kierownik biblioteki nie będą obecni z powodu zaplanowanych urlopów. Sytuacja dziwna. Te jednostki organizacyjne na swoją działalność wydają łącznie około 650 000 zł, ale radni nie mieli możliwości zadać pytań skierowanych bezpośrednio do kierowników tych jednostek, a obecni na sali sołtysi i mieszkańcy nie usłyszeli żadnego słowa na temat działalności tych komórek w 2017 roku. Czyżby nie było się czym chwalić? Kontrola w GOK-u przeprowadzona przez inspektora ZUS pokazała, że dobrze nie jest. Na ten temat w atrykule CZY JEDNOSTKI ORGANIZACYJNE GMINY GRUNWALD MOGŁY OSZUKIWAĆ ZUS? na stronie

https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=2080923928844855&id=1490810351189552


Biblioteka Gminna, która w 2017 roku wypożyczała średnio około 6 książek dziennie i zatrudniała dwie osoby, w tym radną Panią Joannę Leszczyńska, funkcjonowała w godzinach od 7:00 do 18:00. Dla kogo biblioteka uruchamiana jest o 7:00? Sądząc po ilości wypożyczonych książek, zainteresowanie czytelnictwem w naszej gminie raczej spada, Ale obsługa w bibliotece ma zagwarantowane zatrudnienie (nie mylić z pracą). Bezsensowne wydawanie publicznych pieniędzy jest mocną stroną działalności rządzących gminą. Unikanie dyskusji o ważnych problemach związanych z funkcjonowaniem jednostek organizacyjnych gminy jest stałym elementem manipulacji. Na tematy niewygodne nie dyskutuje się w naszej gminie.

Jak wspomniałem - po 15 minutach trwania sesji zrealizowano punkty zawierające 10 sprawozdań. Na takie "tempo" pracy zwrócił uwagę sołtys Mielna Pan Karol Duda. Jednak na radnych nie zrobiło to żadnego wrażenia. Podobnie jak wypowiedź innego mieszkańca gminy, który zarzucił radzie brak zainteresowania i dyskusji o problemach ludzi mieszkających w gminie.

Pewnym ubarwieniem przebiegu sesji są wypowiedzi niektórych jej uczestników.

Przewodniczący Rady Gminy Pan Matuszewski zareagował na słowa sołtysa Mielna, który wypowiadając się w WOLNYCH WNIOSKACH stwierdził, że "przez 27 lat wójt nie zrobił żadnej firmy, nie stworzył żadnego przedsiębiorstwa żeby młodzi ludzie pracowali w gminie Grunwald" .. Przewodniczący Matuszewski odpowiedział, że "to nie było tematem wolnych wniosków" . Być może kolejnym krokiem Pana Matuszewskiego będzie informacja na zaproszeniach na sesję o tym, jakie tematy są dopuszczalne w WOLNYCH WNIOSKACH. Zanosi się na dyskusję wyłącznie o sukcesach.

Wójt Henryk Kacprzyk natomiast pozwolił sobie na rozpowszechnianie plotek na temat sołtysa. W swojej niechęci i złośliwości przekracza kolejne granice. Urzędnik pozwala sobie publicznie powtarzać to, co ludzie mówią na temat innej osoby.

Z kolei radny powiatu ostródzkiego, członek zarządu powiatu Pan Jan Kacprzyk po raz kolejny zabłysnął swoją niezbyt mądrą wypowiedzią. Wspomagając Wójta Henryka Kacprzyka w użalaniu się na temat braku oświetlenia drogi w kierunku zabudowań należących do panów K., na terenie dawnego ośrodka wypoczynkowego w Mielnie, w wypowiedzi skierowanej do sołtysa Mielna stwierdził: "Pan jako sołtys nie ma zielonego pojęcia ilu mieszkańców sołectwa tam mieszka. Chodzą dzieci wieczorami gdy wracają znad jeziora. Teren z tej górki jest nieoświetlony a jeżdżą samochody, nie przestrzegaja przepisów. JAK TAM SIĘ STANIE WYPADEK, TO PAN BĘDZIE WSPÓŁODPOWIEDZIALNY" .. Po raz kolejny Jan Kacprzyk pokazał brak podstawowej wiedzy. Panie Janie Kacprzyk: powinien Pan wiedzieć, że wnioski realizowane w ramach funduszu sołeckiego uchwala zebranie wiejskie a nie sołtys. Pan, jako mieszkaniec sołectwa mógł przekonywać mieszkańców swoimi argumentami do przeznaczenia pieniędzy na budowę oświetlenia na ośrodku. Obarczanie sołtysa współodpowiedzialnością za ewentualny wypadek pokazuje Pana mentalność. CZY PAN BĘDZIE POCZUWAŁ SIĘ DO ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA SKUTKI WYPADKU Z POWODU NIEPRZESTRZEGANIA PRZEPISÓW I BRAKU CHODNIKA PRZY DRODZE POWIATOWEJ W REJONIE MOSTU?

Szanowni Państwo! Od grudnia 2017 r. relacje z sesji zamieszczane są na YouTube. Co prawda Sekretarzowi Gminy Panu Szydlikowi . zajmuje to 2 - 3 tygodnie zanim relacje z ważnego wydarzenia opublikuje w internecie, ale być może zajęty jest ważniejszymi sprawami.

Relacje z ostatnich sesji można znaleźć pod adresami:

https://www.youtube.com/watch?v=GpuJI83JK94&feature=share

https://www.youtube.com/watch?v=HUDAlhDe20k&feature=share


Oglądając te relacje zwróćcie Państwo uwagę na aktywność radnych obecnej kadencji. Wszak wybory wkrótce. Spróbujcie poznać (jeżeli to jest możliwe) poglądy radnych, ich stosunek do przestrzegania prawa i problemów całej gminy. Sądzę, że ułatwi to Wam podjęcie decyzji w sprawie wyboru na następną kadencję.











Ryszard Bala, Mielno, 11. czerwca 2018 roku





CZĘŚĆ 5: ZDOLNOŚĆ KREDYTOWA GMINY



























W jak fatalnej sytuacji są finanse gminne pokazuje nie tylko gwałtowna podwyżka podatków, ale także opublikowany ostatnio w czasopiśmie "Wspólnota" ranking Zdolność kredytowa samorządów za lata 2014-2016. Autorem rankingu nie jest Arkadiusz Rosa czy Ryszard Bala, a Paweł Swianiewicz - profesor nauk ekonomicznych, kierownik Zakładu Rozwoju i Polityki Lokalnej na Wydziale Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego.

Z treści opisowej można dowiedzieć się, że 95 samorządów w Polsce na koniec roku 2016 nie miało jakiegokolwiek zadłużenia. Dla celów rankingu uszeregowano gminy pod względem % dochodów 2017 roku jakiego nie mogły przekroczyć na planowane spłaty rat kredytów i pożyczek wraz z odsetkami. Następnie ustalono klasyfikację osobno miast na prawach powiatu, gmin miejskich, wiejskich. W najbardziej nas interesującym rankingu sklasyfikowano 1559 gmin wiejskich. Gmina Grunwald zajęła . . . 1495 miejsce ze wskaźnikiem 4,106. Spośród gmin wiejskich z naszego powiatu zajęła ostatnie miejsce. Najbardziej zbliżona pod względem wysokości budżetu gmina wiejska z terenu naszego powiatu - Małdyty ma wskaźnik zdolności kredytowej wynoszący 9,536, a więc ponad dwukrotnie wyższy od naszego! Komentarz zbyteczny.

CZY WÓJT PRZECHYTRZYŁ RADNYCH?




W poprzednich numerach "Boleści Grunwaldu" opisywaliśmy zawirowania jakie w tej kadencji miały miejsce wokół pensji wójta. Po ostatnich wyborach samorządowych w 2014 roku okazało się, że do Rady Gminy weszło zaledwie 5 przedstawicieli Komitetu Wyborczego "Grunwald", którego twórcą był Henryk Kacprzyk. Od pierwszych chwil do grupy tej przyłączyły się dwie radne wybrane z własnych komitetów: Joanna Leszczyńska i Alina Szymańska. Pomimo to większość 8-7 mieli radni wybrani z komitetów opozycyjnych. Jedną z pierwszych tego konsekwencji było obniżenie wynagrodzenia wójta z kwoty 11 460 zł brutto miesięcznie do 7500 zł brutto miesięczne. Decyzję tę podjęto w grudniu 2014 roku.

Jak pokazało życie Henryk Kacprzyk szybko to sobie zrekompensował. W styczniu 2015 roku przypomniał sobie, że od ponad dwóch lat nie był na urlopie! Zlecił zatem skarbniczce gminy wypłacenie sobie ekwiwalentu za niewykorzystany urlop w 2012 roku w wymiarze 18 dni, w 2013 roku w pełnym wymiarze 26 dni oraz w 2014 roku także w wymiarze 26 dni. Oznaczałoby to, że w latach 2013-2014 wójt nie był na urlopie ani jednego dnia!

Z tego tytułu Henrykowi Kacprzykowi wypłacono w styczniu 2015 roku ekwiwalent w wysokości 38 511,20 zł brutto. Do tego doszła pensja w wysokości 7500 zł brutto, a więc tylko w jednym miesiącu wójt otrzymał 46 011,20 zł brutto (czterdzieści sześć tysięcy jedenaście złotych i dwadzieścia groszy brutto). Jak wiemy na skutek braku jednomyślności tzw. "radnych opozycyjnych" w październiku 2015 roku, a więc po 10 miesiącach obniżki pensja wójta została z powrotem podniesiona do niemal maksymalnego pułapu 11 460 zł brutto miesięcznie. Obniżenie pensji wyniosło niecałe 4000 zł brutto miesięcznie i trwało przez 10 miesięcy. W sumie wyniosło zatem ok. 40 000 zł brutto. Ekwiwalent za niewykorzystany urlop wyniósł także niemal 40 000 zł. . . .

Ocenę tych faktów pozostawiamy czytelnikom.




ZAMIAST WSTĘGI PRZETNIJMY ŁAŃCUCH.






W poniedziałek 14. maja 2018 roku na terenie "ogrodu terapeutycznego" nad jeziorem Mielno odbyła się uroczystość otwarcia tej inwestycji. Jak można zaobserwować na zdjęciach zamieszczonych na Facebooku przecięcie wstęgi i pokropienie pomostu odbyło się przy udziale kilku osób: marszałka województwa, wójta i zastępcy wójta gminy Grunwald, księdza, pracownicy urzędu gminy i jeszcze dwóch innych nieznanych mi osób. Oprawa więcej niż w skromna. Zdumienie budzi fakt braku mieszkańców, bo przecież to dla nich wybudowano cztery wiaty i pomost. Organizuje się otwarcie inwestycji za 335 000 złotych, zaprasza się Marszałka Województwa Warmińsko-Mazurskiego i księdza po to, żeby przeciąć kawałek wstążki? Trudno tego nie nazwać farsą! Komu taka uroczystość jest potrzebna? Jeśli ktoś się nie domyśla, to podpowiem: moim zdaniem ta uroczystość była okazją do zrobienia kilku zgrabnych fotek Wójta Gminy Grunwald Henryka Kacprzyka z marszałkiem w ładnym plenerze. Po co? Po to żeby, zamieścić je w kolejnym numerze informatora gminnego oraz na plakatach wyborczych. Mieszkańcy nie byli potrzebni. Dziwię się, że marszałek godzi się na udział w tak żenującym spektaklu.

Czy można było to zorganizować inaczej. Oczywiście, że tak. Przy większym szacunku dla mieszkańców i większej trosce o kształtowanie postaw dzieci i młodzieży. Za dwa tygodnie obchodzić będziemy Dzień Dziecka. Można było to otwarcie "ogrodu terapeutycznego" zorganizować w tym dniu i połączyć z gminnymi obchodami tego święta. Nadać tym wydarzeniom podniosły i uroczysty charakter. Przy okazji zorganizować festyn. Dzieci i młodzież miałyby okazję uczestniczyć w oficjalnych uroczystościach, a później w zabawach zorganizowanych w dniu ich święta. Pokazanie dzieciom dobrze zaplanowanej i zorganizowanej oficjalnej uroczystości miałoby charakter edukacyjny. Przecież to młodzież za kilka tygodni będzie głównym użytkownikiem tego miejsca.

Ale wyszło jak zwykle. Oklepany scenariusz obchodów gminnego Dnia Dziecka zaplanowany przez dyrektora GOK w szkole w Gierzwałdzie nie wniesie zapewne nowych, atrakcyjnych elementów.

Pośpiesznie i byle jak zorganizowane przecięcie wstęgi pokazuje, że nie ma pomysłów na to żeby włączyć społeczeństwo do aktywnego udziału w życiu gminy. Nie ma ochoty na większy wysiłek i zorganizowanie pracy na rzecz mieszkańców. Być może pojawi się argument, że marszałek miał już zaplanowane inne przedsięwzięcia w Dniu Dziecka. Ale marszałek ma do dyspozycji sporo innych ważnych osób, które mogłyby reprezentować jego majestat. Ale jak by to wyglądało na zdjęciach?

Będąc przy temacie "ogrodu terapeutycznego" chcę zwrócić uwagę na inny aspekt. Odwiedzający to miejsce być może zauważyli, że zjazd w kierunku wody, po którym można sprowadzać sprzęt pływający jest zagrodzony łańcuchem z zamkniętą kłódką. W czasie sesji 16. maja 2018 roku zapytałem wójta kto zamknął dostęp do jeziora dla wózków do przewożenia łodzi? Wójt Kacprzyk stwierdził, że "organ" czyli on. Powodem takiego działania było nieprzestrzeganie znaku "zakazu wjazdu" przez niektórych kierujących pojazdami. Tłumaczenie godne mistrza. Na przedstawionych zdjęciach nie widać nigdzie znaku "zakaz wjazdu". Strzałki nie należą do grupy znaków zakazu. "Organ" stwierdził: "Jeżeli nie przestrzega się znaku "zakaz wjazdu" z dwiema strzałkami, w dół się zjeżdża samochodem, no to chyba trzeba jakąś inną metodę. Policja nie postawi tam strażnika, który będzie cały czas warował". Idąc tym tropem rozumowania "organu" można by w poprzek dróg ustawić barierki, żeby uniemożliwić niektórym kierowcom brawurową czy niezgodną z przepisami jazdę. Ale co wtedy mają powiedzieć inni użytkownicy dróg, jeżdżący zgodnie z przepisami?

Panie Kacprzyk! Do egzekucji prawa o ruchu drogowym powołane są odpowiednie organy, ale tym organem na pewno nie jest pan. Pan co najwyżej może zgłosić fakt naruszenia przepisów do odpowiedniej jednostki policji. Wara panu od ograniczania obywatelom dostępu do otwartych wód. To nie jest pana prywatne jezioro.

Temat ograniczania dostępu do linii brzegowej przez niektórych właścicieli posesji położonych nad jeziorem Mielno jest zbyt obszerny, żeby go tu kontynuować. Dlatego przedstawię go w najbliższym wydaniu BOLEŚCI GRUNWALDU.











Ryszard Bala, Mielno, 19. maja 2018 roku




CZĘŚĆ 4: JAKA JEST PRAWDA O SYTUACJI FINANSOWEJ GMINY GRUNWALD?

























Henryk Kacprzyk w Gminnym Informatorze Samorządowym chwalił się sukcesem w postaci pierwszego miejsca w rankingu "Złote runo" , prowadzonym przez Marszałka Województwa. Konkurs ten polega na podzieleniu sumy wydatków budżetowych gmin w danym roku przez liczbę ich mieszańców. Jest to absurdalny sposób mierzenia sukcesu finansowego. Nie ma bowiem znaczenia skąd pochodzą wydane pieniądze. Może to być na przykład kredyt. Tak było i w naszym przypadku. Wśród wydatkowanych środków były pieniądze pochodzące z kredytów. Można zaciągnąć wiele zobowiązań, wydać i w ten sposób zwycięstwo w takim konkursie niemal gwarantowane! Nie ma również znaczenia na co pieniądze wydano. W tej klasyfikacji liczą się na równi wydatki na budowę chodnika czy drogi z nieplanowanymi do poniesienia wydatkami, np. w związku z przegranymi przez Gminę procesami sądowymi. Co więcej, jeśli Gmina płaciła odsetki od nieterminowo uregulowanych należności (np. względem ZUS czy Urzędu Skarbowego) to te kwoty również wliczano do wydatków, będących podstawą klasyfikacji.

Znacznie bardziej obiektywnym źródłem informacji na temat sytuacji finansowej jednostek samorządu terytorialnego są dane opublikowane ostatnio przez Ministerstwo Finansów o zadłużeniu poszczególnych gmin. Pod koniec roku 2017 w serwisie samorządowym Polskiej Agencji Prasowej ukazał się ranking uwzględniający stan na koniec III kwartału.

Najbardziej zadłużoną gminą w Polsce w odniesieniu do liczby mieszkańców są Ostrowice w województwie zachodniopomorskim. W związku z nadmiernym zaciąganiem zobowiązań finansowych, głównie w parabankach, gminie grozi likwidacja, co nie miało dotychczas precedensu. Na jednego mieszkańca tej 2,5 tysięcznej gminy przypada 18 600 zł należności.

A jak wygląda sytuacja u nas? W Polsce jest 2478 gmin. Pod względem zadłużenia w przeliczeniu na jednego mieszkańca zajęliśmy wysokie 318 miejsce. W tej klasyfikacji jednak im wyżej - tym gorzej. Zadłużenie Gminy Grunwald na dzień 30 września 2017r. według Ministerstwa Finansów wynosiło 8 933 454 zł (słownie: osiem milionów dziewięćset trzydzieści trzy tysiące czterysta pięćdziesiąt cztery złote), co w przeliczeniu na jednego mieszkańca daje 1558 zł. Aby spłacić ten dług każdy zameldowany mieszkaniec - nieważne czy niemowlak, czy staruszek na emeryturze, czy mieszkający na stałe, czy przebywający za granicą musiałby wpłacić do kasy gminnej 1558 zł. Taki jest efekt 28-letnich rządów Henryka Kacprzyka. Dramat! Warto w tym momencie podkreślić, że dane te obejmują sytuację po 3 kwartałach 2017 roku i nie obejmują ostatnio zaciągniętych przez wójta zobowiązań. Zarządzeniem z dnia 18 grudnia 2017 roku Pan wójt postanowił zaciągnąć kolejny kredyt w wysokości 500 000 zł na sfinansowanie dziury w budżecie. Czy w tym kontekście dziwi Państwa wniosek do Rady Gminy złożony przez Henryka Kacprzyka zakładający drastyczne podniesienie stawek podatku od nieruchomości? Swoją nieudolność w zarządzaniu finansami najłatwiej przerzucić na Bogu ducha winnych mieszkańców!



CZĘŚĆ 3: NEPOTYZM W URZĘDZIE GMINY?

























Prawo w zakresie możliwości zatrudniania krewnych w urzędach publicznych jest jednoznaczne. Mąż w Urzędzie Gminy nie może być szefem żony. Takie ograniczenie nie dotyczy konkubiny. Przepisy nie pozwalają na zatrudnianie w tym samym urzędzie osób blisko spokrewnionych, jeśli mieliby oni pozostawać w tzw. podległości służbowej. Wprowadzając takie ograniczenia, ustawodawca chciał wyeliminować potencjalne źródła konfliktu interesów wynikające z podległości służbowej osób spokrewnionych i spowinowaconych.

Zgodnie z art. 9 ustawy o pracownikach urzędów państwowych małżonkowie oraz osoby pozostające ze sobą w stosunku pokrewieństwa do drugiego stopnia włącznie lub powinowactwa pierwszego stopnia nie mogą być zatrudniani w tym samym urzędzie, jeżeli powstałby między nimi stosunek służbowej podległości. Podobny zakaz formułuje art. 26 ustawy o pracownikach samorządowych.

Zakaz jest obligatoryjny!

Sformułowane w cytowanych przepisach zakazy odnoszą się zarówno do stosunków pracy, które miałyby dopiero zostać zawarte, jak też do już istniejących, jeżeli kontynuacja danego zatrudnienia stałaby się dla jednej z zainteresowanych osób niedopuszczalna wskutek zawarcia związku małżeńskiego. Przypomniał o tym Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z 7 sierpnia 2001r. W pierwszej sytuacji jasnym jest, że nie powinno w ogóle dochodzić do nawiązania stosunku pracy. Jeśli jednak tak się stało, to zdaniem prof. Stefana Płażka (Prawo urzędnicze pod red. prof. K. Barana) osoby winne takiemu stanowi rzeczy muszą być potraktowane, jako popełniające podstawowy delikt pracowniczy (czyn niedozwolony) ze wszystkimi tego konsekwencjami. Są to zatem potencjalnie zarówno pracownicy zatrudnieni w niedozwolonej przepisem bliskiej osobistej relacji jak i inne osoby (głównie ich zwierzchnicy), które ten stan rzeczy tolerują lub, co gorsza, stwarzają. W grę wchodzą zarówno sankcje kodeksowe włącznie z możliwością rozwiązania stosunków pracy bez wypowiedzenia, jak i dyscyplinarne.

Czy umowa jest w takiej sytuacji nieważna? Powstaje zatem pytanie: czy zatrudnienie wbrew sformułowanym w przepisach zakazom uznać można po prostu za nieważne? W takiej sytuacji - zdaniem Sądu Najwyższego - należy potraktować zatrudnienie jako nieważne! Prawo pracy nie może bowiem chronić nepotyzmu i musi promować zasadę równego dostępu do zatrudnienia w sferze publicznej!

Zmiana sytuacji w trakcie zatrudnienia

Oczywiście, do niedozwolonej prawem bliskiej relacji między pracownikami może dojść nie tylko przy okazji przyjmowania do pracy, ale także poprzez zmianę statusu łączących dwie osoby stosunków np. zawarcie przez pracownika małżeństwa stwarzającego stan powinowactwa wobec innego pracownika urzędu. W takiej sytuacji również powinno dojść do niezwłocznego rozwiązania stosunku pracy.

Kogo dotyczą zakazy?

Zakaz podległości służbowej dotyczy nie tylko męża i żony, ale także osób będących ze sobą w stosunku pokrewieństwa do drugiego stopnia włącznie lub powinowactwa pierwszego stopnia. Obejmuje relacje służbowe pomiędzy rodzicami i dziećmi, dziadkami i wnukami, rodzeństwem (także przyrodnim), ale również pomiędzy zięciem, synową i teściami. ,

Jak w/w przepisy mają się do sytuacji w Urzędzie Gminy Grunwald? Skoro ograniczenia prawne na dzień dzisiejszy nie dotyczą konkubiny zatem nie narusza przepisów sytuacja, że wójtem jest Henryk Kacprzyk, a kierowniczą Urzędu Stanu Cywilnego Justyna Siennicka. Tu problemu nie ma, do momentu, w którym zalegalizowaliby swój związek.

Wątpliwości dotyczą jednak Mileny Kacprzyk z domu Szydlik. Zatrudniona została w Urzędzie Gminy Grunwald przed zawarciem związku małżeńskiego z synem wójta - Janem. Z uwagi na fakt, że w stosunku podległości nie może pracować teść z synową to czy umowa o pracę z panią Mileną nie powinna zostać rozwiązana?

Podobnie wątpliwy jest przypadek, w którym dyrektorem szkoły zostaje siostra żony wójta. Jak niemal wszyscy w Gminie wiedzą Ewa Zwalińska jest siostrą byłej żony Henryka Kacprzyka - Agnieszki z domu Zwalińska. Przepisy są tak skonstruowane, że powinowactwo między zainteresowanymi nie ustaje nawet wówczas, gdy małżeństwo je powodujące zostaje rozwiązane. Nie tak dawno odbył się konkurs na stanowisko dyrektora Szkoły Podstawowej we Frygnowie. Na kolejną 5-letnią kadencję wybrano . . . Ewę Zwalińską. Czy opisane przykłady nie są niezbitymi dowodami na funkcjonowanie nepotyzmu przy zatrudnianiu, które stosuje nasz wójt?



CZĘŚĆ 2: "SPOŁECZNICY" Z FUNDACJI GRUNWALD

























W ostatnim numerze "Boleści Grunwaldu" sporo miejsca poświęciliśmy sposobom pozyskiwania i wydatkowania pieniędzy publicznych w związku z organizacją obchodów Dni Grunwaldu.

Dane, którymi wówczas dysponowaliśmy nie były pełne, gdyż Fundacja Grunwald, przy pomocy której pozyskiwane są środki, uzyskuje wsparcie z różnych źródeł. Dzięki dociekliwości radnego Ryszarda Bali dotarliśmy do sprawozdań Fundacji za lata 2014 - 2015 jakie złożyła do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jest to bardzo ciekawa lektura, z której można wyciągnąć sporo wniosków. W 2014 roku Fundacja na obchody Dni Grunwaldu pozyskała od różnych podmiotów 410 041,40 zł, natomiast wydatkowała 408 392,64 zł. Najwięcej środków na organizację imprezy przekazało Muzeum Bitwy pod Grunwaldem - 210 000 zł. Kwotę 80 000 zł wpłaciła spółka cywilna Majjwerr. 63 000 zł przekazało Narodowe Centrum Kultury. 25 000 zł dotacji wpłacił Urząd Gminy Grunwald, a 20 000 zł Ministerstwo Obrony Narodowej.

Z zestawienia przedstawionych wydatków szczególną uwagę zwracają koszty osobowe. Reżyser bitwy Pan Krzysztof Górecki z tytułu zawartych umów z Fundacją Grunwald otrzymał tylko w 2014 roku bagatela 74 147 zł! Pani Martyna Górecka 7 280 zł, a Pan Michał Górecki 16 380 zł. W sumie Państwo Góreccy otrzymali od Fundacji Grunwald prawie 100 000 zł (prawie sto tysięcy złotych). W sprawozdaniu Fundacji Grunwald napisano m.in., że nie zatrudnia ona żadnych osób, a wszystkie funkcje pełnione są społecznie. W tym samym dokumencie podano, że Przewodniczący zarządu Józef Podolak, na co dzień dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury, otrzymał z tytułu rachunków i delegacji w 2014 roku astronomiczną kwotę 56 333,24 zł! Przy tym bardzo skromnie wygląda kwota 4 000 zł jaką otrzymał Roman Mikołajski - kierownik referatu Gospodarki Komunalnej. Podobnie wynagrodzenie Pani skarbnik Urszuli Borkowskiej, bowiem zainkasowała jedynie 2500 zł. Spośród mieszkańców naszej gminy na liście tej znalazł się także sołtys Marcinkowa Wiesław Wiśniewski z kwotą 11 250 zł. Za co konkretnie w/w otrzymali pieniądze ze sprawozdania nie wynika.

Pojawia się jednak inny problem. Józef Podolak, Roman Mikołajski i Urszula Borkowska są osobami pełniącymi funkcje publiczne i muszą składać oświadczenia majątkowe, w których zobowiązani są ujawnić wszelkie dochody. W złożonych przez nich oświadczeniach próżno szukać dochodów z umów zawartych z Fundacją Grunwald. Czyżby o czymś zapomnieli?

W roku 2015 dochody Fundacji Grunwald wyniosły 421 280 zł, natomiast wydatki 416 938,72 zł. Dotacja z Muzeum Grunwaldzkiego była niższa o 20 000 zł i wyniosła 180 000 zł. Różnicę pokryła Gmina Grunwald, która poza coroczną dotacją w wysokości 25 000 zł pokryła dodatkowo faktury na kwotę 21 480 zł.

Pomimo, iż dochody Fundacji nie były mniejsze niż rok wcześniej wynagrodzenia osobowe w wielu przypadkach były dużo niższe. Reżyser Krzysztof Górecki otrzymał zaledwie 39 273 zł, a więc niewiele więcej niż 50% wynagrodzenia z roku 2014. Czy w 2015 roku reżyserował pół bitwy, czy też rok wcześniej zapłacono wygórowaną stawkę? Zdecydowanie mniej pieniędzy otrzymał również Józef Podolak bo 33 912,07 zł. Podwyżki otrzymali natomiast Panowie Wiesław Wiśniewski, bowiem zainkasował 13 200 zł i Roman Mikołajski - 6 600 zł. Ze sprawozdania można się także dowiedzieć, że 10 272 zł otrzymała Pani Małgorzata Stańczak. Z wcześniejszych artykułów wiemy, że podobno po godzinach pracy w Urzędzie Gminy Grunwald (w godz. 7-15 jest tam kasjerką) grodziła teren bitwy. Takim "poświęceniem" z pewnością zasłużyła na wysokie wynagrodzenie.

Wójt w ostatnich publicznych wypowiedziach sugerował, iż nastąpił atak na imprezę grunwaldzką. Oczywiście to manipulacja, gdyż popieramy organizację obchodów Dni Grunwaldu. Jesteśmy jednak za przejrzystością finansowania, zwłaszcza wówczas, gdy wydatkowane są środki publiczne. Hipotetycznie gdyby Pan Henryk Kacprzyk przeznaczył na imprezę grunwaldzką 100 000 zł ze swoich prywatnych pieniędzy to wtedy mógłby płacić za siano nawet 50 000 zł czy też ponad 10 000 zł za rzekome grodzenie terenu i nikt nie miałby prawa się do tego wtrącać. Wśród sponsorów imprezy są osoby fizyczne. Próżno tam jednak szukać Henryka Kacprzyka.

Jeżeli ktoś wydaje dotacje od podmiotów publicznych, to ma obowiązek robić to w sposób, który nie będzie budził wątpliwości. Czy tak jest? To pozostawiamy ocenie każdego czytelnika.



CZĘŚĆ 1: BOLEŚCI GRUNWALDU

WYDANIE NR 14, MARZEC - KWIECIEŃ 2018r.

























Kolejny numer "Boleści Grunwaldu", który oddaję do Państwa dyspozycji w znacznej części porusza zagadnienia związane z nepotyzmem i kumoterstwem. Nepotyzm to faworyzowanie krewnych i przyjaciół przy rozdawaniu stanowisk i godności przez osoby wpływowe. Pojęciem nieco szerszym jest kumoterstwo, gdyż dotyczy nie tylko krewnych, ale znacznie częściej przyjaciół i znajomych. Charakteryzuje się wzajemnym popieraniem się ludzi związanych przynależnością do jakiejś grupy, zwykle dla osiągnięcia pozycji społecznej lub korzyści materialnych, nie opierającym się na ocenie wartości tych osób, lecz na fakcie znajomości. Może dotyczyć m.in. zatrudniania, zlecania usług czy przydzielania dotacji.

Nepotyzm i kumoterstwo są powszechne w krajach Trzeciego Świata, gdzie lojalność wobec rodziny rządzącej jest nakazem kulturowym, a faworyzowanie krewnych przybiera nierzadko karykaturalne formy. W reżimach dyktatorskich zdarza się "dziedziczenie" najwyższych stanowisk w państwie, czego przykładem może być Korea Północna. Skojarzenia nasuwają się same.

W Urzędzie Gminy wójt zatrudnia konkubinę i synową. Dyrektorką jednej ze szkół publicznych jest siostra jego byłej żony. W innej szkole do niedawna pracował jego syn. Nie najgorzej ma się również najbliższe otoczenie. Syn pani skarbnik dostaje bardzo wiele zleceń. Żona pana sekretarza wygrywa przetargi na prowadzenie dodatkowych zajęć w projekcie, w którym koordynatorem jest jej mąż. I tak to wszystko się kręci. Jaki wójt . takie standardy. "Ryba psuje się od głowy".

Arkadiusz Rosa - redaktor naczelny i wydawca "Boleści Grunwaldu".

BEZCZELNE KŁAMSTWA WÓJTA

Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia wójt za publiczne pieniądze po raz kolejny wydał swoją gazetkę. Już na pierwszej stronie zaczął chwalić się swoimi osiągnięciami. Poinformował, że w dniach 20 kwietnia 2017r. do 7 czerwca 2017r. w Urzędzie Gminy Grunwald przeprowadzona została kontrola Regionalnej Izby Obrachunkowej. O jej efektach napisał: Wynik kontroli według osób ją przeprowadzających był pozytywny, zalecenia dotyczyły spraw czysto technicznych - zrelacjonował Henryk Kacprzyk.

Postanowiliśmy sprawdzić prawdomówność naszego wójta. Dlatego zwróciliśmy się z pismem do Regionalnej Izby Obrachunkowej, w którym zapytaliśmy o wynik kontroli w Urzędzie Gminy Grunwald. Pani Iwona Bendorf - Bundorf - Prezes Regionalnej Izby Obrachunkowej w Olsztynie poinformowała nas, iż: Pismem z dnia 14 czerwca 2017r. Izba poinformowała Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych o zakończonej kontroli i o ujawnionych w jej trakcie okolicznościach wskazujących na naruszenie dyscypliny finansów publicznych oraz o zawiadomieniu, które złożone zostanie po zakończeniu postępowania pokontrolnego. W wyniku w/w kontroli RIO w Olsztynie skierowała w dniu 21 grudnia 2017r. do Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych dwa zawiadomienia nr RIO.II.611-37/2017 i RIO.II.611-38/2017 o ujawnionych okolicznościach wskazujących na naruszenie dyscypliny finansów publicznych - napisała prezes RIO.

To pokazuje jak bezczelnie potrafi kłamać publicznie nasz wójt. W swojej gazetce napisał, że wynik kontroli był według osób ją przeprowadzających pozytywny, a w rzeczywistości jest zupełnie inaczej i efektem kontroli jest wszczęcie przez Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych postępowania przeciwko Henrykowi Kacprzykowi z powodu okoliczności wskazujących na naruszenie przez niego dyscypliny finansów publicznych.



CO MA PUNKT PRZEDSZKOLNY W STĘBARKU,

A NIE MA ŻADNA GMINNA PLACÓWKA PRZEDSZKOLNA?.






Pod koniec roku 2017 Urząd Marszałkowski ogłosił konkurs z działania 2.1, w ramach którego można było uzyskać dofinansowanie projektów, które przewidywały możliwość zakupu nowoczesnego wyposażenia, organizacji zajęć dodatkowych lub wycieczek służących rozwijaniu u przedszkolaków kompetencji społecznych, kreatywności, inicjatywności i przedsiębiorczości.

Pomimo iż na terenie Gminy Grunwald w publicznych placówkach jest 7 oddziałów przedszkolnych (3 w Gierzwałdzie, 2 w Mielnie i po 1 we Frygnowie i w Szczepankowie) Henryk Kacprzyk żadnego wniosku nie złożył, a przez to zmarnował wielką szansę zainwestowania w placówki i uczęszczające tam dzieci sporych środków unijnych.

W konkursie wnioski o dofinansowanie złożyło 70 podmiotów z terenu województwa warmińsko-mazurskiego. Przede wszystkim były to gminy, ale także organizacje pozarządowe. Pierwsze miejsce na liście rankingowej zajął projekt przygotowany przez Stowarzyszenie "Pomoc Dzieciom Potrzebującym" im. Janiny Pelczarskiej zatytułowany "Akademia bystrego przedszkolaka" , który realizowany będzie w punkcie przedszkolnym w Stębarku do 29.02.2020 r. Za pieniądze unijne prowadzone będą zajęcia z robotyki, gier planszowych, umuzykalniające, taneczne, realizowany będzie także projekt interdyscyplinarny. Dla rodziców zorganizowane zostanie szkolenie, które odbędzie się podczas 4-dniowego bezpłatnego wyjazdu wraz z dziećmi w dniach 17-20 maja 2018r. w przepięknym Hotelu "Orle" w Gdańsku-Sobieszewie, położonym 100 metrów od morskiej plaży.

Ponadto na potrzeby punktu przedszkolnego w Stębarku zakupione zostaną: ekran interaktywny, dwa magiczne dywany, a także 27 tabletów. Dzięki temu każde dziecko w punkcie przedszkolnym prowadzonym przez stowarzyszenie ma do dyspozycji swój tablet z dostępem do oprogramowania "Tabletowe przedszkole", przy zastosowaniu którego prowadzone są zajęcia. Przedszkolaki ze Stębarka wyjeżdżać będą także na bezpłatne wycieczki, m.in. do ZOO w Gdańsku-Oliwie, Leśnego Arboretum w Kudypach, Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie, Parku Aktywnej Rozrywki w Butrynach czy Motylarni w Mrągowie, a także wraz z rodzicami na zajęcia do Szkoły Mistrzów Tańca w Olsztynie.

O takich atrakcjach dzieci i ich rodzice z oddziałów przedszkolnych w Mielnie, Gierzwałdzie, Frygnowie i Szczepankowie oraz nowej placówki, która powstanie w Gimnazjum w Stębarku, mogą jedynie pomarzyć, a jest to ewidentny efekt zaniedbań wójta Henryka Kacprzyka i jego najbliższych współpracowników. Widocznie mają inne priorytety.

Warto dodać, że w punkcie przedszkolnym w Stębarku, który prowadzony jest przez stowarzyszenie realizowany jest także jeszcze inny projekt zatytułowany "Punkt przedszkolny bez barier!", w ramach którego stworzono w placówce bardzo nowoczesny gabinet do pracy z dziećmi ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, wyposażony między innymi w interaktywny stół. W ramach projektu wszystkie dzieci mają zajęcia gimnastyki korekcyjnej oraz dogoterapii. Dwa razy w miesiącu jeżdżą również na zajęcia hipoterapii do stadniny koni w Rychnowie.

Pytamy zatem Pana Henryka Kacprzyka. Czy choć w jednym z 7 publicznych oddziałów przedszkolnych dzieci mają do dyspozycji magiczny dywan lub interaktywny stół? Odpowiedź jest oczywista: NIE! Czy każdy przedszkolak z Mielna, Gierzwałdu, Frygnowa lub Szczepankowa ma do dyspozycji swój tablet z dostępem do oprogramowania dostosowanego do wieku? Oczywiście, że NIE! Czy w którymkolwiek z Pana oddziałów prowadzone są zajęcia z robotyki, hipoterapii, dogoterapii? Odpowiedź jest równie oczywista jak poprzednie. Takie pytania można mnożyć, mnożyć i mnożyć.

Stowarzyszenie "Pomoc Dzieciom Potrzebującym" im. Janiny Pelczarskiej ogłosiło właśnie nabór dzieci na rok szkolny 2018/2019. Jeżeli jesteście Państwo rodzicami dzieci urodzonych w latach 2015, 2014 lub 2013 można do dnia 21.04.2018r. złożyć kartę zgłoszenia w punkcie przedszkolnym w Stębarku - Stębark 64b. O przyjęcie mogą ubiegać się również rodzice dzieci z rocznika 2016 pod warunkiem, że w dniu 1.09.2018r. dziecko będzie miało ukończone 2,5 roku. We wtorek, 17.04.2018r. o godz.17.00 odbędzie się zebranie dla zainteresowanych rodziców w punkcie przedszkolnym w Stębarku. Więcej informacji, jak również kartę zgłoszenia można znaleźć na stronie - www.pelczarska.pl, a dodatkowe informacje można uzyskać pod numerem telefonu - 605 870 858.

Powyższy tekst pochodzi z najnowszego numeru BOLEŚCI GRUNWALDU, który niebawem ukaże się w formie drukowanej i będzie rozprowadzany na terenie gminy Grunwald. Ponadto w numerze będziecie Państwo mogli przeczytać na temat:

- kulisów uchwalania stawek podatkowych;

- sposobu zatrudniania i przyznawania nagród pracownikom urzędu gminy;

- sposobu wyłaniania firm realizujących zlecenia gminy;

- dalszych szczegółów przyznawania dotacji z budżetu gminy dla fundacji i stowarzyszeń;

- realizacji pomysłów mieszkańców w ramach funduszu sołeckiego;

- skuteczności pozyskiwania funduszy unijnych.

Zachęcam Państwa do uważnej lektury tekstów i oceny zawartych w nich informacji.











Ryszard Bala, Mielno, 10. kwietnia 2018 roku




OBOJĘTNOŚĆ WŁADZY.






Obserwując zjawiska, które wokół nas się dzieją, dokonujemy ich analizy i oceny, i w miarę naszych możliwości bądź potrzeby podejmujemy jakieś działania.

Od kilku tygodni przy drodze powiatowej w Mielnie stoi - a właściwie chyli się ku upadkowi - barierka zabezpieczająca przejście dla pieszych. Do jej upadku przyczyniają się kierujący pojazdami, którzy z powodu małego doświadczenia, brawury lub zwykłej głupoty nie zachowują wystarczającej ostrożności na tym niebezpiecznym odcinku drogi powiatowej. Zima w tym roku nie była dla drogowców i kierowców zbyt dokuczliwa, a mimo to na tej drodze doszło kilkakrotnie do sytuacji niebezpiecznych, w których ucierpiały niektóre pojazdy i barierki ochronne. Takich zdewastowanych barierek w gminie jest z pewnością więcej, ale ta stoi w szczególnym miejscu. Drogą powiatową obok niej codziennie przejeżdżają dwie ważne osobistości, które z racji pełnionych funkcji powinny się zainteresować i podjąć stosowne działania. Mam tu na myśli radnego powiatowego, członka Zarządu Powiatu Ostródzkiego pana Jana Kacprzyka. Być może ocena stanu infrastruktury drogowej nie należy do jego kompetencji, ale nie zmienia to faktu, że jako przedstawiciel władz powiatowych powinien reagować również w takich sprawach. Niestety efektów zainteresowania się tym problemem ze strony Jana Kacprzyka nie widać. Drugą ważną i wpływową osobistością, która codziennie przejeżdża obok tej zniszczonej barierki jest Wójt Gminy Grunwald pan Henryk Kacprzyk. Wydawać by się mogło, że jego wrażliwość estetyczna na negatywne zjawiska powinna pobudzić go do działania w tej sprawie. Wszak kilka miesięcy temu bardzo zdecydowanie wzywał listami poleconymi sołtysa Mielna do usunięcia złożonego na poboczu drogi kruszywa " . . . gdyż zalegający żwir obniża estetykę tego miejsca, która jest szczególnie istotna podczas wzmożonego ruchu turystycznego jak również negatywnie wpływa na bezpieczeństwo ruchu drogowego". Czy dzisiaj te powyginane barierki nie wpływają negatywnie na estetykę tego miejsca? Czy Henryk Kacprzyk wezwał pismem poleconym starostę lub członka Zarządu Powiatu Ostródzkiego Jana Kacprzyka do naprawy tych barierek? O złośliwościach Henryka Kacprzyka w stosunku do mieszkańców Mielna pisałem w artykule "DLACZEGO MIESZKAŃCY MIELNA MAJĄ POD GÓRKĘ?". Trudno wyobrazić sobie sytuację, że obaj panowie przejeżdżając obok tych uszkodzonych barierek zamykają oczy. A jeżeli widzą ich stan, to dlaczego nie reagują? Czy trzeba ich o tym fakcie informować specjalnymi pismami? Obojętność przedstawicieli władz gminy i powiatu daje do myślenia na temat ich stosunku do spraw, które są w zasięgu ich kompetencji.

Problem bezpieczeństwa na tym odcinku drogi istniał chyba od zawsze. W okresie, gdy tą drogą poruszały się głównie ciągniki i furmanki te zagrożenia nie były zbyt duże. Ale teraz, kiedy jest równa nawierzchnia a sporo młodych ludzi dosiadło samochodów, które pod maską mają więcej koni niż ich kierowcy IQ, to skutki są takie jak na przedstawionych zdjęciach. W czasie remontu tej drogi była okazja żeby zmodernizować ten odcinek poprawiając jego profil i organizację ruchu pojazdów i pieszych na moście. Można było uporządkować skrzyżowanie łączących się w tym miejscu dróg gminnych z drogą powiatową. Niestety inwestorzy (gmina Grunwald i Starostwo Powiatowe w Ostródzie) zlekceważyli ten problem. Skutki tych zaniedbań są dziś widoczne. Oby konsekwencje kolejnych zdarzeń nie były tragiczne.











Ryszard Bala, Mielno, 22. marca 2018 roku




PODATEK OD NIERUCHOMOŚCI.





W ostatnim czasie docierają do mnie sygnały o oburzeniu części mieszkańców, którzy zostali zaskoczeni wysokością podatku od nieruchomości. Również niektórzy radni wydają się być tymi stawkami zaskoczeni. Jakie obowiązują procedury i zasady przy uchwalaniu stawek podatków i opłat lokalnych? W skrócie wygląda to tak:

1. Minister Finansów w swoim obwieszczeniu podaję górne granicę podatków i opłat lokalnych.

2. Gminy ustalając swoje stawki nie mogą przekraczać wskazanych w obwieszczeniu kwot.

3. Wójt przygotowuje projekty uchwał w sprawie stawek podatku: leśnego, rolnego, od środków transportu oraz od nieruchomości na kolejny rok budżetowy.

4. Rada gminy może te stawki zmienić lub przyjąć je w wysokościach zaproponowanych przez wójta.

Wójt gminy Grunwald przygotował projekt uchwały w sprawie stawek podatku od nieruchomości na 2018 r. Projekt przedstawił i uzasadniał na posiedzeniu połączonych komisji Rady Gminy Grunwald w dniu 23 października 2017 r. W swoim uzasadnieniu stwierdził: "Otrzymaliście Państwo projekt uchwały. Jeżeli chodzi o te stawki w stosunku do roku poprzedniego to tak tylko kosmetycznie się zmieniły" . W czasie sesji 2 dni później powiedział to samo: "Jeżeli chodzi o podatek od nieruchomości w stosunku do roku poprzedniego, do stawek które żeśmy przyjęli w zeszłym roku, tegoroczne są bardzo, bardzo mało zwiększone". Sęk w tym, że stawka podatku w 2017 roku wynosiła 0,25 zł za metr kwadratowy, a w 2018 roku 0,48 zł za metr kwadratowy, czyli maksymalna jaka mogła być uchwalona. Pikanterii sprawie dodaje fakt skandalicznego poziomu przygotowania projektu tej uchwały w wersji przedstawionej na posiedzeniu komisji. Projekt zawierał szereg błędów i niejasności. Co ciekawe widnieje na nim pieczątka i podpis radcy prawnego i adwokata Sebastiana Bentkowskiego. Czy gmina płaci mu 4000 zł miesięcznie za stawianie pieczątek czy za pomoc w redagowaniu uchwał i sprawdzanie ich poprawności i zgodności z prawem?

Wracając do sprawy wysokości podatków od nieruchomości należy stwierdzić, że ostateczną decyzję podjęła rada gminy. Za przyjęciem uchwały głosowało 13 radnych. Czy radni mieli świadomość skutków, jakie przyniesie uchwalenie stawek zaproponowanych przez wójta? Czy zdziwienie i oburzenie niektórych z nich na to, co sami uchwalili nie jest spóźnione? Trzeba było o tym myśleć w czasie posiedzenia komisji. Brak zainteresowania ze strony radnych problematyką podejmowanych uchwał jest na rękę wójtowi. Nie musi się zbytnio wysilać, żeby jego projekty zostały przez większość w radzie przyjęte. Sporej części radnych wystarczą zmanipulowane wypowiedzi, żeby ich przekonać do akceptacji pomysłów wójta. Podobnie było i w tym wypadku. Tu jednak dochodzi element oburzenia podatników. Ażeby to oburzenie złagodzić wójt Kacprzyk opublikował nawet wyjaśnienie w sprawie podatku, w którym całą odpowiedzialność za wysokość tych podatków zrzuca na radę gminy. Chyba przez wrodzoną skromność ani słowem nie wspomina o swoim udziale w ustalaniu stawek podatkowych. Nie wspomina, że to on przedstawił taki projekt, że to on dwukrotnie okłamał radnych i mieszkańców na sesji twierdząc, że stawki zmieniły się tylko kosmetycznie. Twierdzenie wójta Kacprzyka zawarte w wyjaśnieniu, że "CZYM WIĘCEJ MAMY DOCHODU Z PODATKÓW, TYM WIĘCEJ ŚRODKÓW MOŻEMY UZYSKAĆ Z ZEWNĄTRZ. . . . - uzupełniłbym zdaniem: ". . . TYM WIĘCEJ WÓJT MOŻE WYDAĆ W SPOSÓB NIE ZAWSZE PRZEMYŚLANY, RACJONALNY I POTRZEBNY."

Przytoczenie przykładu, że w sąsiedniej gminie stawka wynosi 0,45 zł za metr kwadratowy jest kolejną manipulacją, gdyż pomija pozostałe sąsiednie i pobliskie gminy, w których stawki są dużo niższe. Dla pełniejszego obrazu przytoczę je:

- gmina Lubawa - 0,18 zł za m kwadratowy;

- gmina Ostróda - 0,18 zł za m kwadratowy;

- gmina Małdyty - 0,19 zł za m kwadratowy;

- gmina Olsztynek - 0,26 zł za m kwadratowy;

- gmina Dąbrówno - 0,45 zł za m kwadratowy;

- gmina Grunwald - 0,48 zł za m kwadratowy;


Manipulacje stosowane przez rządzących na różnych szczeblach i poziomach były, są i będą. Od nas zależy czy potulnie dajemy sobą manipulować czy chcemy znać prawdę i dążymy do jej ujawnienia po to, żeby na jej podstawie dokonywać ocen i podejmować decyzje. Oceny i decyzje podejmowane na podstawie zmanipulowanych i kłamliwych informacji przynoszą efekt jak opisany powyżej.











Ryszard Bala, Mielno, 7. marca 2018 roku




CZYM JEST NAGRODA?





W ostatnim czasie w różnego rodzaju mediach toczyła się dyskusja dotycząca nagród wypłaconych ministrom "rządowym" i "prezydenckim". Dyskusję wywołał fakt ujawnienia informacji na temat wysokości tych nagród oraz okoliczności, w jakich je przyznano. Zbiegło się to w czasie z moim wnioskiem skierowanym do wójta gminy Grunwald w sprawie udostępnienia informacji publicznej na temat nagród wypłaconych pracownikom Urzędu Gminy Grunwald w latach 2015-2017.

Czym jest nagroda?

W Kodeksie Pracy jest kilka zdań, z których wynika, że PRACODAWCA MOŻE NAGRODZIĆ PRACOWNIKA, KTÓRY PRZEZ WZOROWE WYPEŁNIANIE SWOICH OBOWIĄZKÓW, PRZEJAWIANIE INICJATYWY W PRACY I PODNOSZENIE JEJ WYDAJNOŚCI ORAZ JAKOŚCI PRZYCZYNIA SIĘ SZCZEGÓLNIE DO WYKONYWANIA ZADAŃ ZAKŁADU. Przyznanie nagrody zależy tylko i wyłącznie od woli pracodawcy. Inne składniki wynagrodzenia, jak na przykład premie wypłacane są na podstawie układów zbiorowych pracy, regulaminów wynagradzania lub umowy o pracę. Otrzymanie premii uwarunkowane jest spełnieniem określonych warunków zawartych we wspomnianych dokumentach. Wróćmy jednak do nagród.

W 2015 roku pracownikom urzędu gminy i referatu Gospodarki Komunalnej wypłacono między innymi:

- nagrody pieniężne w związku z Dniem Pracownika Samorządowego. Lista nagrodzonych zawiera 34 nazwiska: sekretarz i skarbnik gminy otrzymali po 1 150 zł; 31 osób po 720 zł i jedna osoba 540 zł. Łączna kwota nagród z tej listy wyniosła 25 160 zł;

- nagrody pieniężne z okazji Święta Bożego Narodzenia. Lista nagrodzonych zawiera 49 nazwisk: sekretarz i skarbnik gminy otrzymali po 1 150 zł, 33 osoby po 720 zł i 14 osób od 180 do 540 zł. Łączna kwota nagród z tej listy wyniosła 32 060 zł.

W 2016 roku wypłacono między innymi:

- nagrody pieniężne w związku z Dniem Pracownika Samorządowego. Lista nagrodzonych zawiera 34 nazwiska: sekretarz gminy, skarbnik gminy i kierownik referatu Gospodarki Gruntami i Ochrony Środowiska otrzymali po 1 150 zł, 30 osób po 720 zł i jedna osoba 540 złotych. Łączna kwota nagród z tej listy wyniosła 25 770 zł.

W 2017 roku wypłacono między innymi:

- nagrody pieniężne w związku z Dniem Pracownika Samorządowego. Lista zawiera 35 nazwisk: sekretarz gminy, skarbnik gminy i zastępca wójta otrzymali po 1 150 zł, 30 osób po 720 zł, jedna osoba 540 zł i jedna osoba 360 zł. Łączna kwota nagród z tej listy wyniosła 25 950 zł;

- nagrody pieniężne z okazji święta Bożego Narodzenia. Lista nagrodzonych zawiera 55 nazwisk: sekretarz gminy, skarbnik gminy i zastępca wójta otrzymali po 1 150 zł, 33 osoby po 720 złotych oraz 19 osób od 60 do 660 zł. Łączna kwota nagród z tej listy wyniosła 34 910 zł.

Jeżeli przyznaje się nagrody z okazji Świąt Bożego Narodzenia bez podania szczególnych zasług czy osiągnięć w pracy, to dlaczego tylko niektórym pracownikom? Czy pozostali nie zasłużyli na to żeby świętować?

Oprócz nagród z okazji świąt w dokumentach, które otrzymałem znajdują się wnioski skarbnika gminy pani Urszuli Borkowskiej skierowane do wójta o następującej treści: "W związku z wykonywaniem dodatkowej pracy poza zakresem obowiązków związanych z przygotowaniem oraz wypłatą rolnikom zwrotu podatku akcyzowego zawartego w cenie oleju napędowego wnioskuję o wypłacenie nagrody uznaniowej dla pracowników. . ." i tu na wszystkich pięciu wnioskach z lat 2015-2017 znajduje się po sześć nazwisk pracowników referatu finansowego. Kwoty nagród wahają się w granicach od 300 zł do 2,5 tysiąca złotych. Na podstawie tych 5 wniosków wypłacono łącznie 26 200 zł. Co w tych wnioskach budzi zdziwienie? Przypomnę: wnioski skierowane do wójta składała skarbnik gminy. W każdym wniosku pani Borkowska umieściła również swoje nazwisko. Muszę przyznać, że po raz pierwszy spotykam się z sytuacją, kiedy podwładny wnioskuje do bezpośredniego przełożonego o przyznanie mu nagrody. Czyżby pani skarbnik obawiała się, że wójt nie zauważy i nie doceni jej zaangażowania, poświęcenia, wzorowego wywiązywania się z obowiązków? Upominanie się o nagrodę dla siebie wywołuje niesmak.

Wraz z pieniędzmi na wypłaty zwrotu podatku dla rolników, urząd otrzymuje pewną kwotę na pokrycie kosztów związanych z naliczeniem i wypłatą. Pieniądze te pani skarbnik mogłaby przeznaczyć na zakup tak deficytowego w urzędzie papieru czy tonerów. Z pewnością zaspokoiłoby to roczne zapotrzebowanie na te materiały. Ale czy wtedy mogłaby wystąpić z wnioskiem o nagrody, w tym również dla siebie?

Jest jeszcze inny aspekt tej sprawy. Pracownicy referatu finansowego dostają nagrody za pracę, która powinna być rutynowo wykonywana w ramach zadań tego referatu. Po to jest referat finansowy, żeby rozliczał należności, zobowiązania i zwroty podatkowe. Obliczanie kwoty zwrotu podatku akcyzowego jest czynnością banalnie prostą. Sprowadza się do sprawdzenia poprawności złożonego wniosku i załącznika. Następnie wykonuje się proste działanie matematyczne, z którego wylicza się kwotę należnego zwrotu.

Nagroda to nie jest stały dodatek do pensji wypłacany okresowo z okazji jakiegoś święta wszystkim przychodzącym do pracy. Takie podejście wypacza sens nagrody, która powinna być motywatorem do wzorowej i wydajnej pracy, powinna zachęcać do zwiększonego wysiłku w celu lepszego, sprawniejszego realizowania zadań zakładu pracy. To w interesie mieszkańców płacących podatki wójt powinien tak zorganizować system motywujący pracowników, żeby ci, którzy się wyróżniają swoim zaangażowaniem, sumiennością, wiedzą i fachowością byli godnie wynagradzani. Niestety nie wszyscy są w stanie to zrozumieć. Każdy z nas chciałby otrzymywać pieniądze jak najczęściej i w jak największej kwocie. ALE NAGRODY POWINNY BYĆ PRZYZNAWANE NAJLEPSZYM ZA OSIĄGANE WYNIKI W PRACY, A NIE Z OKAZJI ŚWIĄT.











Ryszard Bala, Mielno, 22. lutego 2018 roku




POMNIK ABSURDU




W 2015 roku mieszkańcy Mielna doczekali się inwestycji, która w znaczącym stopniu poprawiła warunki życia zarówno "miejscowych" jak i "przyjezdnych". Mam tu na myśli około 1000 - metrowy, wyremontowany odcinek drogi, oraz chodnik wybudowany wzdłuż tej drogi. Inwestorem przedsięwzięcia było Starostwo Powiatowe w Ostródzie. Całkowity koszt inwestycji to 1 140 tys. zł, w tym udział gminy Grunwald to 256 tys. zł. Radość mieszkańców wynika z faktu znacznej poprawy komfortu poruszania się po jezdni, ale przede wszystkim z faktu poprawy bezpieczeństwa pieszych poruszających się chodnikiem. Radość ta byłaby pełniejsza gdyby nie pewien szkopuł. Na odcinku drogi położonym między kościołem a sklepem kilkanaście lat temu powstał odcinek chodnika. Trudno dziś ocenić, jaki był zamysł projektanta i wykonawcy, bo ten stary chodnik kończy się 90 m przed mostem. Dla osób wychodzących z kościoła powstaje dylemat: iść dalej nieutwardzonym poboczem czy dwukrotnie przechodzić przez jezdnię, ażeby za mostem kontynuować marsz chodnikiem. Oba warianty stwarzają zagrożenie dla bezpieczeństwa. Przechodzenie przez jezdnię na łuku drogi przy sporym nachyleniu jezdni może spowodować, że pojazdy jadące z góry nie wyhamują przed pieszymi, zwłaszcza wtedy, gdy jezdnia jest oblodzona lub zaśnieżona. Z kolei przejście poboczem, na które zepchnięty jest śnieg jest trudne lub wręcz niemożliwe. Dlatego przechodnie maszerują po jezdni. Rozwiązaniem tej sytuacji byłoby dokończenie budowy tego chodnika w kierunku mostu, oddzielenie go barierą od jezdni i zmiana sposobu wejścia na most.

Jest jeszcze inne rozwiązanie. I być może władza lokalna się o to postara: postawienie patrolu policji, aby zasilił budżet pieniędzmi z mandatów.





Kiedy w 2015 roku podejmowano prace projektowe przy modernizacji drogi powiatowej można było uwzględnić ten fragment drogi i umieścić ten element w projekcie. Sprawa o tyle dziwna, że projekt remontu drogi i budowy chodnika zamawiała gmina Grunwald. O potrzebie dokończenia chodnika od strony kościoła mieszkańcy Mielna mówili wielokrotnie na zebraniach wiejskich. Wójt gminy Henryk Kacprzyk zapewniał wówczas, że nie będzie problemu, żeby ten odcinek chodnika dokończyć. Jak się okazało po raz kolejny były to jego PUSTE OBIETNICE. Na etapie projektowania całego przedsięwzięcia nie uwzględniono postulatów mieszkańców. Wójt nie wpadł na pomysł, żeby założenia projektowe, a później projekt skonsultować z tymi, dla których to przedsięwzięcie było realizowane. I jak to już niejednokrotnie bywało wydano pieniądze na coś, co mogłoby lepiej służyć ludziom, gdyby inwestorzy zaprosili mieszkańców do dyskusji nad projektem.

W 2016 i 2017 roku szereg osób zwracało uwagę na błędy w wykonaniu tego przedsięwzięcia oraz na niedokończony chodnik. Wraz z sołtysem Mielna panem Karolem Dudą skierowaliśmy do starosty pana Andrzeja Wiczkowskiego wniosek o ujęcie w budżecie na 2018 rok kwoty zapewniającej wykonanie tego zadania i naprawienie błędów popełnionych w 2015 r. Niestety pan starosta powołując się na szereg szczegółowych przepisów stwierdził, że nie ma możliwości wybudowania chodnika. Według starosty ". . . szerokość chodnika przy jezdni lub przy pasie postojowym nie powinna być mniejsza niż 2 m." Otóż na kilometrowym odcinku chodnika, który został wybudowany w 2015 roku jest wiele miejsc gdzie ten chodnik ma szerokość dużo mniejszą niż 2 m. Więc można czy nie można . . .?

Zadaniem ludzi sprawujących władzę jest szukanie rozwiązań, które poprawią warunki życia mieszkańców, ich bezpieczeństwo - a nie szukanie pretekstów i pokrętnych argumentów żeby nic nie zrobić. Ażeby panu staroście Andrzejowi Wiczkowski, panu Janowi Kacprzykowi - radnemu powiatowemu i członkowi zarządu powiatu oraz innym urzędnikom odpowiedzialnych za bezpieczeństwo mieszkańców przybliżyć sytuację, prezentuję krótki film, który - mam nadzieję - jest bardziej wymowny niż słowa zawarte w naszym wniosku.

Film przedstawiający fragment drogi powiatowej wraz z miejscem, gdzie od dawna powinien być wykonany chodnik - można obejżeć pod tym adresem:https://youtu.be/d4SxcTYIAw4





Być może skłoni to decydentów do ponownej analizy sytuacji i do podjęcia działań, które wypełnią oczekiwania mieszkańców. Bo zaspakajanie potrzeb mieszkańców jest zadaniem osób wybranych przez społeczeństwo, a bezpieczeństwo obywateli jest potrzebą bardzo ważną. Być może u decydentów ten film wywoła chwilę refleksji nad niedokończonym chodnikiem i próbę odpowiedzi na pytanie:

CZEMU TEN POMNIK ABSURDU MA SŁUŻYĆ?












Ryszard Bala, Mielno, 9. lutego 2018 roku




PUSTE OBIETNICE




Od września próbuję przekonać wójta Kacprzyka żeby udostępnił mi pocztę, która była skierowana do mnie i do pozostałych radnych. Na razie bez większego powodzenia. Wójt postanowił, że będzie za wszelką cenę mi to uniemożliwiał. Co jest w tej poczcie? Dlaczego nie chce jej ujawnić? Dlaczego uniemożliwia radnym poznanie wniosków i oczekiwań mieszkańców wyrażonych w tych pismach? Radni nie mają zbyt wielu okazji, aby poznać problemy i potrzeby mieszkańców w innych miejscowościach. Co prawda przekazał radnym wykaz wniosków, w którym przedstawił koszty wykonania wnioskowanych przedsięwzięć, ale osobiście mam do tych wyliczeń niewielkie zaufanie. Sposób oceny kosztów inwestycji przedstawiłem na przykładzie montażu 4 opraw oświetleniowych w Mielnie. Opisuję to poprzednim artykule. W tej chwili inny przykład z wykazu, jaki otrzymaliśmy.





Mieszkańcy bloków wielorodzinnych w Mielnie od kilku lat borykają się z zalewanym po każdym deszczu odcinkiem drogi. Ten problem wójt Kacprzyk próbował rozwiązać wykonując rów, który miał zbierać nadmiar wody. Dzisiaj po tym rowie nie ma śladu, a woda zalewa ulicę. Pomysł z rowem - tym razem odprowadzającym wodę do rowu przy drodze wojewódzkiej - nadal żyje w głowie pana Kacprzyka. Ale bardzo ciekawa jest ocena kosztów jego realizacji. Otóż wykonanie 20 metrów bieżących odprowadzenia wody wycenił na kwotę 10 000 zł. Co może w tym przedsięwzięciu tyle kosztować? Zapewne właściciele firm realizujących takie prace już zacierają ręce. Moim zdaniem wykonanie studni chłonnej w pobliżu zalewanego odcinka drogi kosztowałoby około 4 000 zł.

Według faktur ze zrealizowanych przez gminę prac przy wykonywaniu studni, potrzeba by zakupić:

- dwa kręgi betonowe o wysokości 1 m i średnicy 1,5 m - 2 x 600 zł;

- jedną pokrywę o średnicy 1,8 m - 530 zł;

- 10 ton piasku i żwiru - 200 zł;

- 8 roboczogodzin pracy koparki - 1 000 zł

- dodatkowo drobne elementy odprowadzające wodę do studni, cement - 1 000 zł

Pojemność takiej studni to około 9,5 metra sześciennego. Zapewniłoby to zebranie wody opadowej po deszczach o średniej intensywności.


Umiejętność kalkulacji kosztów inwestycji nie jest mocną stroną działalności wójta Kacprzyka. Przykładów potwierdzających tą opinię można przytoczyć sporo.



Innym problemem, z którym nie potrafi uporać się wójt Kacprzyk jest bieżąca naprawa i konserwacja dróg gruntowych. W ostatnim czasie w kilku miejscowościach zostały wyremontowane lokalne drogi. Jednak stan dróg gruntowych spędza sen z powiek mieszkańcom domów położonych "daleko od szosy". Okresowe równanie tych dróg oprócz tego, że jest kosztowne to przynosi krótkotrwały efekt. Deszcz lub prace ciężkiego sprzętu rolniczego na polach położonych wzdłuż tych dróg szybko niweczą efekty działania równiarki. Na większości tych dróg gruntowych istnieją odcinki położone w zagłębieniach terenu, do których spływa woda powodując długie okresy utrzymywania się trudnych do pokonania kałuż.

W ostatnim czasie była okazja żeby te najbardziej uciążliwe odcinki naprawić. Po remoncie drogi w Zybułtowie pozostało 277 płyt betonowych o wymiarach 3 m na 1,2 m. Moim zdaniem płyty te doskonale nadawałyby się do naprawy tych najtrudniejszych miejsc na drogach, gdzie żadne ilość piasku i żwiru nie utwardzą nawierzchni. Jednak wójt Kacprzyk wpadł na pomysł, żeby te płyty sprzedać. Bez trudu znalazł się nabywca, który oswobodził wójta z kłopotu zorganizowania pracy przy układaniu płyt. Wszystkie zostały sprzedane za 34 071 zł (za metr kwadratowy płyty uzyskano cenę 34 zł). Na portalach internetowych można znaleźć oferty sprzedaży takich lub podobnych płyt za cenę od 55 do 65 zł za metr kwadratowy. Wójt pozbył się dobrego materiału uzyskując niewielkie pieniądze. Pozbył się też "kłopotu". A co tam . . . Jak będą pieniądze w budżecie to ogłosi się przetarg, zleci się wykonanie pracy firmie zewnętrznej i po sprawie. Kwestia: ile to będzie kosztowało i co zostanie zrobione - to już nie wójta zmartwienie. A jak pieniędzy nie będzie - to złoży się kolejne deklaracje i obietnice: że już niedługo . . , że lada moment coś się zrobi, żeby uspokoić mieszkańców domagających się konkretnych działań. Na marginesie: ciągle zastanawiam się nad skutecznością tych obiecanek. Nie mogę zrozumieć jak to możliwe, że po tylu kłamstwach, niespełnionych deklaracjach są ludzie, którzy wierzą, że tym razem coś zostanie zrobione. No, ale to temat raczej dla socjologów.



I na koniec kolejny przykład pustych deklaracji wójta. W listopadzie obiecywał zakończenie budowy linii oświetlenia w Kitnowie. Nie dotrzymał tej deklaracji. W grudniu ponowił ją twierdząc, że na pewno do końca roku zostanie uruchomiona. Zbliża się koniec stycznia a część latarni dalej nie świeci. Rzucanie słów na wiatr jest stałym fragmentem gry. I często to zagranie przynosi oczekiwany skutek. Są tacy, którzy dają się na to nabrać.











Ryszard Bala, Mielno, 26. stycznia 2018 roku




GOSPODARNOŚĆ. CO TO OZNACZA?




Każdy z nas ma pewnie własne definicje słowa gospodarność, ale sądzę, że oscylują one wokół określeń "dobry gospodarz", "mądry zarządca", "oszczędny", "racjonalny".

Cechy związane z gospodarnością są szczególnie ważne w odniesieniu do zarządzania dobrem wspólnym, jakim jest majątek publiczny. Osoby zarządzające tym majątkiem powinny wykazywać się szczególną starannością i przemyślanym, oszczędnym, racjonalnym gospodarowaniem, bo wykonują te zadania dla dobra publicznego, gdyż mieszkańcy im zaufali. To zaufanie - jak myślę - wynika z wiary, że będą zarządzali gospodarnie. Czy tak jest w rzeczywistości? W moim przekonaniu tak nie jest. Oczywiście temat złego zarządzania majątkiem gminy jest tak obszerny, że trudno w krótkim artykule omówić wszystkie aspekty. Zajmuję się więc tylko niewielkimi fragmentami. W 2017 roku w Mielnie realizowana była inwestycja polegająca na montażu 4 opraw oświetlenia ulicznego na istniejących słupach energetycznych. Więcej na ten temat w artykule .I WSZYSTKO JASNE z maja 2017 roku. Wójt ocenił, że będzie to kosztowało 30 000 złotych. Taka kwota została w budżecie gminy zaplanowana. Oprawy zamontowano wiosną. Zapytałem o rzeczywisty koszt inwestycji. Po miesiącu oczekiwania skarbnik gminy pani Urszula Borkowska odpowiedziała, że kosztowało to 29 520 zł. Okazało się jednak, że w dokumentach jest kwota o prawie 4 tys. niższa. Skąd się wzięła różnica - pani skarbnik nie wyjaśniła. Zamontowanie 4 opraw oświetleniowych kosztowało 25 830 zł. Bliższa ocena tego, co za tą kwotę wykonano każe się zastanowić, nad transparentnością wydatków.





Na zamieszczonej fotografii widać jak wyglądają zamontowane oprawy oświetleniowe. Nie są to cuda współczesnej techniki. Prosta oprawa na wysięgniku przytwierdzonym do betonowego słupa linii energetycznej. Sposób mocowania pozostawiam ocenie czytelnikom. W hurtowniach elektrycznych takie oprawy kosztują 500 - 800 zł z dostawą. Z prostego rachunku wynika, że koszt montażu jednej oprawy wraz z 1/4 kosztów okablowania, urządzeń sterujących i pomiarowych wyniósł 6 457 złotych. Jeżeli oprawa kosztowała - powiedzmy - 700 zł, to co w tej sytuacji kosztowało 5 757 zł w każdym z czterech punktów oświetlenia?



Montaż opraw został zlecony w firmie na podstawie odrębnej umowy podpisanej przez wójta Kacprzyka i skarbnika Borkowską. Odrębnej, gdyż firma ELKRIS Krzysztof Piątek z Frygnowa posiadała w 2017 roku umowę z gminą Grunwald na obsługę i konserwację instalacji elektrycznej na terenie gminy. Jak wyglądało wyłonienie wykonawcy tego zadania? Czy istnieją jakieś kalkulacje i oceny kosztów tego przedsięwzięcia? Jak wykonano odbiór techniczny i ocenę jakości wykonanej pracy? Pytania w tej sprawie można by mnożyć. Jeżeli ktoś z czytelników ma jakąś wiedzę lub własne spostrzeżenia zapraszam do dyskusji.



Pewne światło na filozofię działania wójta Kacprzyka rzuca jego wypowiedź z sesji poświęconej ocenie zrealizowania budżetu za 2016 rok, kiedy to podkreślał, że budżet 2016 roku zrealizował dobrze, bo miał do wydania 29 milionów i tyle wydał. Z pewnością wydałby dużo więcej, gdyby tylko miał. Skoro rada uchwaliła takie kwoty na inwestycje, to trzeba je wydać. Trudno tu się dziwić wykonawcom, że za swoją pracę chcą uzyskać jak najwyższą zapłatę. Jednak po to jest gospodarz gminy, po to ma do dyspozycji zespół ludzi, żeby szukać rozwiązań najkorzystniejszych dla gminy. Czy pan Kacprzyk szuka takich rozwiązań? Obawiam się, że przez lata utrwalana filozofia: skoro są pieniądze - to trzeba ja wydać, skutkuje tym, że w działaniach osób zarządzających majątkiem i finansami gminy trudno zauważyć dążenie do oszczędzania, do racjonalnego i przemyślanego gospodarowania. Budżet 2016 roku przeznaczony był jedynie na "trwanie" gminy. Zrealizowano w tym roku wydatki majątkowe na kwotę 1 447 757 zł i jednocześnie zaciągnięto kolejny kredyt długoterminowy na kwotę 1 500 000 zł.

Dla pełnej informacji dodam, że na koniec roku 2014 zadłużenie gminy wynosiło 3 788 700 zł. Natomiast na koniec 2017 zadłużenie gminy zwiększyło się do 8 167 051 zł. W perspektywie roku 2018 są zaplanowane duże inwestycje, na współfinansowanie których trzeba zaciągnąć kolejne kredyty. Życie na kredyt nie jest dobrym rozwiązaniem. Ten kredyt trzeba będzie spłacić. Kto będzie go spłacał? Z czego? Jak widać Henryk Kacprzyk się nie martwi, bo trudno u niego doszukać się tej cenionej u zarządzających mieniem publicznym cechy gospodarności i oszczędności. Bardzo chętnie podnosi natomiast fakt przyznania gminie dyplomu za wysoki wskaźnik wydatków w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Tylko co z tego dla mieszkańca wynika? Czy w 2016 roku powstały jakieś znaczące inwestycje? Czy stworzono warunki, które przyciągnęłyby inwestorów a wraz z nimi szanse na nowe miejsca pracy? Radość z tego dyplomu przysłania Henrykowi Kacprzykowi problemy, z którymi borykają się mieszkańcy.











Ryszard Bala, Mielno, 18. stycznia 2018 roku




DROGA GMINNA W ZYBUŁTOWIE




W grudniu 2017 r. w Zybułtowie (gmina Grunwald) oddano do użytku kolejny zmodernizowany odcinek drogi - tym razem gminnej. Na modernizację tej drogi środki finansowe w kwocie 460 000 zł przekazała Agencja Nieruchomości Rolnych. Droga położona w gęsto zabudowanej części miejscowości prezentuje się dobrze. Szerokość jezdni wynosi 4,5 m. Do każdej nieruchomości położonej wzdłuż drogi wybudowano zjazdy. Przy blokach wielorodzinnych zaprojektowano i wykonano miejsca parkingowe. Przypomnę, że jesienią 2017 r. wykonano nakładkę asfaltową i wybudowano chodnik wzdłuż drogi powiatowej (więcej na ten temat w artykule NOWE INWESTYCJE) . Trzeba stwierdzić, że estetyka miejscowości uległa znacznej poprawie. Od lat zaniedbywana pod względem inwestycyjnym miejscowość w końcu doczekała się udogodnień służących mieszkańcom. Cieszmy się więc z tego, co zostało w Zybułtowie zrobione. Najwyższy czas, aby nasze miejscowości wyglądały tak jak przystało na koniec drugiej dekady XXI wieku. W kolejce na 2018 rok czekają Łodwigowo, Szczepankowo i Kiersztanowo.

Film przedstawiający drogę gminną po remoncie można obejżeć pod tym adresem: https://www.youtube.com/watch?v=cSbUZhN6baY





Ale w tej radości nie powinniśmy przymykać oczu na mankamenty i zaniechania. Pewnym kontrastem dla ładnie wyglądającej drogi są zaniedbane i zaśmiecone niektóre podwórka, pochylone płoty czy odrapane ściany. Powie ktoś, że nie wszystko da się zrobić od razu. Zgadzam się, że podjęcie inwestycji to dłuższa perspektywa czasowa. Natomiast uprzątnięcie podwórka, wkopanie kilku słupków w ogrodzeniu, wygrabianie suchej trawy na trawniku jest kwestią odrobiny chęci. Zadbajmy więc o estetykę najbliższego otoczenia. Gwarantuję, że odczujemy satysfakcją z tego, że mieszkamy w miejscowościach, gdzie widać naszą - mieszkańców - troskę o ład i porządek.

Przykładów naszej obojętności wobec problemów dotyczących utrzymania porządku można przedstawić bez liku. Chodzi o to, aby patrząc na te problemy zadawać sobie pytania:

- dlaczego tak się dzieje?

- czy to jest sprawa wyłącznie zaniedbań gminy, czy też naszych złych przyzwyczajeń?

- czy można ten stan poprawić i jak tego dokonać?




Jakiś czas temu wójt Kacprzyk żalił się, że jakaś niewidzialna ręka wymalowała sprayem przystanki komunikacyjne. Niektóre z nich wymalowane są już od wielu lat i nic w tym zakresie nie zostało zrobione. Czy te wiaty przystankowe dokonają swojego żywota i nie zaznają choćby malowania i drobnych napraw? Czy w sytuacji, kiedy na promocję gminy wydajemy 130 tys. zł, wydanie kilkuset złotych na farbę i wałki do malowania przekracza możliwości budżetu? Przecież te przystanki stojące przy głównych drogach są świadectwem naszego stosunku do czystości i porządku! "Promują" naszą gminę! Jak na razie działania wójta w tej sprawie sprowadzają się do narzekań. Oczywiście nie ma gwarancji, że znowu jakiś debil nie użyje sprayu, żeby ogłosić światu kogo kocha lub kto jest mistrzem. Ale czy to oznacza, że mamy się poddać, machnąć ręką? Nasza obojętność zachęca tylko do takich działań. Próbujmy uważnie obserwować to, co się dzieje wokół nas. Próbujmy reagować, jeżeli dzieje się źle. Ażeby zmieniać świat potrzebna jest nasza aktywność i zaangażowanie.

I tego w 2018 roku Państwu życzę.











Ryszard Bala, Mielno, 5. stycznia 2018 roku




CHOINKOWY PREZENT





W przedświąteczny wieczór znalazłem chwilę czasu, żeby przejrzeć to, co przed świętami zostało wrzucone do skrzynki pocztowej. Na początek kolorowe gazetki reklamowe różnych sieci handlowych, kuszące ładnymi fotografiami różnych produktów spożywczych i przemysłowych i "atrakcyjnymi" cenami. Wiadomo - święta to żniwa dla handlowców. Kiedy już nasyciłem wzrok widokiem różnych cudów techniki, elektroniki i zabawek pochodzących z dalekiego kraju, szczęśliwy, że udało mi się ich nie kupić, znalazłem Grunwaldzki Informator Samorządowy. Ładna nazwa, papier elegancki, pod względem edytorskim też nic nie mogę zarzucić. Natomiast co do treści ... .

Na pierwszej stronie rzuca się w oczy ramka, a w niej życzenia świąteczne i noworoczne. Oprócz tego w ramce wizerunek Świętej Rodziny i... Henryka Kacprzyka, na razie jeszcze bez aureoli, ale kto wie... . Zestawienie grafiki uzupełniającej życzenia - szokujące! Odkąd znam Henryka Kacprzyka wiem, że skromność nie jest cechą, którą jest obdarzony choćby w minimalnym stopniu. Ale zamieszczanie swojej podobizny w takim zestawieniu jest przejawem buty i wybujałego ego. Wysoko mierzy pan Kacprzyk! Myślę, że gdyby żył w czasach Kultu Jednostki, jego podobizny można by znaleźć wśród portretów Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina.



Informator - jak większość tego typu pism wydawanych za publiczne pieniądze przez wójtów czy burmistrzów - jest tubą propagandową. Zawiera głównie informacje o sukcesach i osiągnięciach wójta i instytucjach przez niego nadzorowanych. Nie będę cytował tych opowieści z mchu i paproci. Myślę, że mieszkańcy się z nimi zapoznali.

W tym sielankowym nastroju pojawiają się jednak dwa problemy. Jednym z nich jest radny Ryszard Bala, który za nic w świecie nie chce dołączyć do grona głosujących bezkrytycznie za pomysłami wójta Kacprzyka. A to jest przeciwny projektowi budżetu zaproponowanemu przez wójta, a to uważa, że budżet nie został zrealizowany w sposób racjonalny i oszczędny i dlatego głosuje przeciw udzieleniu Kacprzykowi absolutorium. Z wypowiedzi wójta wynika, że marzy mu się 100% -owe poparcie i pełna akceptacja jego działań. Nie dopuszcza do siebie myśli, że inni mają prawo mieć odmienne od niego poglądy. Mają prawo do innych ocen i opinii, że inaczej widzą problemy związane z zarządzaniem gminą i wydawaniem publicznych środków. Mogę się domyślać, że panu Kacprzykowi bardzo odpowiadałyby zwyczaje i praktyki panujące w Korei Północnej.

Ponadto radny Bala dezorganizuje pracę urzędu swoimi pytaniami, interpelacjami i wnioskami. Żale Henryka Kacprzyka, że ktoś próbuje poznać prawdę o sytuacji gminy, sposobie zarządzania mieniem, finansami, o planowaniu i sposobie realizacji inwestycji świadczą, że Kacprzyk nie rozumie istoty funkcji kontrolnej nad działalnością wójta, jaką powinna sprawować rada gminy. Jak można się domyślać wolałby, żeby o jego poczynaniach nikt nie wiedział, a jeżeli już - to tylko z jego przefiltrowanych i ubarwionych opowieści.

Uzyskanie informacji w Urzędzie Gminy nie jest sprawą łatwą. Bzdurne i wykrętne odpowiedzi, które mają na celu zniechęcić do występowania z wnioskami i pytaniami mogą świadczyć, że w tych informacjach mogą być rzeczy niewygodne czy wręcz kompromitujące. (Ostatni przykład dotyczący opłaty za pobyt tajemniczych osób w Pałacu w Pacółtowie , których nazwisk nie chce ujawnić wójt jest tego potwierdzeniem). Ze swojej strony współczuję pracownikom urzędu z powodu tego, że są przymuszani do wielokrotnego przygotowywania odpowiedzi w tych samych sprawach. Jasna, czytelna i kompletna odpowiedź, udzielona w ustawowym terminie zamykałaby sprawę. Ale wójt woli kreować się na męczennika, który jest prześladowany przez radnego. Wielokrotnie na sesji przedstawiałem kłamstwa i manipulacje, jakimi posługuje się Henryk Kacprzyk w swoich pismach, dokumentach i wypowiedziach.

Wspomniałem o drugim problemie. Ten drugi problem wynika z osobowości, charakteru i nawyków ukształtowanych przez lata sprawowania władzy przez pana Kacprzyka. Wykorzystuje on pieniądze publiczne na swoje PRYWATNE wojenki z osobami, z którymi się nie zgadza, co do których czuje żal lub ma pretensje.

Panie Kacprzyk! Informator, który pan wydaje za nasze, czyli mieszkańców gminy pieniądze, ma służyć jako źródło rzetelnej, uczciwej i obiektywnej informacji o sukcesach ale i o problemach gminy. Jednak problemem gminy nie są pana PRYWATNE animozje i konflikty z osobami PRYWATNYMI. Do załatwiania takich spraw niech pan wydaje PRYWATNĄ gazetę, za swoje PRYWATNE pieniądze. Wtedy będzie to sytuacja jasna i klarowna. Bo to, co pan w tej chwili robi to NADUŻYWANIE WŁADZY I WYKORZYSTYWANIE ŚRODKÓW PUBLICZNYCH DO CELÓW PRYWATNYCH. Mam nadzieję, że przemyśli pan problem.

Mam nadzieję również, że mieszkańcy z większym zaangażowaniem i stanowczością będą reagować na butne i aroganckie zachowanie swojego wójta.











Ryszard Bala, Mielno, 26. grudnia 2017 roku




BUDŻET GMINY GRUNWALD NA ROK 2018




Na sesji Rady Gminy Grunwald w dniu 13 grudnia 2017 roku uchwalono budżet na 2018 rok.

Dochody budżetu - 33 531 299 złotych,

Wydatki budżetu - 32 711 388 złotych.


W tabeli zamieściłem najważniejsze źródła dochodów budżetowych oraz największe wydatki.

Lp

Lp.

ŹRÓDŁA DOCHODÓW

Rok 2017

( w mln)

Rok 2018

(w mln)

1.

wpłaty mieszkańców za ogrzewanie i wodę

1,9

1,9

2.

wpływy z różnych form podatków i opłat

6,6

6,7

3.

dotacje i subwencje ogólne i oświatowe z budżetu państwa

11,2

9,8

4.

dotacje na pomoc społeczną, świadczenia rodzinne
i wychowawcze

11,7

10,9

 

PRZEZNACZENIE WYDATKÓW

Rok 2017

(w mln)

Rok 2018

(w mln)

5.

wytwarzanie energii (ogrzewania) i dostarczanie wody

1,25

0,97

6.

transport i łączność

1,8

3,5

7.

administracja publiczna

3,35

2,67

8.

oświata i wychowanie

9,83

8,11

9.

pomoc społeczna, świadczenia rodzinne
i wychowawcze

12,91

12,2

10.

gospodarka komunalna i ochrona środowiska

1,02

2,5

11.

kultura i sport

1,43

0,9

 



Dane za rok 2017 - przed zamknięciem roku budżetowego.

Dane za rok 2018 - na podstawie uchwały budżetowej na rok 2018.


W wydatkach inwestycyjnych główne pozycję stanowią: budowa drogi Szczepankowo - Domkowo, budowa kanalizacji w miejscowościach: Glądy, Szczepankowo, Kitnowo i Grunwald oraz dofinansowanie inwestycji realizowanej przez starostwo powiatowe. Pozostałe inwestycje związane są z realizacją przez sołectwa wniosków finansowanych z funduszu sołeckiego. Zestawienie tych wniosków przedstawiłem na tej stronie, w artykule FUNDUSZ SOŁECKI 2018.



W trakcie sesji w dniu 13 grudnia 2017 roku radni wyrazili zgodę na nieodpłatne przejęcie przez gminę od Prowincji Wielkopolsko - Mazowieckiego Towarzystwa Jezusowego działek o łącznej powierzchni 2,68 ha. Działki te obejmują część terenu dawnego parku dworskiego. Park położony jest w centralnej części miejscowości Mielno przy drogach wojewódzkich i powiatowej. W okresie likwidacji majątku byłego PGR-u i SHR-u, ówczesne-obecne władze gminy nie były zainteresowane, żeby część tego majątku przejąć czy odkupić od likwidatora. Obiekty dostępne w tamtych czasach, które mogłyby dalej służyć mieszkańcom - zostały sprywatyzowane. Bardzo szybko okazało się, że te błędy zaczęły ludziom doskwierać. Odzyskanie części parku daje szansę na zagospodarowanie tego terenu według pomysłów mieszkańców i przy ich udziale tak, aby służył ich potrzebom i oczekiwaniom.



Pamiętam ten park z okresu lat 60-tych ubiegłego wieku. Poprzecinany drogami i ścieżkami stanowił miejsce zabaw dla dzieci oraz spacerów dla dorosłych. W centralnej części znajdowało się boisko do piłki siatkowej, gdzie w pogodne dni młodzież spędzała czas. Pobliskie ruiny pałacu stanowiły pokusę dla dzieci. W tamtych czasach nie było zbyt wielu innych "atrakcji". Później w parku wybudowano szklarnie, w których prowadzono uprawę nowych odmian ziemniaka, a na miejscu ruin pałacu wybudowano biurowiec. Wśród gęstych krzaków, w miejscu mało uczęszczanym znajdowały się mogiły dawnego cmentarza wojennego z I Wojny Światowej.

Zarys tych mogił i ich rozlokowanie były jeszcze w tym okresie czytelne. Jednak brak troski konserwatorskiej doprowadził do całkowitej dewastacji tego cmentarza. W tej chwili trudno cokolwiek tu odnaleźć. Ale park może odzyskać funkcję miejsca służącego mieszkańcom i warto się o to postarać.

W trakcie sesji sołtys Mielna wyraził obawy czy po przejęciu tego terenu przez gminę Wójt nie wpadnie na pomysł, aby działki sprzedać. Ale póki co, decyzje o ewentualnym przeznaczeniu nieruchomości na sprzedaż podejmuje Rada Gminy.











Ryszard Bala, Mielno, 17. grudnia 2017 roku




SKRYWANA PRAWDA




Od kilku tygodni na forum rady trwa dyskusja, a właściwie przepychanka w związku z kłamliwymi i pokrętnymi odpowiedziami, jakich na moje pytania udzielają wójt Kacprzyk i przewodniczący Matuszewski. Sprawa dotyczy tematów, które już dawno powinny być zamknięte, ale z powodu matactw niepotrzebnie się przeciąga. W sierpniu zapytałem wójta m.in. o to, kto na koszt gminy korzystał z usługi hotelowej w Pałacu Pacółtowo. Wójt Kacprzyk i przewodniczący Matuszewski w swych pismach wykręcali się od jasnej i jednoznacznej odpowiedzi w tej sprawie.

Opłacenie faktury z publicznych pieniędzy wiąże się z ujawnieniem celu, na jaki te pieniądze zostały przeznaczone. Brak tej wiedzy może nasuwać szereg przypuszczeń i domysłów. Ktoś mógłby na przykład pomyśleć, że w hotelu na koszt podatnika mieszkał "kumpel z wojska" albo "ciotka z Australii". W bardziej frywolnych domysłach można by ulokować tam długonogą i jasnowłosą piękność. Poprzez czytelność i przejrzystość decyzji i działań w zakresie gospodarowania pieniędzmi publicznymi takie lub podobne przypuszczenia zostałyby wykluczone. Być może wójtowi chodzi o to, żeby ten temat nie tracił świeżości. Nie odpowiadając wprost na zadane pytania "pobudza apetyt" na dotarcie do prawdy.

Nieco światła na tą sprawę rzuca wypowiedź wójta na sesji w dniu 15 listopada. Otóż stwierdził: "Mówię tu publicznie, że tych nazwisk nie podam, bo się formacje polityczne zmieniają i nie chcę kogoś narażać na jakieś szkody. Oczywiście odpowiedzialność biorę na siebie. Jeżeli trzeba 1 050 zł zwrócę do budżetu gminy . . .".

Zrobiło się trochę jaśniej, ale nie do końca. Można przypuszczać, że gośćmi Henryka Kacprzyka byli jacyś politycy lub osoby z polityką związane. Wójt nie chce ich narażać na jakieś szkody. Ale jeżeli wykonywali jakieś zadanie służbowe i zrobili to dobrze, to jaką szkodę mogliby ponieść? Być może wójt jeszcze nie wie czy w zawirowaniach na scenie politycznej te osoby będą na fali wznoszącej czy opadającej, więc na wszelki wypadek nie chce palić za sobą mostów. Nie wiadomo kto i kiedy może się przydać.



I jeszcze jedna kwestia. Dotację na organizację Dni Grunwaldu w wysokości 270 tys. otrzymała Fundacja Grunwald, a fakturę do zapłaty za pobyt kontrolujących wydatki Fundacji otrzymała gmina. Widzi tu ktoś jakąś logikę? To jest właśnie podział praw i obowiązków według wójta Kacprzyka. Jeżeli kontrolujący wykonywali czynności służbowe w ramach delegacji, to powinni w instytucji delegującej otrzymać zwrot kosztów podróży służbowej. Czy w tej sytuacji wójt Kacprzyk zafundował tym osobom dodatkowe atrakcje w Pałacu Pacółtowo Luxury Resort & Horse Riding? Jak w tej sytuacji wypadła kontrola oceniająca wydatkowanie środków na imprezę grunwaldzką?

Ograniczanie czy wręcz odmowa udostępniania informacji przez wójta Kacprzyka na temat podjętych przez niego decyzji i działań jest często stosowanym sposobem utrudniania pełnienia obowiązków radnego. Przypomnę tylko, że głównym zadaniem rady gminy - a tym samym radnych - jest podejmowanie uchwał oraz kontrola działalności wójta i jednostek organizacyjnych gminy. Ukrywanie informacji ma na celu ograniczanie wiedzy radnym po to, by łatwiej nimi manipulować i przekonywać do własnych pomysłów. To nie ulega wątpliwości.

Istotna w tym kontekście jest postawa radnych, którzy skoncentrowani głównie na "załatwianiu" choćby drobnej inwestycji dla swojej miejscowości, nie podejmują tematów związanych z oceną działalności wójta w obawie, że może to się dla nich źle skończyć. Liczy się sukces w oczach sąsiadów i swojego środowiska. Interes całej gminy, jej perspektywy i równomierny rozwój są pojęciami zbyt abstrakcyjnymi, żeby sobie zaprzątać nimi głowę.











Ryszard Bala, Mielno, 8. grudnia 2017 roku




CENZURA W GMINIE GRUNWALD





Do 10 października 2017 roku był czas na zgłaszanie wniosków do budżetu na 2018 rok. Wnioski napisane przez kierowników komórek organizacyjnych gminy, sołtysów, radnych, grupy mieszkańców i organizacje adresowane były do wójta i do rady gminy. Jednak do dnia dzisiejszego radni tych wniosków nie otrzymali. Sytuacja skandaliczna.

Wszelka korespondencja adresowana do radnych przepływa przez kancelarię urzędu, gdzie jest rejestrowana i odpowiednio oznaczana. Następnie, po zadekretowaniu przez przewodniczącego rady, powinna być za pośrednictwem pracowników biura rady przekazywana poszczególnym radnym bądź komisjom rady. Niestety na tej drodze przepływu pojawił się ZATOR. Kto był jego twórcą?

W czasie posiedzenia komisji dość obszernie na ten temat wypowiadała się skarbnik gminy Urszula Borkowska. Sens jej wypowiedzi sprowadza sią do tych zdań: "Jest to naprawdę duża ilość papieru. Kserowanie i przedstawianie państwu dodatkowe, jest marnowaniem papieru, czasu i pieniędzy".

Wtórowała jej radna Małgorzata Kamińska "To czy te wnioski dostaniemy czy nie to i tak nic nie zmieni".

Troska Pani Borkowskiej o kilka złotych zaoszczędzonych w budżecie jest godna pochwały. Chciałbym wierzyć, że z równym zapałem i zaangażowaniem walczy o oszczędności i analizuje wydatki opiewające na tysiące czy setki tysięcy złotych. Pani Borkowska zapewne słyszała o technicznych możliwościach przesyłania dokumentów drogą elektroniczną, bez potrzeby kopiowania ich na papier. Ale wtedy nie mogłaby użyć argumentu o oszczędności papieru. W wielu urzędach petycje i wnioski mieszkańców są publikowane na stronach BIP. Dlaczego w gminie Grunwald jest to niemożliwe? Dlaczego w ramach tak mocno akcentowanych przez skarbnika Borkowską i radną Kamińską oszczędności papieru nie przesłać radnym tych wniosków na adresy e-mail?

Z Panią Kamińską się zgodzę. Decyzje już zapadły i radni nie mają w tej sprawie nic do powiedzenia, choć sesji budżetowej jeszcze nie było.



Filtrowanie czy też cenzurowanie korespondencji kierowanej do radnych jest kpiną z zasad praworządności. Przesyłki zaadresowane do radnych urzędnicy gminni powinni jak najszybciej radnym dostarczyć. Trudno sobie wyobrazić, ze listonosz streszcza list, dopisuje w nim własne uwagi i dopiero to streszczenie dostarcza adresatowi. Być może takie ograniczanie praw radnych w innych samorządach byłoby niemożliwe. Niestety w gminie Grunwald takie rzeczy dzieją się często. Kto podjął decyzję o cenzurowaniu korespondencji do rady? Ja w tej sprawie mam wyrobione zdanie. A co na to pozostali adresaci tych przesyłek? Oprócz radnej Kmińskiej, która w pełni akceptuje i popiera takie działania urzędników, inni tradycyjnie już milczą. Może zmanipulowane skróty tych wniosków w zupełności im wystarczą? Może w okresie przed uchwaleniem budżetu radni nie chcą znać prawdziwych potrzeb i oczekiwań mieszkańców? Łatwiej ich wtedy przekonać, że sensowne są tylko te pomysły, które przedstawi wójt Kacprzyk.

Jak mawiał trener Kazimierz Górski "Tak się gra, jak przeciwnik pozwala". Wójt Kacprzyk w duecie z przewodniczącym Matuszewskim ogrywają w każdej dziedzinie bezwolną radę.











Ryszard Bala, Mielno, 4. grudnia 2017 roku




SZTUKA MANIPULACJI





Umiejętność przekonywania do swoich pomysłów i propozycji jest cenioną cechą zwłaszcza u osób sprawujących funkcję kierownicze. Akceptacja argumentów przez otoczenie czy współpracowników daje nadzieję, że pomysły zostaną zrealizowane lub też nie będzie sprzeciwu przy ich wdrażaniu. W tej dziedzinie wójt Kacprzyk osiągnął wysoki poziom skuteczności. Według mnie nie jest to jednak wynik wartości argumentów jakich używa, ale mistrzostwa w manipulowaniu faktami, informacjami czy też w stosowaniu kłamstw. Wielokrotnie obserwowałem i słuchałem jego wypowiedzi, kiedy przedstawiał projekty uchwał lub potrzeby podjęcia jakichś decyzji. Opowieści, jakie przy tym snuł potwierdzają wprawę, jaką w tym zakresie osiągnął. Działania te najczęściej przynosiły oczekiwany przez wójta skutek. Radni ulegali pokrętnym argumentom dlatego, że sami nie potrafili zdobyć się na choćby odrobinę wysiłku aby informacje sprawdzić, a ci którzy znali prawdziwe motywy podejmowanych działań, nie byli zainteresowani aby o tym mówić głośno. I tak oto manipulacje i krętactwa doprowadzały najczęściej do podjęcia decyzji i działań, na których zależało wójtowi. Na potwierdzenie tej opinii przytoczę kilka przykładów z działalności rady gminy.



Przykład 1.

W 2009 roku po remoncie Domu Grunwaldzkiego (zespół mieszkalno-usługowy w Stębarku, w którym w różnym czasie mieściły się restauracja, poczta, posterunek policji, ośrodek zdrowia i mieszkania komunalne) kilkoro radnych wnioskowało o zwołanie posiedzenia Komisji Rewizyjnej w celu sprawdzenia kosztów oraz celowości remontu, ekonomicznych przesłanek przedsięwzięcia oraz trybu i przebiegu sprzedaży bezprzetargowej niektórych lokali oraz gruntów gminnych. Radni domagali się umożliwienia przeprowadzenia kontroli i sprawdzenia dokumentów. W czasie sesji, kiedy ten wniosek był przedstawiany doszło do ostrej wymiany zdań. W końcu wójt Kacprzyk zdecydował, że ". . . na następną sesję przygotuję dokładnie wszystko, ile zostało na co wydane". Sądzę, że takie działanie miało na celu uniknięcie sprawdzenia przez radnych w jakim zakresie, w jaki sposób i u kogo remont został wykonany oraz jak przebiegała sprzedaż niektórych lokali w tym kompleksie.

Przykład 2.

W październiku 2015 roku rada gminy podejmowała decyzję w sprawie uchylenia uchwały dotyczącej zasad gospodarowania nieruchomościami stanowiącymi własność gminy Grunwald. Podjęta w 2007 roku uchwała w tej sprawie oddawała w ręce wójta wszelkie kompetencje i uprawnienia związane ze sprzedażą, dzierżawą i nabywaniem nieruchomości. Rada dowiadywała się o tym jaki lokal lub nieruchomość zostały sprzedane już po fakcie, bez jakiegokolwiek wpływu na podjęte już decyzje. Wójt Kacprzyk próbował na różne sposoby przekonać radnych, że poprzez uchylenie dotychczasowej uchwały ściągną na siebie wiele pracy związanej z przygotowaniem dokumentacji, wyceną, organizacją przetargów. Straszył, że za każdym razem wiązać się to będzie z koniecznością zwołania sesji Rady Gminy oraz z przejęciem w całości kompetencji w tych sprawach.

Rada na wniosek Małgorzaty Kamińskiej przesunęła w czasie podjęcie uchwały w tej sprawie, a wójt zadeklarował, że wstrzyma się z podejmowaniem decyzji w sprawie dzierżawy i sprzedaży nieruchomości. Jak się później okazało tego zapewnienia - jak zresztą wielu innych - nie dotrzymał. W czasie dyskusji nad tą uchwałą kilkakrotnie apelował do radnych, żeby decyzję w tej sprawie podejmować z rozwagą. Oczywiście - jak można się domyślać - odwlekanie w czasie i straszenie dodatkowymi obowiązkami miało na celu zneutralizowanie oporu. W tym czasie w radzie istniała jeszcze nieznaczna przewaga radnych opozycyjnych. Wtedy jeszcze się nie udało zmanipulować radnych takimi argumentami.









Przykład 3. ilustruje przeciwny efekt działań.

W sierpniu 2017 roku wójt Kacprzyk przedstawił projekt uchwały w sprawie zasad ustanawiania służebności gruntowych oraz służebności przesyłu. Uzasadniając potrzebę jej przyjęcia posłużył się podobną retoryką jak w przykładzie poprzednim: "Jest to na tyle istotne, że wniosków o ustalenie służebności wpływa kilka miesięcznie i to wymaga rozpatrzenia w terminach administracyjnych oraz jak najszybciej, ponieważ jest związane z realizacją inwestycji na terenie gminy. Dlatego też myślę, że taka uchwała jest nam potrzebna . . .".

Kiedy zażądałem podania dokładnej liczby takich wniosków oraz tego, kto je dotychczas rozpatrywał, wójt Kacprzyk odpowiedział, że w kadencji 2014-2018 były 2 (słownie - dwa) takie wnioski.







Co ciekawe, radni słysząc takie kłamstwa w żaden sposób nie zareagowali. Brak jakiejkolwiek reakcji świadczy o tym, że radni stali się zupełnie obojętni na to co w ich otoczeniu się dzieje. Sama fizyczna obecność na posiedzeniach komisji i na sesjach to - moim zdaniem - zdecydowanie za mało, żeby uznać, że o czymkolwiek decydują. Brak dyskusji o bieżących sprawach gminy, o problemach i sposobach ich rozwiązania nie jest dobrym świadectwem realizacji zadań, do jakich zostali wybrani i jakich się podjęli składając ślubowanie. W tej chwili jest to tylko trwanie w oczekiwaniu na koniec kadencji.

Być może zajęci swoimi paznokciami lub podziwianiem swojego profilu na Facebooku nie są w stanie zrozumieć roli, w jakiej występują. Może ich główną troską jest liczenie spalonych żarówek w latarniach ulicznych bądź dziur w lokalnej drodze.

W czasie sesji w dniu 15. listopada trafnie na ten temat wypowiedział się jeden z mieszkańców, krytycznie oceniając milczącą postawę radnych wobec ważnych problemów, które obserwuje się w gminie.

Sądzę, że warto zastanowić się i podjąć dyskusję o sposobie pełnienia funkcji przez osoby wybrane do organów gminy.












Ryszard Bala, Mielno, 30. listopada 2017 roku